wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 15

Następnego dnia w szkole Justin się pytał czy miałam problemy z rodzicami, tylko się zaśmiałam. Ale było okej. Niedługo Justin ma urodziny muszę pomyśleć co mam mu kupić. Ale to nie może być takie zwyczajne. siedziałam na laptopie i miałam włączonego skype  i nagle Melani do mnie zadzwoniła. To było dziwne, nie wiem po jaka cholere ona ma jeszcze czelność  po tym dzwonić
- Hej, co tam? - zapytała
-Czego chcesz nie  mam ochoty z tobą rozmawiać.
- Wiem rozumiem cię ale chciałam cię przeprosić, Nawet nie wiesz jak my długo to przed tobą ukrywaliśmy, a kiedy wyjechałaś nie mogliśmy dłużej się powstrzymywać po prostu to było silniejsze od nas
- Wiesz co skończ bo aż mi się rzygać chce tymi tłumaczeniami i tym że byłam okłamywana przez moich "byłych" przyjaciół, zraniliście mnie i to do dużego stopnia.
-Dobra Nel chciałam cię tylko przeprosić
- Ale ja nie chce twoich przeprosin a twoich ani jego dla mnie jesteście niczym.
- Teraz tak mówisz ale ty święta też nie jesteś. A co może mi powiesz, że ten jak mu tam - Justin to nic miedzy wami nie było co ?
- wiesz co nie, bo ja w porównaniu do was byłam szczera i nie oszukiwałam was tylko mówiłam prawdę, Justin był dla mnie kolega
- Był? Co to ma znaczyć?
- To że jest najważniejszą osobą w moim życiu teraz i nie jest tak fałszywy, żeby wykorzystywać sytuacje kiedy tylko wyjadę.
- Wcale nie wokrzystaliśmy okazji - Usłyszałam głos Aleksa w laptopie
- a ten co tu robić ?
-Jest u mnie i może nocować kiedy chce. Nie tak jak u ciebie, że do 22 tylko siedział.
- Jak był pojebany tak jak teraz jest - Usłyszałam pukanie - Prosze! - krzyknęłam, Justin wszedł do pokoju
- hej, a co ty taka zła ?
- chodź zobacz z kim mam czelność rozmawiać
- O a proszę przecież to pedał i idiotka.
-Zamknij się i nie wyzywaj nas bo sam nie jesteś lepszy - odezwał się Alex
- Hahahaha chciałbyś ja w porównaniu do ciebie nie zdradzę najwspanialszej dziewczyny na świecie bo ona jest moim całym światem. A co do godziny, bo akurat to usłyszałem to ja mogę zostawać na noc i jej rodzice nie maja nic przeciwko. Wiec tylko ty byłeś takim kretynem że nie mogłeś zostawać, a teraz żegnam.
Justina zamknął laptopa i odłożył go na półkę.
- I widzisz i po problemie
- No i znowu się tak wkurzyłam jak nigdy. Nienawidzę ich po prostu zabić bym mogła
-Uspokój się oni są niczym i nic ci nie zrobią bo są daleko
- Jak mam się uspokoić?
- To ja ci pokaże jak - Justin wziął mnie objął i zaczął całować.
- Dziękuje, że przyszedłeś
- Nie ma sprawy.
- A tak w ogóle to jak wszedłeś.?
- A twoja mama mnie wpuściła. Nie wiem  dlaczego ale  gdy mnie zobaczyła to się zaczęła śmiać.
-Heheh ja też nie wiem. Może to przez to ze nas podglądali ostatnio przez okno.
- Może, nie wiem. Ważne że mnie wpuściła do mojej księżniczki. -  I znowu złączył nasze usta w jeden namiętny pocałunek. No to co robimy hmmm ?
- Może obejrzymy jakiś film co ? - spytałam
- A jak się skończy tak jak poprzednie oglądanie horroru ?
 - Oj tam to przynajmniej było przyjemne.
- Heheh tak tak później przestraszony musiałem zmykać do domu
- Oj tam wiesz że moi rodzice nie gryza. Tak wiem i bardzo ich lubię.
- Tak ja też ich bardzo lubię - zaśmiałam
-Heheh no dziwne żebyś ich nie lubiła w końcu są twoimi rodzicami
- Tak to fakt.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 14 


Jedliśmy kolacje w ciszy, sama nie wiem dlaczego ale było miło nawet bez słów w końcu Justin się odezwał
- Nel może obejrzymy jakiś film ?
- No dobrze, a co proponujesz ?
-Horror jakiś fajny ?
- Justin nie! Błagam, będę się bała
- Ej no weź, przecież jak będziesz się bała możesz się do mnie przytulić - wtedy objął mnie i mnie przytulił
- Dobrze ale jak za bardzo będę się bała to wyłączysz dobrze ?-  spojrzałam się na niego z taką słodką miną.
- Dobrze - odpowiedział i pocałował mnie w czoło. - Więc co oglądamy?
- Może jakiś mało straszny niech będzie ten horror? - nie chciałam oglądać bardzo strasznego
- No co ty, mało straszny horror to nie horror, obejrzyjmy The Ring chłopaki mówili, że jest taki straszny.
- No ale Justin no.
- Skarbie jak będziesz się bała to wyłączymy.
- No dobrze. A może zrobimy sobie popcorn? - zapytałam
- Oo fajny pomysł, to ja idę włączyć a ty zrób.
- Okej.
Parę minut później oglądaliśmy film, już od pierwszego momentu było bardzo strasznie, tak się bałam, ciągle zakrywałam się poduszką ale w końcu nie wytrzymałam i musiałam przytulić się do Justina.
- Ja się boje wyłącz to! - krzyknęłam ze strachu
- Skarbie przecież to nie jest straszne. Bardzo kocham jak się tak boisz.
- Ja ciebie też kocham. - spojrzałam się na Justina tak bardzo namiętnie i pocałowałam go, zapomnieliśmy o filmie który już nie wydawał się dla mnie taki straszny. Moim punktem zainteresowania nie był teraz ekran telewizora tylko usta Justina. Ale i tak było mi mało, musiałam pogłębić ten pocałunek, usiadłam mu na kolanach i zaczęłam go dotykać a on macał mnie po tyłku.
- Masz bardzo fajny tyłek kotku. - powiedział Justin tak namiętnie.
- A ty fajny brzusio. - odpowiedziałam mu nie przestając go dotykać, dalej całowaliśmy się tak bardzo namiętnie nie zwracając uwagi na nic, aż nagle usłyszeliśmy mamę
- Mhm hmm.
- Ym.. Amm.. Cześć mamo. - natychmiast poderwałam się z kolan Justina
- Dzień dobry, wiesz Nel na mnie chyba już pora. -zerwał się Justin
- Też tak myślę. - odpowiedział tata, który stał obok mamy
- Oj przestań kochanie niech sobie jeszcze posiedzą.
- Ale nie, naprawdę ja już pójdę. - powiedział Justin lekko zawstydzony
- To może ja cię odprowadzę. Zaraz wracam . - powiedziałam
- Okej. - krzyknęła mama. Razem z Justinem poszliśmy do przedsionku założyć buty, chcieliśmy wyjść na świeże powietrze.
- Boże, jeju.. - powiedzialam
- Co? Haha, przecież i tak nic nie robiliśmy .
- No tak, ale przerwali nam w najlepszym momencie.
- Hoho, skarbie to może go dokończymy ? Co ty na to?
- Okej - szybko rzuciłam mu się na szyję i zaczęliśmy się znowu całować, to co, że staliśmy na środku chodnika, i tak mieliśmy to gdzieś.
- Oj dzieci, dzieci bo się poprzeziębiacie, zaraz zacznie padać a wy tak lekko ubrani - powiedziała jakaś starsza pani, która akurat przechodziła obok .
- Pani się nie martwi o nas - powiedział Justin, i zaczął się śmiać tak bardzo głośno, zresztą ja też nie mogłam już powstrzymać śmiechu.
- No i teraz ta pani nam przerwała moment. - powiedziałam.
- Jeszcze będzie więcej takich momentów a nawet i lepszych .
- No nie wątpię.
- Skarbie?
- Co?
- Może już leć do domu, twoi rodzice w oknie stoją. - powiedział Justin, odwróciłam się popatrzyłam chwilę na nich tak jak oni się patrzyli na nas, pomachałam im tak bardzo głupio a oni się schowali.
- Haha, wariaty. Dobra lecę pa kochanie. - pocałowałam go jeszcze raz namiętnie i odbiegłam. Za kilka sekund byłam już w domu, rodzice stali w drzwiach i się mi przyglądali tak dziwnie .
- No co? - nadal patrzyli się na mnie tak dziwnie - Ludzi nie widzieliście?
- Nie nic.
- A no okej. - rozebrałam się szybko i wbiegłam do siebie na górę.

czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 13 

Fajnie było u Justina, ciągle śmialiśmy się wygłupialiśmy, całowaliśmy się bardzo namiętnie, nagle Justin zaczął przekraczać granice 
- Justin nie jestem gotowa.
- Ale czemu nie ?
- Po prostu nie chce. 
- Jesteśmy sami więc czemu się boisz, przecież nikt cie tu nie widzi ani nie słyszy? - dalej kontynuował to co przerwałam.
- Justin ale ty nie rozumiesz że ja nie chce ?! czemu jesteś taki nachalny przecież powiedziałam nie! - zaczęłam się ubierać i podążać do drzwi.
- No tak najlepiej sobie idź ! 
- tak bo wiesz co nie umiesz uszanować tego co ja czuje 
- A ty tego co ja czuje nie umiesz uszanować ?
- Nie wszytko jest oparte tylko na seksie! - Przemyśl sobie to co właśnie powiedziałeś 
- Ty też sobie przemyśl 
- Wiesz co dobra ja idę cześć 
- Może jak ochłoniesz to zrozumiesz i się wtedy do mnie odezwij 
- Cześć - Wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam zapłakana nie patrzyłam się w ogóle czy coś idzie czy nie myślałam tylko o tym co właśnie usłyszałam od Justina. Nagle na kogoś wpadłam. 
- O boże prze... praszam. 
- O hej Nel, ej co się stało - Powiedział Louis
- Nic takiego nie ważne 
- No ale przez coś musisz płakać. Chodź może się przejdziemy to mi opowiesz wszystko
- Przepraszam ale nie chce o tym mówić 
- No dobrze to może chociaż odprowadzę cię do domu - szliśmy cały czas w ciszy - To przez Justina płakałaś prawda ? 
- Tak byliśmy u niego i coś zrobił ale to już nie ważne.
- Cokolwiek zrobił na pewno ja bym tak nie postąpił - Nachyliłem się ku niej i chciałem ją pocałować 
- Ej Louis chyba się zapominasz ?! - Zaczęłam znowu płakać 
- No ale Nel czemu nie ze mną było by ci o wiele lepiej - Znowu chciałem ją pocałować 
- No rozumiesz słowa nie jesteś taki sam jak Justin - nagle usłyszałam Justina 
- Ty co ty robisz w ogóle - Krzykną Justin i zaczął startować do Louisa. Uderzył go. - Chyba się zapominasz że to jest moja dziewczyna
- No chyba nie chyba z tobą zerwała 
- Z nikim nie zerwałam ! - A wy uspójnijcie się wreszcie! - zaczęłam płakać  odwróciłam się i jak najszybciej chciałam być w domu. 
- Ale Nel poczekaj ! - słyszałam głos Justina ale nie przestawałam biec, chodź i  tak wiedziałam że nie odpuści i w końcu mnie dogoni.
- No poczekaj Nel proszę - Powiedział błagająco 
- Nie chce z tobą rozmawiać rozumiesz - W końcu mnie złapał i ustał przede mną 
- No przepraszam Nel - Popatrzył się na mnie błaganie 
- Zostaw mnie rozumiesz - nagle zobaczyłam jak przede mną klęka 
- Przepraszam nie chciałem żeby to tak wyszło.
- Wstań.
- A wybaczysz mi ? - Nagle usłyszałam głośmy śmiech za sobą  
- I co myślisz że ci po takiej scence wybaczy  ?! To chyba jesteś w błędzie 
- Odejdź Louis nie mam zamiaru z tobą rozmawiać i nie powinno cie to interesować 
- Może nie ale ten dureń nie zasługuje na ciebie 
- Nagle Justin wstał i kierował się w kierunku  Louisa
- Justin zostaw nie warto 
- Hahaha tak nie warto zrobił raz zrobi kolejny cokolwiek 
- Dobra wiesz idź sobie bo nie mam ochoty rozmawiać o tym z tobą 
- Hahaha to zobaczymy później jeszcze się przekonasz jaki jest nasz Justinek - odwrócił się i odszedł i znowu miałam Justina przed sobą 
- No to wybaczysz - w tym  monecie otarł mi zły swoimi kciukami, i patrzył się w moje oczy - obiecuje że to już się nie powtórzy po prostu poniosło mnie trochę, przepraszam.
- Przez chwile unikałam jego wzroku ale nie mogłam po prostu nie mogłam chyba za bardzo go kocha żeby się gniewać.
- Dobrze nie gniewam ale powinieneś zrozumieć że ja nie chce
 - Dobrze rozumiem i kocham cie i nie chce cie stracić. Wbił się w moje usta swoimi i podniósł mnie do góry i zaczął kręcić wokoło.
- Puść mnie  wariacie jeden!
- Hehehe ale jaki zakochany -x znowu mnie pocałował. 
- Chodź muszę ci to jakoś wynagrodzić - zaczął się kierować do pobliskiej kwiaciarni 
- Poczekaj chwile tutaj 
- Dobrze - gdy się obejrzałam Justin już był przede mną. - Miał w ręku śliczna czerwoną róże. 
- Jeszcze raz przepraszam księżniczko. Od tej pory będę bardziej czujny że tak powiem na to co ty mówisz i to co ty czujesz - pocałował mnie w czoło i dał mi tą piękną róże 
- Kocham Cie naprawdę cie kocham jak szaleniec jakiś. 
- Ja też cie Kocham Justin i na prawdę nie chce żeby były takie sytuacje.
- Tak wiem ja też nie chce i przepraszam 
- Dobrze już dobrze pocałował mnie w czubek głowy i wziął mnie za rękę 
- To co teraz robimy ? - zapytałam 
- Hmmm... no nie wiem a masz może ochotę na lody ?  
- No niby mam 
- Dobrze to chodź  

*** Godzinę później *** 

- To może wejdziesz na chwile chociaż 
- Nel ale nie chce się narzucać 
- Chodź bo cie zaraz kopne w te twoje cztery litery - wzięłam go za rękę i pociągnęłam do drzwi. 
- O zamknięte dziwne o tej porze - wzięłam klucz i otworzyłam drzwi - Weszłam do pokoju nic dopiero w kuchni zobaczyłam leżała kartkę na blacie " Nel poszliśmy z Ojcem na kolacje będziemy późnym wieczorem zrób sobie coś do jedzenia " 
- Tak fajnie i znowu sama - wzięłam jakiś pojemnik na moją róże i wlałam do niej wody i ją włożyłam i postawiłam na stole 
- hej ale przecież nie jesteś sama 
- NO tak ale nie chce mi się robić nic do jedzenia nie mam siły, ale jestem strasznie głodna - spojrzałam się na Justina fajnym wzrokiem. 
- To może ci chociaż pomogę mój leniuszku - zaśmiał się i pocałował mnie w pliczek 
- A może upichcisz coś sam ? Hmm - spojrzałam się pytająco 
- Ej ale ja nie wiem co gdzie jest 
- Poradzisz sobie wierze w ciebie  
- No dobrze a ty ?  
- No to ty zrób coś dobrego a ja pójdę się przebrać okej - podeszłam do niego i musnęłam jego usta 
- Dobrze mała - dał mi klapa w pupe 
-Ej !?
-Też cie kocham.
- Ja ciebie też. Dobra to widzimy się za chwile.

*** Justin 

- Miałem jej zrobić coś dobrego do jedzenia ale za bardzo mnie korciło żeby pójść i zobaczyć jak się będzie przebierać a jedzenie chwile może poczekać 
- W końcu wszedłem po cichu na gore i zobaczyłam że Nel ma drzwi do pokoju otwarte a tam stała w samej bieliźnie moja kochana Nel. Boże jaka on jest seksowna nagle z zamyślenia uderzyło mnie coś miękkiego 
- Justin wyjdź z pokoju - złapałem poduszkę i podszedłem do niej bliżej 
- No ale czemu przecież to nic strasznego a po drugie nie masz się czego wstydzić bo jesteś mega seksowna 
- wziął mnie na ręce i zaczął całować 
- Puść mnie - zaśmiała się - I wcale nie jestem seksowna - i ponownie wbiła się w moje usta 
- Jesteś i ja o tym wiem i ty tez 
- Wcale że nie 
- Yhym tak jasne, jesteś najseksowniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem 
- Tak tak tak dobra postaw mnie bo muszę się ubrać wreszcie a po drug trochę się nadal krepuje stojąc przed tobą pół naga 
- Ale teraz nie stoisz bo trzymam cie przecież 
- haha tak tak dobra postaw mnie 
- A co będę z tego miał - popatrzyłem jej się w oczy 
- zobaczysz - postawiłem ją i nagle poczułem miękkie łóżko pod sobą 
- właśnie to będziesz miał - zaczęła mnie namiętnie całować tak jak całowaliśmy się dziś u mnie ale już nie doprowadzę do tego nigdy chyba że tego będzie chciała 
- Dobra zadowolony bo ja tak, ale jestem tak głodna że nie wiem 
- No i to jak. wież że cie Kocham i to  bardzo 
- Tak wiem Misiek ja ciebie tez. Dobra misiek ja muszę się ubrać w końcu a ty idź robić te kanapki 
- No dobrze już idę ale jak dla mnie nadal nie musisz się ubierać psuje mi taki strój jaki jesteś - tak tak dobra idź już - zaśmiała się i wypchnęła mnie z pokoju 
- Ale i tak jesteś seksi 
- tak wiem.  

środa, 7 maja 2014

Rozdział 12

O boże jak mnie on wkurwił i jak się do niej zbliży to nie wiem co mu zrobię. Kocham Nel i nie pozwolę nikomu mu jej skrzywdzić nikomu .Jest najważniejszą osobą w moim życiu.
- Kochanie nad czym tak myślisz? - Zapytała Nel
- Nie nic tak sobie myślę kiedy mnie pocałujesz. - zaśmiałem się żeby nie wyczuła że jestem na tego typa tak wkurwiony
- A proszę dostaniesz nawet dwa -wtedy ją przytuliłem a ona mnie pocałowała tak słodko - Przyjdziesz dziś do mnie bo chyba będziemy sami? - zapytałem.
- No oczywiście to na przykład po szkole podjedziemy do mnie od razu i poczekasz ja zostawię rzeczy i możemy jechać, ej a twoje rodzeństwo?
- Biedą z nami przez jakieś 30 minut a później babcia po nie przyjeżdża i nocują niej bo mama pracuje.
- A no to dobrze.
- Dobrze to za ile kończysz ? - zapytałem
- Ja kończę za 4 godziny a ty ?
- Ja tez, to akurat.
- To fajnie, a co będziemy robić u ciebie ?  - zaśmiała się tak słodko.
- A różne rzeczy kochanie, jakie tylko chcesz - śmiesznie poruszyłem brwiami.
- Hehehehe, bardzo śmieszne skarbie.
- No to zobaczymy kotek , okażę się za 4 godziny.
- Dobrze dobrze, ja uciekam na lekcje bo dzwonek zadzwonił - pocałowała mnie.
- No ja tez muszę no to do zobaczenia później - pocałowałem ją i oboje poszliśmy w przeciwne strony.

4 godziny później

- No to już jedziemy ? - spytałem
- No pewnie, że tak.
- No to wsiadaj.
- Ale Justin.
- Tak tak wiem, chodź daj zapnę ci ty ty małpo moja.
- Ej ?- zrobiłam głupią minę i się odwróciłam.
- Przepraszam wiesz że to z miłości - powiedziałem i złapałem ją tak że się od mnie przytuliła.
- Kocham kiedy to robisz.
- Robię co? - zapytałem słodkim głosem.
- Tak drażnisz się ze mną, a później tak słodko przepraszasz i przytulasz mnie.
-Wiesz że mogę robić to częściej a szczególnie przytulać cie i całować. - przesunąłem się i pocałowałem ją w czoło.
- To dobrze a ja nie będę zaprzeczać skarbie.
- Dobrze to wsiadaj i jedziemy, mamy jeszcze czas na pieszczoty.
- Ha ha, dobrze misiek.
- Trzymaj się dobrze.
- Dobrze - Najpierw pojechaliśmy do Nel a za chwile już byliśmy u mnie.
- No to jesteśmy - krzyknąłem do mamy.
- Dzień dobry - Nel się przywitała się.
- O cześć, dobra to ja zmykam do pracy maluchy są na górze. Bądźcie grzeczni - zaśmiała się.
- Dobrze -Pocałowałem ją w policzek .
- No to ja spadam pa.
- No cześć. - krzyknąłem
- Dowodzenia - krzyknęła Nel
- Chcesz coś do picia ? - zapytałem
- My chcemy - odezwało się rodzeństwo Justina, wtedy podlecieli do niego.
-Jak masz na imię? - spytała mała blondyneczka
- Nel a ty ?
- Ja ma na imię Jazmyn.
- To miło cie poznać.
- A ja mam na imię Jackson. - odezwał się mały chłopiec o ślicznych brązowych włosach.
- Bardzo miło mi was poznać. - cała ich trójka wyglądała tak słodko.
- No to gdzie te picie ? spytały maluchy
- A co chcecie ?
- Soczek.
- To już, już daje.
- Jesteś bardzo ładna - powiedziała mała.
- Dziękuje, ty też jesteś piękna - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Gdzie Justin znalazł tak piękną dziewczynę?
- No wiesz..
- Znalazłem ją na ulicy błąkała się sama, więc postanowiłem ją sobie przygarnąć. - przerwał mi Justin .
- Ej!
- Nie no tak na prawdę poznaliśmy się w szkole - powiedział Justin
- A to z nią byłeś tam gdzieś niedawno? - zapytała Jazmyn.
- Tak to z nią. - powiedział i pocałował mnie w czoło
- Prozę bardzo młoda damo - Justin dał dzieciom picie w kubkach a one wzięły i pobiegły na górę. Justin wziął mnie na ręce i postawił na blacie.
- Jesteś taki słodki kiedy widzę się troszczysz o mnie.
- A dziękuje a ty jesteś słodka jak to mówisz - złączył nasze usta w namiętny pocałunek.
- Z za ściany usłyszeliśmy głośne "fuuu bleee" - oboje zaczęliśmy się śmiać. Justin podbieg do maluchów i pogonił je śmiesznie tak, że niby się przestraszyły i uciekały niby ze strachu. Widzę jak mu to sprawia dużo radości. Po czym przyszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Dobrze kochanie, zapraszam do mojego pokoju. - zaniósł mnie na górę.
- Uwielbiam twój pokój. A najbardziej twoje łóżko - zaśmiałam się a on mnie na nie rzucił.
- A ja uwielbiam ciebie w moim łóżku. - powiedział to i oparł się o łóżko tak naprzeciwko mnie żeby mnie pocałować, no i pocałował mnie.
- Oo, kochanie, a ja uwielbiam jak spędzamy razem czas w twoim łóżku he he. - zaśmiałam się.
-A wiesz co ja uwielbiam? Twoje oczy i uśmiech. Uwielbiam twoje pućki jak się uśmiechasz, są takie słodkie.
- A ja uwielbiam w tobie wszystko - przybliżyłam się do niego i zaczęłam go namiętnie całować, nie miałam ochoty przestać i wiem, że on też nie chciał pocałunek był coraz bardziej namiętny ale nie przeszkadzało mi to.
- Skarbie na pewno tego chcesz ? - zapytał
- Kotek boje się ale nie chce przestawać ciebie całować, jesteś wspaniały i to w jaki sposób mnie dotykasz.
- Ja też to lubię chce mieć cię przy sobie i będę robił wszystko żeby to się nie zmieniło. - I znowu złączyła nasze usta w bardzo wspaniały pocałunek. - W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi jakby nie miał kiedy. Usłyszeliśmy tylko krzyk maluchów.
- To babcia i dziadek! - Zeszliśmy na dół.
- Cześć -  przywitał się Justin i obojgu ucałował.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Oo, dzień dobry, chodź do mnie no niech cię uściskam. Widzę że wnuczek nie próżnuje. - zaśmiał się dziadek i przytulił mnie tak mocno.
- Dziadku - zawstydził się Justin
- Oj Justin dziadek przecież się smieje - odezwała się babcia i ucałowała Justina i maluchy. - Jackson i Jazmyn spadamy stąd dajmy zakochanym pobyć trochę prywatności. Macie wszystko?
-Tak babciu.
- No to my was zostawiamy, paa. - pożegnali się i wyszli tak szybko jak weszli.
- No nareszcie sami - Justin zamkną drzwi i wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju, szczerze nie wiem czy coś widział bo cały czas go całowałam po prostu nie mogę się oprzeć jego urokowi.

środa, 16 kwietnia 2014



Louis Tomilson (przyjaciel Justina, jest zakochany w Nel).
Rozdział 11. 

Poniedziałek, nie lubię poniedziałków, najgorszy dzień po weekendzie. Jak zwykle wstałam rano, ogarnęłam się zeszłam na dól aby zjeść śniadanie i dostałam smsa od Justina "Za 15 minut u ciebie pod furtką" od razu się uśmiechnęłam na sam widok, że napisał Justin.
- Czemu cieszysz się do telefonu? - zaśmiała się mama, która nie wiadomo skąd się pojawiła
- Ojj, przecież się nie cieszę mamo. - odpowiedziałam
- Tak tak, mnie nie okłamiesz. Kto sprawia, że się uśmiechasz?
- To tylko Justin.
- Tylko?
- No tak mamo tylko. Co jest na śniadanie? - zmieniłam temat
- Nie zmieniaj tematu, przynajmniej dobrze, że jest taki ktoś kto wzbudza w tobie szczęście. A na śniadanie jest jajecznica, włożyć ci?
- Nie dziękuje, zjem tylko jabłko Justin zaraz po mnie podjedzie.
- I znowu słyszę o Justinie. No dobrze idź, tylko jedź prosto do szkoły. Miłego dnia. - powiedziała mama
- Przecież idę do szkoły mamo. Dziękuje i wzajemnie. To lecę - ucałowałam mamę założyłam buty i wyszłam. Justin już na mnie czekał chociaż nie minęło jeszcze 15 minut. Już z daleka widziałam jego szczery uśmiech.
- Hej śliczna. - powiedziałam i pocałował mnie w usta
- No hej. - oddałam mu pocałunek.
- Twój kask. Mam ci go włożyć he he? - zaśmiał się
- No wiesz co? Sama sobie założę ale możesz zapiąć - oboje zaczęliśmy się śmiać, z pomocą Justina założyłam kask, wsiadłam i pojechaliśmy.
Kiedy podjechaliśmy pod szkołę, jak zawsze byłam podekscytowana jazdą z Justinem, zsiadłam z motoru i zobaczyłam jak jeden z kolegów Justina, Louis podchodzi do nas.
- Cześć Justin, cześć Nel. - podszedł do nas i się przywitał
- Siemasz. Co tam? - odpowiedział Justin
- A przyszedłem wcześniej dzisiaj, a wy co tak sobie razem podjechaliście?
- No teraz to chyba będziemy coraz częściej się widywać i przyjeżdżać do szkoły prawda Nel? - zapytał i pocałował mnie w czoło
- Pewnie tak. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- A co się stało? O czymś nie wiem? Justin? Nel? - zapytał Louis ze zdziwieniem
- No wiesz, jesteśmy razem - odpowiedział mu Justin.
- No dobra kochanie to ja lecę już do szkoły a wy sobie pogadajcie o męskich sprawach. - powiedziałam i odeszłam.

***Justin
- No co tam stary jeszcze słychać? - zapytałem. Louis był jednym z moich najlepszych przyjaciół.
- To może ty mi opowiesz coś. Jak to się stało, że wy jesteście razem? - zapytał
- No wiesz ten weekend zmienił sporo bardzo sporo. Byliśmy u babci Nel, chciała mi pokazać swoje rodzinne miasteczko, spotkać się z przyjaciółmi, chłopakiem. Tylko że tamten idiota, zresztą nieważne, cieszę się, że między nami coś zaiskrzyło.
- Ja też się cieszę, że ci się ułożyło - Louis powiedział to z taką ironią jakby miał mi coś do zarzucenia, jeszcze w dodatku zmrużył oczy tak na mnie.
- Louis o co ci chodzi.
- Dobra nic, idziesz na lekcje? - zapytał tak po chamsku
- Ale ej, możesz mi powiedzieć o co chodzi a nie robisz z siebie idiotę?
- Chyba ci powiedziałem, że nic! - krzyknął
- Już wiem o co chodzi! Przeszkadza ci, że jestem z Nel? Tak?! - krzyczałem a tamten milczał - Odpowiedz!
- Tak przeszkadza mi! Ona mi się podoba!
- To niech przestanie bo Nel jest teraz ze mną i kocham ją z całego serca zresztą ona mnie też i radzę ci się do niej nie zbliżać! Rozumiesz?!
- Kocha cię? Pff, jeszcze się okaże kogo ona kocha i którego z nas woli.
- Ani mi się waż do niej zbliżyć! Bo tego pożałujesz
- To też się okaże mój drogi.





niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 10 

Jestem już w domu, zaczynam nowy etap, etap z Justinem i mam nadzieję, że może zapomnę o wszystkim co przydarzyło mi się w rodzinnym mieście. Choć niektórych chwil nie da się zapomnieć, nawet chyba nie chce zapomnieć tych chwil które przeżyłam tam z Justinem i jak się wtedy czułam pierwszy raz w życiu.
- Hej Nel. - powiedziała mama
- Hej mamo, co tam? - zapytałam
- No opowiadaj mi. Jak tam u babci? U Aleksa i u Melanie?
- A u babci wszystko w porządku. - odpowiedziałam, lecz nie chciałam opowiadać mamie o Aeksie i Mel, chciałam to przed nią ukryć. Zrobiło mi się przykro
- Nel coś się stało?
- Nie nic, przecież wszystko było świee.. tnie.
- Widzę, że coś się dzieje, przede mną tego nie ukryjesz. Powiedz mi co się stało w ten weekend.
- Boże nic.! - krzyknęłam
- I tak wiesz, że ci nie wierzę.
- Rozstałam się z Aleksem zadowolona?! - rozpłakałam się i pobiegłam na górę. Rzuciłam się na łóżko, i za chwilę usłyszałam pukanie. Tak jak myślałam, to była mama.
- Czego? - zapytałam
- Możemy porozmawiać na spokojnie? - zapytała mama
- Proszę wejdź.
- Ej mała przecież w życiu będziesz miała jeszcze wielu chłopców. Wiem co mówię, zanim poznałam twojego tatę przechodziłam dokładnie przez to samo co ty teraz.
- Wcale nie jestem mała. Ale ty nic nie rozumiesz, on mnie zdradził. Zdradził z moją najlepszą byłą przyjaciółką. - nie wytrzymywałam już i zaczęłam płakać.
- Chodź tu do mnie -powiedziała a ja się w nią wtuliłam.-A co z Justinem ?
- A z Justnem dobrze, strasznie mi wtedy pomógł i się trochę bliżej poznaliśmy- uśmiechnęłam się na samą myśl o nim.
- A widzisz Nel, już masz na swojej drodze nową szanse teraz tylko trzeba ją wykorzystać.
- Tak tak wiem i liczę na to i on zresztą też, bardzo mu ufam.
- No to się cieszę tylko uważaj Nel bardzo cię proszę.
- Mamo?! -Powiedziałam i spojrzałam się krzywo.
- No co różne pomysły mogą mu przyjść do głowy
- Chyba raczej nie, znam go. Dobra idź już bo jeszcze coś jeszcze wymyślisz.
- Wiesz że, cie Kocham ?
- Tak tak wiem i dziękuje za to co zrobiłaś
- Nie masz za co dziękować, po prostu jestem twoja mamą i cię bardzo kocham
- Wiem a teraz już idź - pocałowałam ją w policzek i mocno uściskałam. Cieszyłam się, że mam taki kontakt z mamą, zawsze mogłam z nią porozmawiać o wszystkim, byłyśmy jak przyjaciółki, to ona zastępowała mi w tym momencie Melanie. Mogę jej zaufać, i wiem, że nigdy mnie nie opuści.

