niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 9

- Justin ?  - Gdy go spytałam o jego życie zrobiło się niezręcznie, nagle coś w nim zgasło to nie był ten sam promienny uśmiechnięty rozbawiony chłopak. Chciałam się dowiedzieć dlaczego taki jest, czemu tak się zachował jak go o to spytałam, nie mogę patrzeć jak usiadł jak posąg no nie mogę ! - Justin co się stało ? - powtórzyłam ale on nadal nic nie mówił tylko siedział i patrzył się w okno, przerażało mnie to. Musze się dowiedzieć co się stało, dlaczego tak zareagował. Dotknęłam ręką jego ramienia i nagle na mnie spojrzał patrzył tak jakby miał zaraz zacząć płakać.
- Prze...prasz.. am . - nie mógł praktycznie mówić, cały się trząsł
- Ej przecież nic się nie stało. Ale powiedz mi bo jak mi nie powiesz to nie wiem jak będę mogła ci pomóc -posłałam mu słodki uśmiech
- Ale mi nie trzeba pomóc Nel, tego już się nie da naprawić, to już wszystko jest załatwione.
- Ale co jest, nie rozumiem cię.
- Dobrze może zacznę od początku.
- No najlepiej by było - odwrócił się od okna w moją stronę i zaczął mówić
- Miałem 15 lat. Mój ojciec został zwolniony z pracy, wszystko było dobrze, ale gdy zaczął pić alkohol całe moje życie się zmieniło, moje i mamy. - Nic nie mówiłam tylko słuchałam jak opowiada. - Od tamtej pory gdy wypił nawet pół piwa zaczął  się robić agresywny nic mu nie pasowało a szczególnie ja i mama. Lecz moje rodzeństwo też nie miał łatwo, to trwało prawie rok. Każda noc , każdy dzień był jak horror. Zaczął się nad nami znęcać fizycznie i psychicznie, wszystko musiało być po jego myśli, nikt i nic nie mogło mu się sprzeciwić. - Z oka polecała mu łza, strasznie szybko ją wytarł. Mogłam sobie tylko wyobrazić co przeżywał. - Jednak  nadzieje dawała mi moja była dziewczyna, lecz jak wszystko zaczęło się walić to i to musiało się skończyć, ale naprawdę to dawało mi dużo nadziei. Dawała mi tyle otuchy tyle wiary ale, moja ukochana umawiała się z moim najlepszym przyjacielem za moimi plecami, kiedy mi było wtedy tak ciężko nie dawałem już rady właśnie wtedy lecz nie traciłem nadziei. Ale kiedy się o tym dowiedziałem wpadłem w szal, nawet ojciec nie był w stanie mi nic zrobić, byłem tak wściekły, postanowiłem zmienić całe nasze życie na lepsze, zacząłem go tak bić, że trafił do szpitala nie mogłem dłużej wytrzymywać tego co się w tym domu działo. Nadal pamiętam jego wyraz twarz te przerażenie w oczach, ale nie mogłem po prostu nie mogłem. I od tamtej pory nie tknął mnie ani mojej rodziny. Gdy o sąsiedzi zawiadomili policję cała rodzina była w szoku co się teraz stanie, za wszystko co nam zrobił skazano go na 3 lata. Od tamtej pory się nie odzywam ani do niego, ani mojego byłego przyjaciela, ani do mojej byłej dziewczyny. Nie chce ich więcej widzieć na oczy. Ale próbuje o tym zapomnieć tylko blizny na ciele i w sercu mi o tym nie pozwalają, nawet przeprowadzka nie pomogła ale gdy poznałem ciebie mam nadzieje, że to się zmieni. Ale nadal się KURWA boje i nie wiem czy będę umiał ci zaufać, choć tak cholernie bym chciał!
- Kiedy to powiedział rzuciłam mu się na szyje i zaczęłam płakać i mocno ściskać, nawet nie wiem czemu.
- Nel ale czemu płaczesz ?
- Bo zrozumiałam, że nie jesteś zwykłą osobom. Cesze się, że cie poznałam i zrozumiałam że nie tylko ja mam takie problemy i chyba jesteś jedyną osobą która mnie rozumie. I nie boi się pokazywać tego co czuje. - popatrzyłam się w jego cudne oczy. - Mam nadzieje, że będę mogła zawsze na ciebie liczyć, i że nie będę musiała za każdym razem bać się, że coś może być nie tak, że każdy dzień to wielkie kłamstwo, że to co było nigdy nie nadejdzie.
- Nel ?
- Tak ?
- Ale obiecaj mi że jak będzie coś nie tak to nie będziesz tego ukrywała.
- Obiecuje - pocałowałam go w usta. Wiedziałam co przeżywa nawet wiem, że to go bardziej boli ale spróbuje tak żeby o tym zapomniał a przy nim ja o wszystkim zapomnę. Mam nadzieje, że to nie skończy się tak szybko jak się zaczęło.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz