wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 15

Następnego dnia w szkole Justin się pytał czy miałam problemy z rodzicami, tylko się zaśmiałam. Ale było okej. Niedługo Justin ma urodziny muszę pomyśleć co mam mu kupić. Ale to nie może być takie zwyczajne. siedziałam na laptopie i miałam włączonego skype  i nagle Melani do mnie zadzwoniła. To było dziwne, nie wiem po jaka cholere ona ma jeszcze czelność  po tym dzwonić
- Hej, co tam? - zapytała
-Czego chcesz nie  mam ochoty z tobą rozmawiać.
- Wiem rozumiem cię ale chciałam cię przeprosić, Nawet nie wiesz jak my długo to przed tobą ukrywaliśmy, a kiedy wyjechałaś nie mogliśmy dłużej się powstrzymywać po prostu to było silniejsze od nas
- Wiesz co skończ bo aż mi się rzygać chce tymi tłumaczeniami i tym że byłam okłamywana przez moich "byłych" przyjaciół, zraniliście mnie i to do dużego stopnia.
-Dobra Nel chciałam cię tylko przeprosić
- Ale ja nie chce twoich przeprosin a twoich ani jego dla mnie jesteście niczym.
- Teraz tak mówisz ale ty święta też nie jesteś. A co może mi powiesz, że ten jak mu tam - Justin to nic miedzy wami nie było co ?
- wiesz co nie, bo ja w porównaniu do was byłam szczera i nie oszukiwałam was tylko mówiłam prawdę, Justin był dla mnie kolega
- Był? Co to ma znaczyć?
- To że jest najważniejszą osobą w moim życiu teraz i nie jest tak fałszywy, żeby wykorzystywać sytuacje kiedy tylko wyjadę.
- Wcale nie wokrzystaliśmy okazji - Usłyszałam głos Aleksa w laptopie
- a ten co tu robić ?
-Jest u mnie i może nocować kiedy chce. Nie tak jak u ciebie, że do 22 tylko siedział.
- Jak był pojebany tak jak teraz jest - Usłyszałam pukanie - Prosze! - krzyknęłam, Justin wszedł do pokoju
- hej, a co ty taka zła ?
- chodź zobacz z kim mam czelność rozmawiać
- O a proszę przecież to pedał i idiotka.
-Zamknij się i nie wyzywaj nas bo sam nie jesteś lepszy - odezwał się Alex
- Hahahaha chciałbyś ja w porównaniu do ciebie nie zdradzę najwspanialszej dziewczyny na świecie bo ona jest moim całym światem. A co do godziny, bo akurat to usłyszałem to ja mogę zostawać na noc i jej rodzice nie maja nic przeciwko. Wiec tylko ty byłeś takim kretynem że nie mogłeś zostawać, a teraz żegnam.
Justina zamknął laptopa i odłożył go na półkę.
- I widzisz i po problemie
- No i znowu się tak wkurzyłam jak nigdy. Nienawidzę ich po prostu zabić bym mogła
-Uspokój się oni są niczym i nic ci nie zrobią bo są daleko
- Jak mam się uspokoić?
- To ja ci pokaże jak - Justin wziął mnie objął i zaczął całować.
- Dziękuje, że przyszedłeś
- Nie ma sprawy.
- A tak w ogóle to jak wszedłeś.?
- A twoja mama mnie wpuściła. Nie wiem  dlaczego ale  gdy mnie zobaczyła to się zaczęła śmiać.
-Heheh ja też nie wiem. Może to przez to ze nas podglądali ostatnio przez okno.
- Może, nie wiem. Ważne że mnie wpuściła do mojej księżniczki. -  I znowu złączył nasze usta w jeden namiętny pocałunek. No to co robimy hmmm ?
- Może obejrzymy jakiś film co ? - spytałam
- A jak się skończy tak jak poprzednie oglądanie horroru ?
 - Oj tam to przynajmniej było przyjemne.
- Heheh tak tak później przestraszony musiałem zmykać do domu
- Oj tam wiesz że moi rodzice nie gryza. Tak wiem i bardzo ich lubię.
- Tak ja też ich bardzo lubię - zaśmiałam
-Heheh no dziwne żebyś ich nie lubiła w końcu są twoimi rodzicami
- Tak to fakt.