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 9

- Justin ?  - Gdy go spytałam o jego życie zrobiło się niezręcznie, nagle coś w nim zgasło to nie był ten sam promienny uśmiechnięty rozbawiony chłopak. Chciałam się dowiedzieć dlaczego taki jest, czemu tak się zachował jak go o to spytałam, nie mogę patrzeć jak usiadł jak posąg no nie mogę ! - Justin co się stało ? - powtórzyłam ale on nadal nic nie mówił tylko siedział i patrzył się w okno, przerażało mnie to. Musze się dowiedzieć co się stało, dlaczego tak zareagował. Dotknęłam ręką jego ramienia i nagle na mnie spojrzał patrzył tak jakby miał zaraz zacząć płakać.
- Prze...prasz.. am . - nie mógł praktycznie mówić, cały się trząsł
- Ej przecież nic się nie stało. Ale powiedz mi bo jak mi nie powiesz to nie wiem jak będę mogła ci pomóc -posłałam mu słodki uśmiech
- Ale mi nie trzeba pomóc Nel, tego już się nie da naprawić, to już wszystko jest załatwione.
- Ale co jest, nie rozumiem cię.
- Dobrze może zacznę od początku.
- No najlepiej by było - odwrócił się od okna w moją stronę i zaczął mówić
- Miałem 15 lat. Mój ojciec został zwolniony z pracy, wszystko było dobrze, ale gdy zaczął pić alkohol całe moje życie się zmieniło, moje i mamy. - Nic nie mówiłam tylko słuchałam jak opowiada. - Od tamtej pory gdy wypił nawet pół piwa zaczął  się robić agresywny nic mu nie pasowało a szczególnie ja i mama. Lecz moje rodzeństwo też nie miał łatwo, to trwało prawie rok. Każda noc , każdy dzień był jak horror. Zaczął się nad nami znęcać fizycznie i psychicznie, wszystko musiało być po jego myśli, nikt i nic nie mogło mu się sprzeciwić. - Z oka polecała mu łza, strasznie szybko ją wytarł. Mogłam sobie tylko wyobrazić co przeżywał. - Jednak  nadzieje dawała mi moja była dziewczyna, lecz jak wszystko zaczęło się walić to i to musiało się skończyć, ale naprawdę to dawało mi dużo nadziei. Dawała mi tyle otuchy tyle wiary ale, moja ukochana umawiała się z moim najlepszym przyjacielem za moimi plecami, kiedy mi było wtedy tak ciężko nie dawałem już rady właśnie wtedy lecz nie traciłem nadziei. Ale kiedy się o tym dowiedziałem wpadłem w szal, nawet ojciec nie był w stanie mi nic zrobić, byłem tak wściekły, postanowiłem zmienić całe nasze życie na lepsze, zacząłem go tak bić, że trafił do szpitala nie mogłem dłużej wytrzymywać tego co się w tym domu działo. Nadal pamiętam jego wyraz twarz te przerażenie w oczach, ale nie mogłem po prostu nie mogłem. I od tamtej pory nie tknął mnie ani mojej rodziny. Gdy o sąsiedzi zawiadomili policję cała rodzina była w szoku co się teraz stanie, za wszystko co nam zrobił skazano go na 3 lata. Od tamtej pory się nie odzywam ani do niego, ani mojego byłego przyjaciela, ani do mojej byłej dziewczyny. Nie chce ich więcej widzieć na oczy. Ale próbuje o tym zapomnieć tylko blizny na ciele i w sercu mi o tym nie pozwalają, nawet przeprowadzka nie pomogła ale gdy poznałem ciebie mam nadzieje, że to się zmieni. Ale nadal się KURWA boje i nie wiem czy będę umiał ci zaufać, choć tak cholernie bym chciał!
- Kiedy to powiedział rzuciłam mu się na szyje i zaczęłam płakać i mocno ściskać, nawet nie wiem czemu.
- Nel ale czemu płaczesz ?
- Bo zrozumiałam, że nie jesteś zwykłą osobom. Cesze się, że cie poznałam i zrozumiałam że nie tylko ja mam takie problemy i chyba jesteś jedyną osobą która mnie rozumie. I nie boi się pokazywać tego co czuje. - popatrzyłam się w jego cudne oczy. - Mam nadzieje, że będę mogła zawsze na ciebie liczyć, i że nie będę musiała za każdym razem bać się, że coś może być nie tak, że każdy dzień to wielkie kłamstwo, że to co było nigdy nie nadejdzie.
- Nel ?
- Tak ?
- Ale obiecaj mi że jak będzie coś nie tak to nie będziesz tego ukrywała.
- Obiecuje - pocałowałam go w usta. Wiedziałam co przeżywa nawet wiem, że to go bardziej boli ale spróbuje tak żeby o tym zapomniał a przy nim ja o wszystkim zapomnę. Mam nadzieje, że to nie skończy się tak szybko jak się zaczęło.


środa, 12 marca 2014

Rozdział 8

Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam to było na prawdę dla mnie ciężkie, nie wiedziałam w ogóle co o tym myśleć. Naprawdę im ufałam wierzyłam w każde słowo wypowiedziane z  ich ust. Znowu miałam łzy w oczach. Jak oni mogli, nie mogę w to uwierzyć że czegoś takiego mogli się dokonać. Ciągle miałam ten widok całujących się dwóch najważniejszych osób w moim życiu , a sory byłych osób. Nie nienawidzę ich, nienawidzę! -krzyczałam w myślach żeby Justin nie martwił się, że znowu o tym myślę. Chodź i tak wiem, że on też o tym myśli i wie jak mi jest z tym ciężko. Cieszę się, że ze mną przyjechał, naprawdę nie chce myśleć co bym zrobiła jak by za mną nie pobiegł, jest wspaniały. Leżałam tyłem do niego, ale coś mnie tknęło żeby się odwrócić, odwróciłam się i przytuliłam się w jego ramiona.
- Dziękuje że jesteś - Jeszcze mocniej się przytuliłam a on objął mnie swoimi rękami. Poczułam zapach jego perfum, nie wiem dlaczego ale czułam się przy nim bezpieczna jak przy nikim innym.
- Nie masz za co dziękować, wiedz, że będę przy tobie już zawsze i nie pozwolę żeby ktokolwiek cię jeszcze skrzywdził - Gdy to powiedział patrzyłam mu w oczy a on pocałował mnie w czoło. Poczułam motylki w brzuchu, nigdy czegoś takiego nie czułam przy Aleksie, może to coś znaczy, że dobrze że tu przyjechałam. Nie mam pojęcia, zobaczę co mi jeszcze los przyniesie, leżałam jeszcze tak chwile rozmyślając, aż w końcu zasnęłam w jego ramionach.
**** Justin
Obudziłem się pierwszy Nel jeszcze słodko spała, nie mogłem się na nią napatrzeć jest taka piękna, jest moją kochaną księżniczka. Nareszcie moją. Wstałem i pocałowałem ją tak w policzek by jej nie obudzić, wiedziałem ile wczoraj przeszła, dlatego lepiej niech się porządnie wyśpi to jej dobrze zrobi. Poszedłem się umyć, bo wczoraj nie wiem jakim cudem zasnąłem w ubraniu. Kiedy już byłem odświeżony, poszedłem jeszcze raz zobaczyć czy Nel śpi, i wziąć spodenki bo w samych bokserkach przecież nie będę chodził po jej babci domu. Jeszcze słodko spała postanowiłem jej zrobić śniadanie i dostarczyć do łóżka. Lecz gdy poszedłem do kuchni jej babcia mnie wyprzedziła
- Cześć babciu - Posłałem jej słodki uśmiech
- Witaj, Nel jeszcze śpi ? -zapytała
-Tak i chciałem jej zrobić śniadanie lecz pani mnie uprzedziła.
- Mówiłam ci że nie jestem pani tylko babcia. A to weź to co zrobiłam dla was i zanieś jej na górę, sam przynajmniej zjesz, a jak zobaczy, że jej przyniesiesz to i tak na pewno się ucieszy.
- Dobrze dziękuje - Pocałowałem staruszkę w policzek i wziąłem tace z pysznymi kanapkami i sokiem pomarańczowym i ruszyłem na górę. Kiedy wszedłem do pokoju Nel jeszcze spała ale gdy szedłem musiałem przecież walnąć nogą o jej łóżko, co za głupek ze mnie - powiedziałem dosyć głośno aż się obudziła.
- Ojej jaki kochany, przyniosłeś mi śniadanie - powiedziałam zaspana
- Przepraszam, że cię obudziłem.
- I tak już nie spałam, tylko udawałam, że śpię bo chciałam zobaczyć co teraz zrobisz.
- Zobaczysz co teraz zrobię - powiedziałem to i usiadłem na nią tak, że nie mogła się ruszyć - I co teraz zrobisz?
- A to. - pocałowała mnie tak bardzo namiętnie i odwróciła mnie tak że ona na mnie siedziała a ja nie mogłem się ruszyć.
- I co teraz? - zapytała
- Teraz zjemy sobie śniadanko kochanie - wydostałem się z jej niewoli i podszedłem po tace z kanapkami - Smacznego .
- Dziękuje i wzajemnie - powiedziała . - Są takie pyszne.
- Babcia robiła, kiedy wstałem ona już chodziła po kuchni.
- Moja babcia to taki ranny ptaszek
- Teraz już wiem. Trochę się na mnie zdenerwowała bo powiedziałem do niej "pani" - Nel zaczęła się głośno śmiać
- Oj ona tak ma - nie mogła się powstrzymać, żeby się nie śmiać, wtedy ja żeby ją uciszyć przybliżyłem się i pocałowałem ją. - Masz słodkie usta - powiedziała
- Bo mam dżem na ustach śliczna
- Ha ha , jesteś taki uroczy kiedy to robisz.
- Ale co?
- Taką swoją słodką minę, nie mogę od ciebie oderwać wzroku jak tak robisz.
- Ja cały czas nie mogę oderwać od ciebie wzroku bo jesteś taka piękna
- Wcale nie jestem piękna. Jakbym była piękna on by mi tego nie zrobił. - powiedziała smutnym głosem
- Ejj, ale to nie znaczy, że nie jesteś śliczna, jesteś najbardziej śliczną dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem, to Aleks jest po prostu idiotą - przytuliłem ją i pocałowałem w czoło
- Był dla mnie ważny
- Ej księżniczko nie warto po nim rozpaczać, teraz masz mnie a ja ci tego na pewno nie zrobię.
- Mi też to obiecywał wiele razy i co? Wyszło jak wyszło. Najlepsze jest to, że przyjechałam tutaj i poznałam prawdę. A ty byłeś przy tej najgorszej chwili ze mną. Dziękuje.
- Za takie coś się nie dziękuje. Teraz tu nie mieszkasz, wyjedziesz zapomnisz o tym, ja ci w tym pomogę. Ja też kiedyś przeżyłem coś takiego.
- Opowiesz mi o tym? Nigdy nic mi nie opowiadałeś o sobie o swoim życiu, Wiem tyle, że lubisz jeździć na motorach i, że jesteś bardzo kochany, ale czasem nie potrafię cie zrozumieć.

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 7. 



Kiedy to zobaczyłam, nie wytrzymałam, łzy same spływały mi po policzkach, byłam tak strasznie zła na Aleksa i Mel ale byłam też załamana. No jak oni mogli, musiałam pokazać się Justinowi z jak najlepszej strony, musiałam być twarda. Otarłam łzy ręką, popchnęłam lekko Justina zaczęłam biec i krzyczeć w stronę tych dla mnie już obcych osób.
- Jak mogliście mi to zrobić? Nienawidzę was rozumiecie? Nienawidzę! – krzyczałam
- Nel? – odpowiedzieli jednocześnie
- Tak ja ! A co? Przeszkadzam wam? Przyjechałam zrobić wam ogromną niespodziankę a wy w tym czasie postanawiacie się miziać?! A ty! – pokazałam na Mel palcem – Mówiłaś, że nie wiesz co się  nim dzieje, że wychodzi z kimś innym, że straciliście kontakt a tak naprawdę dobrze się z nim bawiłaś! Jesteś totalną kretynką! Ja ci ufałam.
- Ale posłuchaj to nie tak. – powiedziała Mel
- Nie chce twoich wyjaśnień, już chyba wszystko rozumiem! – spojrzałam się na Aleksa – A ciebie kochałam najbardziej na świecie, ufałam ci tak bardzo a ty co? Zdradziłeś mnie!
- Tak? Ja cię zdradziłem? A kim jest ten chłoptaś za tobą ? ! – krzyczał Aleks
- To jest Justin! On w porównaniu do ciebie nigdy by mi nie zrobił czegoś tak upokarzającego! Jest kochanym przyjacielem, nie to co wasza dwójka! – cały czas krzyczałam. Justin postanowił się odezwać
- Jak mogłeś zrobić coś takiego dziewczynie którą kochasz? – zapytał
- Ja jej nie kocham. I.. – nastąpiła chwila ciszy .
- I co?! – krzyknęłam
- I nigdy nie kochałem. - dokończył. Pobiegłam z płaczem.

*** Justin:

Kiedy usłyszałem od tego kolesia, że nigdy nie kochał mojej Nel nie wytrzymałem, musiałem jakoś zareagować, nie pozwolę żeby tak ktoś traktował dziewczynę. Uderzyłem go w twarz, aż upadł, wcale nie zrobiło mi się go szkoda. Zwróciłem się do tej jej niby przyjaciółki
- A ty jesteś zwykłą szmatą! 
Pobiegłem za Nel. Wiedziałem, że teraz kogoś potrzebuje, i wiedziałem, że tym kimś muszę być ja. Znalazłem ją na przystanku siedzącą roztrzęsioną i zapłakaną, podbiegłem i przytuliłem ją z całych moich sił. Ona również mnie przytuliła.
- No już dobrze nie martw się, jestem tu, nie płacz. – powiedziałem
- Ale, to zabolało i to mocno. Ja jej.. mu… ufałam bardzo. – była cała roztrzęsiona.
- Nel, wiem jak bardzo to boli. Musisz być silna, ja cały czas będę przy tobie. Może wrócimy do domu co? Tak będzie najlepiej.
- Nie, chce zostać tutaj. Przyjechałam do babci, do dziadka. Masz racje, muszę być silna,  nie mogę pokazać mojej słabości.
- I właśnie taką cię od razu pokochałem. – powiedziałem to i nachyliłem się ku niej. Nel nawet nie stawiała oporu, myślałem, że nie chce tego. Ku mojemu zaskoczeniu ona też nachyliła się. Nasze usta połączyły się w jeden pocałunek. To było niesamowite, marzyłem o tym od samego początku jak ją ujrzałem.
- Nawet nie wiesz jak mi tego brakowało w tym momencie, jestem szczęśliwa, że ze mną przyjechałeś . Tylko proszę cię nie zrań mnie tak jak.. tak jak..
- Tak Nel, przecież wiem. No to koniec tych smutków, chodź. Pokażesz mi jeszcze trochę twoją okolicę? – zapytałem z uśmiechem na twarzy
- No pewnie. – odpowiedziała Nel, i uśmiechnęła się.
Gdy tak chodziliśmy, cały czas trzymałem jej małą delikatną dłoń, kocham z nią przebywać, kocham ją całą. Zwariowałem na jej punkcie. Patrzyłem na nią, jak po tym wszystkim co się stało chodziła i pokazywała mi swoje miasto z taką radością, była silna nie pokazywała tego co przeżyła w ostatnich paru godzinach.
- Chodź muszę ci jeszcze coś pokazać – powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
- Okej no to prowadź.
Weszliśmy do jakiegoś na pozór starego budynku, szliśmy bardzo wysoko w górę schodami, okropnie się zmęczyłem. Nel prawie biegła po schodach, a kiedy weszliśmy na ten niby balkon ustała nieruchomo i patrzyła się na ten niesamowity widok, wiatr rozwiewał jej piękne blond włosy. To wszystko zapierało dech w piersiach, poczułem się jak w romantyczniej scenie z filmu, podszedłem do niej i przytuliłem ją od tyłu, a ona powiedziała:
- Jak byłam mała to przychodziłam tutaj z mamą, zazwyczaj robiłyśmy to jak któraś z nas była smutna. W tej chwili zapominałyśmy o całym świecie, tak jakbyśmy zatrzymały się w czasie.
- Teraz już chyba nie potrzebujesz mamy, bo masz mnie. I teraz za każdym razem jak będziemy u twojej babci będziemy tu przychodzić. A jeżeli będziesz smutna i nie będziemy mogli tu przyjść za każdym razem będziesz mogła mi wszystko powiedzieć. – zrobiłem chwile ciszy – na tym w końcu polega przyjaźń.
- Ale ja już chyba nie chce, żebyś był dla mnie tylko przyjacielem. – odwróciła się i pocałowała mnie w usta – Wracajmy, trochę późno już.

*** Nel:

Justin to cudowny chłopak, jest taki inny, taki romantyczny, czuły, opiekuńczy. Jak wracaliśmy, szliśmy przytuleni, cały czas się z czegoś śmialiśmy, było mi z nim dobrze. Kiedy już byliśmy niedaleko domu mojej babci, zobaczyłam Aleksa który szedł sam, bez Mellanie, szedł z naprzeciwka, nie chciałam go widzieć ale musieliśmy go minąć. Niestety.
- A ty co? Już wzięłaś się za niego? Tego cwela. Widać jak bardzo mnie kochałaś dziwko.- zaczął krzyczeć Aleks. A mi znowu popłynęły łzy, Justin też już nie wytrzymał i wystartował do Aleksa
- Cwelem to jesteś ty a nie ja. Widać po twoim zachowaniu. I jak można odezwać się tak do dziewczyny co? – Justin był tak zdenerwowany, że w jednym momencie krzyczał na niego i bił go.
- Justin zostaw go, nie warto. – krzyczałam
- Nie! Nie pozwolę, żeby ktoś tak obrażał moją księżniczkę – krzyczał Justin, w tym momencie wstał – I nigdy masz się tak do niej nie odzywać, rozumiemy się? – zwrócił się do Aleksa, ten leżał i się nic nie odzywał.
- Justin? Wszystko dobrze? – zapytałam
- Tak, chodźmy do domu. – podszedł do mnie, otarł mi łzy, przytulił mnie i poszliśmy dalej.

piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 6. 
 Opanowała nas taka niezręczna cisza, Justin zaczął się do mnie niezauważalnie przybliżać, myślał że nie widzę ale kątem oka i tak widziałam, był już tak blisko. Jego usta zbliżały się do moich ust
- Justin ja naprawdę nie mogę - odchyliłam się od niego
- Dobrze, rozumiem przecież. Przepraszam.
- Słuchaj bo mam taki pomysł. Może byś pojechał ze mną do River Town odwiedzić moich przyjaciół, babcię i dziadka?
- No czemu nie, może być fajnie. W końcu każda chwila spędzona z tobą sprawia że się uśmiecham. - powiedział Justin. Nel przytuliła się do niego tak bardzo mocno, spojrzała na zegarek
- Ojeju Justin jak jest późno, chyba powinnam już iść.
- Dobrze chodźmy odprowadzę cię - powiedział. Był taki miły.
Szliśmy cały czas w ciszy, gdy doszliśmy do mojego domu pocałowałam go w policzek i odeszłam.

                                                                        ***

Nadszedł dzień wyjazdu do River Town. Czekałam już u mnie w domu kiedy Justin przyjdzie. Wszystko miałam spakowane, byłam strasznie podekscytowana bo w końcu zobaczę mojego Aleksa i moją Mel, no a przede wszystkim dziadków.
- Pamiętaj Nel, że jak wysiądziecie z samolotu od razu masz do mnie zadzwonić i powiadomić mnie czy wszystko jest w porządku. Dzwoniłam do babci, powiedziała, że będzie na ciebie już czekać na lotnisku z dziadkiem, więc na pewno dotrzecie do River Town bezpiecznie - tłumaczyła mama.
- Tak mamo wiem, pamiętaj. Tłumaczysz mi to chyba setny raz.
- Córciu ja się boję o ciebie - powiedziała mama. W tym samym momencie ktoś zapukał do drzwi. Szybko pobiegłam otworzyć bo wiedziałam że to Justin.
- Hej mała. Gotowa na podróż? - powiedział radośnie.
- No hej. Nawet nie wiesz jak bardzo gotowa. Wejdź jeszcze do środka, posiedzimy chwile.
- Dzień dobry. - powiedział Justin do mamy Nel
- Dzień dobry. Pamiętaj że masz się opiekować moją małą dziewczynką. - powiedziała mama
- Mamo! - krzyknęła zawstydzona Nel
- Nel twoja mama ma rację. - powiedział - Niech się pani nie martwi będę się nią opiekował jak własną siostrą.
- Dzieciaki wsiadajcie! Spóźnimy się na samolot! - krzyczał tata który siedział już w samochodzie.
Nel pożegnała się z mamą i wsiedli do samochodu. Jechali cały czas i słuchali jakiejś muzyki którą puszczali w radiu. Nagle odezwał się tata
- Macie bilety. Daje je Justinowi, nie zgubcie ich. Pamiętaj Nel co mama ci mówiła.
- Dobrze przecież wiem, mam zadzwonić. - powiedziała Nel
- Na pewno zadzwonimy, niech się pan nie martwi. - odezwał się Justin.
Dojechaliśmy na lotnisko. Tata wypakował nam nasze bagaże, pożegnał się i odjechał. My udaliśmy się na odprawę.

                                                                              ***

Podróż trwała 30 min, więc strasznie krótko. Wysiedliśmy, i od razu zobaczyłam dziadków.
- O wnusiu jak ja cie dawno nie widziałam. Jak ty wyrosłaś, zmieniłaś się, jaka z ciebie już jest panna. A kto to jest ten przystojny młodzieniec za tobą? - zapytała babcia
- Dzień dobry, jestem Justin. - przedstawił się
- Dzień dobry, babcia Rozalia jestem. Mów mi babciu, będzie lepiej. Bardzo przystojny chłopak z ciebie. Nel to jednak ma gust.
- Babciu, my się tylko przyjaźnimy. - powiedziała zawstydzona Nel. Justin od razu się zaczął śmiać.
- Dobrze, chodźmy do samochodu dziadek już czeka.
Gdy zobaczyliśmy dziadka od razu pobiegłam się przywitać. Justin się przedstawił, widać było, że czuł się niezręcznie, ale przyzwyczai się w końcu zostajemy na weekend, pomógł dziadkowi włożyć walizki do bagażnika i ruszyliśmy. Byłam szczęśliwa, że w końcu tu jestem.
Gdy dojechaliśmy chciałam pokazać Justinowi wszystko, co tutaj jest. Chciałam mu pokazać każde miejsce, każdy zakątek a szczególnie przedstawić mu Aleksa i Mel. Babcia pokazała nam gdzie mamy spać, położyłam walizkę na łóżko, tak jak Justin.
- Idziemy? Chodź, chodź. Szybko Justin dawaj no. - pospieszałam go
- Nel poczekaj chwilę muszę się odświeżyć po podróży, ty też tak powinnaś zrobić. - powiedział. Wziął swoje rzeczy i poszedł się wykąpać.
Za 15 min wrócił, wszedł do pokoju w samych bokserkach, zauważyłam że ma bardzo umięśnione ciało, spodobało mi się, ustał w drzwiach a ja się patrzyłam na niego jak w posąg.
- No co? - zapytał dziwnie - Nel! Nel! Halo ziemia do Nel.
- Ja? Co? Nic. Idę się wykąpać. - powiedziałam. Justin zaśmiał się. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam.
Wróciłam za niedługo, ubrałam krótkie spodenki i stanik, bo nie mogłam znaleźć swojej koszulki. Weszłam do pokoju
- Justin już jestem gotowa, tylko założę koszulkę - powiedziałam ale nikt mi nie odpowiedział. Nagle poczułam ciepłe ręce Justina na moim brzuchu, szły coraz wyżej. Zaskoczył mnie od tyłu, dotykał mnie i całował po szyi, byłam w siódmym niebie.
- Nie musisz zakładać tej koszulki. Jesteś bardzo seksowna. - szepnął mi do ucha
- Niestety muszę, nie wyjdę tak na miasto. - zaczęłam szukać jakiejś koszulki w walizce
- No ale wieczorem możesz ją zdjąć - zaśmiał się Justin - babcia dobrze pomyślała żeby ugościć nas w jednym pokoju - zaczął żartować.
- Bardzo śmieszne - rzuciłam go poduszką
- Osz ty! - podszedł do mnie i rzucił mnie na łóżko i usiadł na mnie okrakiem. - I co teraz zrobisz ?
- Poddam się.
- To mogę zrobić z tobą co chcę, w końcu się poddałaś. - nachylił się aby mnie pocałować
- Justin proszę cię, wiesz, że nie mogę. - powiedziałam. Zrobiła się taka dziwna atmosfera między nami. Justin zrobił smutną minę i zszedł ze mnie . - I co ? Idziemy?
- Tak tak, pokazuj mi te twoje zakątki.
Najpierw poszliśmy po Mel, kiedy jej mama otworzyła drzwi i powiedziała nam, że Mel poszła ruszyliśmy w stronę domu Aleksa, okazało się, że jego też nie ma. Od razu wiedziałam gdzie mogą być.
- Teraz pokażę ci moje ulubione miejsce - powiedziałam. Od razu widziałam jak Justin jest podekscytowany tym, że tyle mu opowiadam o wszystkich miejscach które mu pokazuje, widziałam te jego szczęście z powodu mojego szczęścia.
- Okej , prowadź.
- To niedaleko - byłam szczęśliwa jak nigdy. Doszliśmy do wąskiej ścieżki. - Ty idź pierwszy, tutaj są zarośla, i błoto, nie chce się ubrudzić.
- No dobrze, ale masz wymagania . - szliśmy tak, Justin cały czas prowadził, nawet się nie odwrócił aby na mnie spojrzeć, był bardzo skupiony aby wydeptać mi każdy krzak i żeby nie wprowadzić mnie w błoto, troszczył się o mnie bardzo. Nagle ustał i nic nie mówił - Nel?
- Tak? - zapytałam
- To na pewno tutaj?
- No tak, to tutaj, a co się stało? - w tym momencie zaniemówiłam. Z oczu popłynęły mi łzy. 

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 5.


**** Justin:


Gdy usłyszałem że Nel ma chłopaka ogromnie się zdziwiłem. Myślałem, że będzie łatwo ją zdobyć, chyba się myliłem. Strasznie mi się podoba, nie każda dziewczyna jest taka inna jak ona. Gdy byliśmy już pod jej domem i próbowałem odpiąć jej kask zobaczyłem ze ma niebieskie oczy co bardziej mnie w niej podniecało. I nie mogłem na nią już bardziej patrzeć bo bym jeszcze coś zrobił i dostał za to w twarz. gdy wziąłem od niej kask po prostu odpowiedziałem jej cześć i odjechałem. Byłem tak na siebie wkurzony, co zrobiłem że do domu dotarłem w bardzo szybkim tempie. Wyjąłem kluczyki i udałem się do domu. Gdy wszedłem krzyknąłem do mamy, że wróciłem i poszedłem do siebie na górę. Wyjąłem z szuflady czyste bokserki ręcznik i udałem się do łazienki, wziąłem długą kąpiel. Po wyjściu z wanny wytarłem się dokładnie ubrałem czystą bieliznę i umyłem zęby. 
Poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżko. Myślałem przez chwile o tym co zrobiłem i postanowiłem przeprosić za to Nel. Napisałem do niej smsa „Przepraszam za to co zrobiłem trochę głupio wyszło” po chwili dostałem odpowiedzi „Okej, nie ma sprawy nie ty jeden nie złapałeś za tyłek hehehe.” Odpisałem szybko „No może i tak ale i tak mi głupio” a ona mi „Okej przecież nic się nie stało”, „To dobrze” odpisałem i odłożyłem telefon na półkę. Po chwili zasnąłem, obudził mnie mój nieznośny budzik w telefonie którego po prostu nienawidziłem. Wstałem i poszedłem do łazienki a następnie udałem się do kuchni. I tam zastałem mamę. 

- No dzień dobry nareszcie wstałeś - powiedziała mama.

- Cześć mamo - podszedłem i pocałowałem ją.  

- Na stole są kanapki, zjedz je przed wyjściem. Ja muszę lecieć do pracy, wrócę późno. Pa.  


 - Dobrze -  odpowiedziałem. Od razu pomyślałem o Nel, że zamiast na ten głupi  stawik co znałem go jak własną kieszeń, pójdziemy do mnie. Przynajmniej będzie cieplej i przytulniej. Gdy zjadłem udałem się do swojego pokoju wyjąłem z szafki czarne rurki i bluzę z napisem OBEY. Kiedy byłem gotowy wziąłem plecak, telefon i kluczyki od domu i motoru, założyłem buty i wyszedłem. Kiedy wyjechałem i byłem niedaleko domu Nel zobaczyłem jak wychodzi z furki. Zatrzymałem się. 
- Może podwieźć? - zapytałem

- Jasne czemu nie.

- Ale nie mam kasku. - zanim się obejrzałem już miałem ją za plecami przytuloną do mnie. - To jedziemy. - odpaliłem motor, kiedy dojechaliśmy do szkoły Nel zeszła a ja zobaczyłem, że łzy płynęły jej po policzkach, zaśmiałem się.


- Co wiatr ci przeszkadzał  ? - zapytałem

- No troszeczkę, ale i tak było ekstra. Dobra idę bo się spóźnię. – powiedziała i udała się w stronę swojej szafki, chwilę patrzyłem się jak idzie no okropnie się zamyśliłem, miała ładne nogi ale w końcu poszedłem w przeciwnym kierunku. Nadal nie mogłem przestać o niej myśleć, była idealna.
 

 

****Nel

Gdy zobaczyłam Justina ucieszyłam się, że nie będę musiała iść pieszo do szkoły a przede wszystkim sama. To było niesamowite z każdym razem podobało mi się to coraz bardziej. A jego towarzystwo sprawiało, że się czuje jakoś inaczej, lepiej.

- No to jak dziś się spotkamy ? -usłyszałam głos Justina za sobą.

- Tak tam gdzie wtedy ? - spytałam 

- Nie, pójdziemy do mnie, będzie cieplej a i tak będziemy sami w domu. 
  
- No okej. – pokiwałam głową, ze zdziwieniem. Justin był słodki, zaprosił mnie do siebie to miłe z jego strony. Ale i tak kocham Aleksa, w weekend zrobię mu i Melanie niespodziankę i pojadę do nich. 
Weszłam do klasy. 

                                                          *** 

Byłam juz po lekcjach, o 16 miałam się spotkać z Justinem. Przebrałam się w legginsy i bluzę. Była już 15.45 czekałam na niego, zeszłam na dół i zobaczyłam mamę. 
 -O jesteś, a czemu się przebrałaś wybierasz się gdzieś ? - zapłata

- Tak idę do kolegi pogadać sobie. 

- Aha, kolegi okej. – zrobiła dziwną minę i uśmiechnęła się. 

- Mamo to tylko kolega i nic więcej. Przecież wiesz że jestem z Aleksem.

- Tak, tak córciu ale, Aleks jest tam a ty jesteś tu, dużo was dzieli. Nie wiesz co on tam robi, a on nie wie co ty robisz tu.

- No tak ale chyba będę jeździła do niego i mam zamiar się wybrać w ten weekend właśnie żeby się z nim i Melani spotkać. Zrobię im niespodziankę.  

- No dobrze. Nel jak chcesz, nie mam nic przeciwko ale zapamiętaj co ci mówiłam. Nie masz wpływu na to co się dzieje.

- Tak wiem - w tym czasie usłyszałam pukanie do drzwi. szybko podbiegłam i je otworzyłam w progu stał Justin.

- Hej to co idziemy? – zapytał 
  
- Tak tak. Mamo ja idę! – krzyknęłam. I wyszliśmy na zewnątrz.

- To co idziemy do mnie tak ? – zapytał Justin.

- No jak uważasz. Możemy iść. – szliśmy w ciszy. Dopiero kiedy ustaliśmy pod pięknym dużym domem Justin się odezwał. 
  
- No właśnie tutaj mieszkam. 

- Masz ładny dom.

- Dziękuję. – odpowiedział. Weszliśmy do środka i zobaczyłam wspaniały pięknie udekorowany salon

- Napijesz się czegoś ? - zapytał Justin.

- Nie dziękuje. 
  
- To chodz do mojego pokoju. - pokazał na schody prowadzące na górę, szedł za mną. Kiedy dotarliśmy do jego pokoju. Stałam tam jak jakaś zamurowana. Był taki duży stanowczo większy od mojego. Ściany miały fioletowy kolor i były poobklejane plakatami ze sławnymi piłkarzami albo fajnymi samochodami. A na środku stało duże łóżko. 

- Coś nie tak? - zapytał 
  
- Nie wszystko okej. Masz bardzo ładny pokój stanowczo większy od mojego -zaśmiał się 
  
-Pokój jak pokój. Nie wiem co w nim takiego wspaniałego . 

- Po prostu podoba mi się i tyle.

- Okej okej. Chcesz to możesz go sobie zabrać bo mi się nie podoba.

- Dobrze to spakuj mi go i wyślij w paczce. -  śmialiśmy się przez dłuższą chwile. Miał strasznie mięciutkie łóżko tak jak moje. W końcu spoważniał i zapytał. 

- Ymm no to, Nel czemu się tu przeprowadziłaś?

- A no tak miałam ci powiedzieć, przecież po to tu przyszłam. No wiec, mój ojciec dostał awans i takie tam i musiałam się wyprowadzić z tamtego miasteczka i przyjechać tu. Zostawiłam wszystko praktycznie w tydzień, zostawiłam przyjaciół, chłopaka, wszystkie wspomnienia stamtąd, całe moje dzieciństwo. Za wszelką cenę nie chciałam tu przyjeżdżać. Tęsknie za tym co było wcześniej, zostawiłam też tam dziadków. A szczególnie Mel i mojego Aleksa. I tak to wygląda.

- No to na serio chyba ci trochę trudno. 
  
- No niestety, ale wpadałam na pomysł że będę ich regularnie odwiedzać i mieszkać u babci. 

- No to dobrze że chociaż takie coś. 
 - No ale to i tak nie jest to samo jak było. I to już nigdy nie wróci .

- Zobaczysz jeszcze będziesz mówić że tu jest lepiej niż tam było.

- Heheh ciekawe. No ale może, nie wiem miejmy taka nadzieję że tutaj się wszystko dobrze ułoży.
_____________________________________________________________________
I jest 5 jak się podoba ? 
Komentujcie, udostępniajcie ! 

środa, 15 stycznia 2014

 Rozdział 4


Wstałam rano, zjadłam śniadanie, wzięłam torbę i poszłam do nowej szkoły. Szłam na piechotę bo była niedaleko. Strasznie się denerwowałam ale nie miałam innego wyjścia. W końcu dotarłam była ogromna, długo szukałam swojej szawki którą mi przydzielili, okazało się że  była niedaleko szatni chłopaków. Cieszyłam się z jednego powodu- mogłam oglądać pół nagie ciała chłopaków ale z drugiej strony nieraz strasznie śmierdzi  tu. Zadzwonił dzwonek. Matma była pierwsza. Nienawidziłam tego przedmiotu, zawsze myślałam po co mi to przecież umiem liczyć mnożyć itp. nie potrzebuje wiedzieć po co mi geometria i takie tam ale no cóż nie miałam wyjścia. Weszłam do klasy i usiadłam na ostatniej  ławce przy oknie. Poschodzili się wszyscy z którymi miałam być w klasie, od razu poznałam parę dziewczyn Emmę, Roxy, Anne i jakieś jeszcze, nie mogłam na raz zapamiętać wszystkich imion. W klasie miałam ze 20 parę osób w tym większość chłopaków. Było całkiem miło ale to i tak nie była moja stara klasa.
 Lekcje minęły dosyć nudno ale to w końcu szkoła, wyszłam na przerwę i usłyszałam że , ktoś zaczął mnie wołać to była Emma z mojej klasy
- Nell! Poczekaj - krzyczała
- Hym?
- Co dziś robisz może masz ochotę iść z nami na pizzę ? - zapytała
- Nie wiem zastanowię się jeszcze. - tym momencie podeszła grupa chłopaków przywitali się a jeden dał jej buziaka w usta, wywnioskowałam z tego, że to musi być jej chłopak. Było mi trochę niezręcznie bo nikogo z nich nie znałam, lecz w nich był też Justin.
- Cześć - powiedział
- To wy się znacie? - zapytała zdziwiona Emma
- Tak poznaliśmy się wczoraj. - odpowiedziałam
- Nell mieszka niedaleko mnie.A zresztą, może masz ochotę się z nami przejść na pizzę? – zapytał
- Nie wiem właśnie.
- Też o to ją pytałam i to samo mi odpowiedziała - zaczęli się śmiać ja razem z nimi -  dobra wiec idziesz nie uznajemy odmowy. - zgodziłam się bo przecież nie mogłam odmówić.
-Dobra to widzimy się później. – powiedział jeden z chłopaków i każdy rozszedł się w swoją stronę.
- Poczekaj. Odprowadzę cię bo przecież i tak mam po drodze, a poza tym nadal czekam na numer telefonu od ciebie. Chyba że na niego nie zasłużyłem  – Justin powiedział i zaśmiał się.
- Czy ja wiem, może tak a może nie - uśmiechnęłam się.
- No weź. - szturchnął mnie lekko i zrobił smutną minkę . - A po za tym jak będziesz wiedziała kiedy na pizze?
- No dobra, to daj telefon to ci go zapisze. – Justin dał mi telefon.
- Proszę. Kiedy mi opowiesz ? - zapytał
- Co opowiem? - zdziwiłam się i oddałam mu telefon.
- No dlaczego tu jesteś i takie tam no wiesz wczoraj mi nic nie opowiedziałaś.
- Ale to nieważne. Innym razem.
- Jutro mam czas - uśmiechnął się a ja nie wiedziałam co mu powiedzieć w końcu nie długo go znam
- Zobaczę jeszcze. – odpowiedziałam mu, nie potrafiłam mu odmówić więc udawałam obojętność.
- Ale jesteś uparta przecież ja nie gryzę
- A tego jeszcze nie wiem - zaśmiałam się. Znaczy prawie całą drogę się śmiałam ale to nic , było całkiem miło.
- To już wiesz. To może jutro nad stawkiem?. Przyjdę po ciebie.
- Dobrze a na razie szykuj się na pizze – powiedziałam.
- Dobrze dobrze, ale i tak wole być w twoim towarzystwie.
- Nie prawda przecież znasz mnie dopiero 1 dzień a już mówisz takie rzeczy.
- No wiesz po niektórych osobach już na pierwszym spotkaniu wie się więcej niż przez całe życie.
- No może i prawda. Ale i tak jesteś NARAZIE tylko kolegą.
- Dobrze powiedziałaś, NARAZIE.- uśmiechnął się a ja tylko się zaśmiałam
- Dobrze to widzimy się później cześć.
- Tak pa - zobaczyłam tylko ucieszonego Justina i weszłam do domu.
                ​                ​                ​           
                ​                ​                ​                ***
 
Justin.
- Nie myślałem że powrót do domu może być aż taki miły. Zawsze wracałem sam albo jechałem na motorze a teraz co innego. Ucieszyłem się kiedy dała mi numer i tylko czekałem kiedy będę mógł go użyć. Kiedy wszedłem do domu przywitałem się z mamą i poszedłem na górę żeby się uszykować, wziąłem szybki odprężający prysznic kiedy wyszedłem z łazienki była 15 a mieliśmy się spotkać o 16:30. Strasznie podoba mi się ta Nell ale nic o niej nie wiem muszę coś wymyślić na jutro. -zaśmiałem się sam do siebie. 
Była już 16 :15 wiec napisałem do Nell wiadomość "Zaraz po ciebie wpadnę", odpisała "Okej czekam". Wziąłem kluczyki od motoru i podjechałem pod dom Nell. Zatrąbiłem i czekałem aż wyjdzie. Kiedy wyszła nie mogłem oderwać od niej oczu, była ubrana w czarne obdarte rurki i białą koszulkę i dżinsowa kurtkę wyglądała seksownie.
- Co? – zapytała.
- Nic, po prostu wyglądasz…
- No jak? – Nell przerwała mu.
- Wspaniale! - tylko się uśmiechnęła i popatrzyła na motor.
- To ja na to mam wsiąść?
- Tak, a co nie chcesz?
- Nie no ok. tylko masz jechać wolno - odpowiedziała. Zaśmiałem się i podałem jej kask - Justin pomożesz mi zapiąć?
- Jasne pokaż. Dobra a teraz wsiadaj i mocno się trzymaj mnie.
 
                ​                ​                ​                ***
 
Nel
Kiedy wsiadłam na motor trzymałam się tak mocno że chyba aż go bolał brzuch. Ale było fantastycznie czułam się tak jak nigdy dotąd .Pierwszy raz jechałam na motorze i to tak szybko nigdy nie jeździłam bo nikt z moich poprzednich znajomych nie miał czegoś takiego. Kiedy się zatrzymaliśmy zobaczyłam pizzerie wiec byliśmy na miejscu jechaliśmy z 5/10 minut ale była na prawdę wspaniale. Usłyszałam że ktoś do mnie mówi
- Możesz już mnie puścić - zobaczyłam uśmiechnięta twarz Justina.
- Co mówiłeś?- zapytałam, byłam tak strasznie podekscytowana jazdą, że nie słuchałam w tym momencie nikogo.
- Że możesz mnie puścić, ale jeśli wolisz mnie trzymać to nie mam nic przeciwko.
- Proszę - powiedziałam to kiedy zeszłam i rozpięłam kask, podałam go mu.
- I jak było? Chyba się bałaś bo mocno się trzymałaś? -zapytał Justin
-Troszkę ale było niesamowicie - uśmiechnęłam się do niego i weszliśmy do pizzerii gdzie zobaczyłam Emmę z tymi chłopakami przy dużym stoliku.
- O nareszcie są. Co tak długo ? – zapytała Emma
- Długo zaledwie 5 minut – opowiedział Justin.
- Oj tam. Siadajcie.
- Wiec? Co bierzemy - zapytał jakiś wysoki blondyn.
-To może niech dziewczyny zamówią coś – powiedział chłopak Emmy. Ale miło było patrzeć że się tak kochają.
- Wiec co bierzemy spytała Emma może hawajska? - zgodziłam się a w tym czasie podeszła kelnerka zamówiliśmy i po jakiś  20 minutach przyszły nasze pizze. Gdy zjedliśmy chłopaki zapłacili co było miłe, po czym wyszliśmy na zewnątrz wszyscy się pożegnaliśmy a ja z Justinem podeszliśmy do motoru a on zamiast odpalić go to się o niego oparł.
- No to co jedziemy? - zapytałam
- A co ci się tak śpieszy? -złapał mnie za tyłek.
- Justin! - krzyknęłam
- No co? - zapytał niby zdziwiony. - Chyba coś mi się należy za przywiezienie cię?
- Haha. A niby co takiego? – zapytałam się a on pokazał na usta.
- Nie ma mowy nie mogę, nie mogła bym. – odpowiedziałam trochę zirytowana
- Niby dlaczego? – zapytał zdziwiony.
- Bo tam gdzie mieszkam, zostawiłam mojego chłopaka - Justin zrobił wielkie oczy. Chyba był trochę smutny bo liczył na coś.
- Możemy już jechać ? - zapytałam ponownie
-Tak jasne - wsiadł i odpalił Motor. Chyba było mu przykro.
- Justin?
- Tak - odpowiedział
- Pomożesz? - zaśmiał się i zapiął mi kask wsiadłam i ruszyliśmy. Po jakichś 7 minutach byliśmy pod moim domem, zsiadłam i próbowałam dopiąć ten cholerny kask.
- Daj pomogę – uśmiechnął się - a ja podeszłam i też się uśmiechnęłam.
- To jak widzimy się jutro prawda ?  -zapytał
- Tak, tak a mam inne wyjście?
- Nie – zaśmiał się.
- No właśnie.  - uśmiechnęłam się ponownie.
- Po prostu chce cię bliżej poznać.
- Dobrze, nie mam nic przeciwko. - odpowiedziałam .
- No okej, to pa. – powiedział Justin
- No hej. – odpowiedziałam i weszłam do domu

 _____________________________________________________________________________________________
                       Emma i Dejv ( Bardzo się kochają, są przyjaciółmi Justina wkrótce też Nel)
 ________________________________________________________________________________
 I jest kolejny.
 Komentujcie !  Udostępniajcie!
  Dziękujemy za wejścia ;)

niedziela, 5 stycznia 2014

                         Rozdział 3


                    Justin Bieber (Zwyczajny chłopak który lubi nawiązywać nowe znajomości )
                       
 Obudziłam się rano, wstałam wzięłam prysznic ubrałam się tak
(http://www.damsko.pl/31974/Przesliczna_sukienka.html), uczesałam i zrobiłam wszystkie potrzebne rzeczy . Zeszłam na duł śniadanie już na mnie czekało a przy nim kartka "pojechaliśmy na zakupy wrócimy około 15 " A była dopiero 11 zjadłam i wyszłam przed dom , usiadłam na schodach i patrzyłam się na drogę . Była śliczna pogoda było ciepło i świeciło słońce siedziałam i patrzyłam się To na drogę to na niebo . w pewnym momencie po drodze szła gromadka chłopaków . Spojrzałam się na nich i uśmiechnęłam , Słyszałam jak jeden mówi do drugiego " Uuuu stary ale masz nową sąsiadeczkę " zaśmiałam się i weszłam do domu. Postanowiłam pójść nad ten stawek co wczoraj byłam.. Zostawiłam tylko kartkę dla rodziców na wypadek jak by wrócili a mnie by nie było "Poszłam się  przejść jak by co dzwońcie". wzięłam potrzebne rzeczy i wyszłam zamykając dom na klucz. Szłam po krótkiej chwili byłam już na miejscu i usiadłam na trawie patrząc się na stawik i co jest dokoła niego. " Fascynowało mnie to było ładniej niż W Orlik" Zamknęłam oczy i słuchałam głosu ptaków. Nagle usłyszałam że ktoś idzie odwróciłam się
-No cześć mała - To był jeden z tych chłopaków których szło koło mojego domu
- Eee a my się znamy że jestem Mała - zapytałam
-Nie ale fajnie by było gdybyś się przedstawiła
-Hahaha -  zaśmiałam się
- co wy tym takiego śmiesznego zapytał ?
-Ja a może ty w końcu ty tu przyszedleś.
-No może i masz racje wiec jestem Justin.Teraz twoja kolej wiec  ?
- Jestem Nell
- Miło mi. Widziałem że się niedawno przeprowadziłaś.
- niedawno dopiero wczoraj.
- I widzisz już kogoś poznałaś powinnaś się cieszyć.
- Nie wcale się nie ciesze, bo zostawiłam w tamtym mieście wszystkich którzy są dla mnie ważni. A tu nie mam nikogo oprócz moich rodziców. Ale to nie twoja sprawa.
- Może zacząć być moja jeśli tylko będziesz chciała mi o niej opowiedzieć- uśmiechnął się do mnie
- Nie wiem pomyśle nad tym- W tym momencie zadzwonił telefon "Mama"
- tak Mamo
-chodź na obiad bo już jest gotowy
- Dobrze już idę
- Musze już iść - powiedziałam do chłopaka wstałam i poszłam. Po chwili usłyszałam że ,ktoś za mną biegnie to był Justin. Odwróciłam się i spytałam się co chce a on odpowiedział
- Mogę cie odprowadzić?  bo i tak idę w tamtą stronę . - Pomyślałam czemu nie przecież i tak nie mam nic do stracenia
- Tu Mieszkam. To cześć
-Poczekaj chwile
-A co ?
- Dasz mi swój nr telefonu
-A po co ci spytałam
- A tak odpowiedział
-A jak "a tak " to tak to trzeba SB zasłużyć. zaśmiałam się i powiedziałam ponownie część.
-Usłyszałam tylko pa i do zobaczenia i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Justina. Ne wiedziałam czemu , przecież nie dałam mu numeru ale dobra. W końcu weszłam do domu i zamknęłam drzwi .

  Wakacje już minęły został ostatni dzień. Bo jutro miałam iść do nawet szkoły do Liceum.Strasznie się denerwowałam i przez cały dzień myślałam w co mam się ubrać i jak będzie w nowej szkole. Nie wiedział czy znajdę tak kogoś ciekawego, przecież nawet nikogo tam nie znałam.
- Nell zejdź na kolacje - krzyknęła mama
-Już idę - byłam strasznie głodna jak nigdy
-Mmmm Naleśniki -krzyknęłam i usiadłam do stołu .Uwielbiałam je a szczególnie jak robiła je moja mama były przepyszne
-I jak Nell przygotowania na jutro
-Na jutro ? eee .. Zupełnie zapomniałam że jutro jest początek roku, A przecież przez cały dzień myślałam Jak będzie
-No jutro idziesz przecież do Liceum ?
- NO tak . Nie wiem mamo boje się przecież ja nikogo tam nie znam
- Oj przecież poradzisz SB wierze w ciebie
-A co jak nie ? - w tym momencie do kuchni wszedł tata
-Smacznego powiedział i pocałował mnie w głowę.
-Dziękuję uśmiechnęłam się. I zaczęłam nadal dyskutować z mamą.
- Mamo To nie  jest już gimnazjum nie wszystkich są tacy jak w tamtej szkole
- No nie będą identyczni ale zawsze może ktoś być bardziej interesujący niż w tamtej szkole.
-Wątpię w to
-To nie wątp powiedział tata
- Uśmiechnęłam się tylko sztuczne i podziękowałam za kolacje poszłam na górę do pokoju   wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki się wykąpać zdjęłam z Sb wszystko i weszłam pod pryśnic siedziałam tam tych ba z pół godziny ale nie chciałam wychodzić było tak miło. W końcu wyszłam wytarłam się założyłam czystą bieliznę wysuszyłam włosy umyłam zęby i poszłam do SB. Wzięłam laptopa przeleciałam wszystkie story internetowe ale nic ciekawego nie było. Weszłam na skype i zobaczyłam że jest Mell . zadzwoniłam
-Cześć jak tam u was ? spytałam
- Hej. NO dobrze tylko ciebie  nie ma a jutro do szkoły i z kim ja będę siedziała ?
- Zaśmiałam się :D Hahahaha znajdziesz sobie kogoś na pewno do plotkowania na lekcjach
-śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy przez dłuższy czas.. - W końcu spytałam bo bardzo się martwiłam i dawno z nim nie rozmawiałam.
-A gdzie Alex ?
-Nie wiem ostatnio rzadko się widujemy w ogóle wychodzi gdzieś z kolegami a ja z innymi znajomymi. Wo gule wszystko się zmieniło od twojego wyjazdy. Wróć do nas Nell
- Uwierz  chciała bym ale może w następnym tygodniu przyjadę was odwiedzić
-NO mam nadzieje. Strasznie za tobą tęsknię i Aleks pewnie też
-No nie wiem nie wiem, w końcu zobaczyłam że na skype wszedł Alex. Od razu do niego zadzwoniłam
-Hej Misiaku. Hej powiedział też Mell
- Hej .Usłyszałam tylko tyle
- CO tam u ciebie?
- Dobrze jutro do szkoły,
-Nie mówił nic o mnie i w ogóle. Wgl nie wiedziałam czemu taki jest przeczuwałam że coś się dzieje, Ale nic nie mówiłam w końcu Jak by coś było to by mi powiedział usłyszałam tylko
- Tęsknie za tobą
- A za tobą też. - jeszcze przez chwile rozmawialiśmy ale cały czas było jakoś dziwnie nie wiedziałam czemu. W końcu musiałam kończyć jutro szkoła a nie chciałam wyglądać pierwszego dnia jak jakiś upiór powiedział tylko
-Ja muszę kończyć PAPAPA tęsknie i Zamknie-łam laptopa.
_____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Przepraszamy za taką długą przerwę :)
Komentujcie udostępniajcie, będziemy mile zaskoczone :)