Rozdział 15
Następnego dnia w szkole Justin się pytał czy miałam problemy z rodzicami, tylko się zaśmiałam. Ale było okej. Niedługo Justin ma urodziny muszę pomyśleć co mam mu kupić. Ale to nie może być takie zwyczajne. siedziałam na laptopie i miałam włączonego skype i nagle Melani do mnie zadzwoniła. To było dziwne, nie wiem po jaka cholere ona ma jeszcze czelność po tym dzwonić
- Hej, co tam? - zapytała
-Czego chcesz nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- Wiem rozumiem cię ale chciałam cię przeprosić, Nawet nie wiesz jak my długo to przed tobą ukrywaliśmy, a kiedy wyjechałaś nie mogliśmy dłużej się powstrzymywać po prostu to było silniejsze od nas
- Wiesz co skończ bo aż mi się rzygać chce tymi tłumaczeniami i tym że byłam okłamywana przez moich "byłych" przyjaciół, zraniliście mnie i to do dużego stopnia.
-Dobra Nel chciałam cię tylko przeprosić
- Ale ja nie chce twoich przeprosin a twoich ani jego dla mnie jesteście niczym.
- Teraz tak mówisz ale ty święta też nie jesteś. A co może mi powiesz, że ten jak mu tam - Justin to nic miedzy wami nie było co ?
- wiesz co nie, bo ja w porównaniu do was byłam szczera i nie oszukiwałam was tylko mówiłam prawdę, Justin był dla mnie kolega
- Był? Co to ma znaczyć?
- To że jest najważniejszą osobą w moim życiu teraz i nie jest tak fałszywy, żeby wykorzystywać sytuacje kiedy tylko wyjadę.
- Wcale nie wokrzystaliśmy okazji - Usłyszałam głos Aleksa w laptopie
- a ten co tu robić ?
-Jest u mnie i może nocować kiedy chce. Nie tak jak u ciebie, że do 22 tylko siedział.
- Jak był pojebany tak jak teraz jest - Usłyszałam pukanie - Prosze! - krzyknęłam, Justin wszedł do pokoju
- hej, a co ty taka zła ?
- chodź zobacz z kim mam czelność rozmawiać
- O a proszę przecież to pedał i idiotka.
-Zamknij się i nie wyzywaj nas bo sam nie jesteś lepszy - odezwał się Alex
- Hahahaha chciałbyś ja w porównaniu do ciebie nie zdradzę najwspanialszej dziewczyny na świecie bo ona jest moim całym światem. A co do godziny, bo akurat to usłyszałem to ja mogę zostawać na noc i jej rodzice nie maja nic przeciwko. Wiec tylko ty byłeś takim kretynem że nie mogłeś zostawać, a teraz żegnam.
Justina zamknął laptopa i odłożył go na półkę.
- I widzisz i po problemie
- No i znowu się tak wkurzyłam jak nigdy. Nienawidzę ich po prostu zabić bym mogła
-Uspokój się oni są niczym i nic ci nie zrobią bo są daleko
- Jak mam się uspokoić?
- To ja ci pokaże jak - Justin wziął mnie objął i zaczął całować.
- Dziękuje, że przyszedłeś
- Nie ma sprawy.
- A tak w ogóle to jak wszedłeś.?
- A twoja mama mnie wpuściła. Nie wiem dlaczego ale gdy mnie zobaczyła to się zaczęła śmiać.
-Heheh ja też nie wiem. Może to przez to ze nas podglądali ostatnio przez okno.
- Może, nie wiem. Ważne że mnie wpuściła do mojej księżniczki. - I znowu złączył nasze usta w jeden namiętny pocałunek. No to co robimy hmmm ?
- Może obejrzymy jakiś film co ? - spytałam
- A jak się skończy tak jak poprzednie oglądanie horroru ?
- Oj tam to przynajmniej było przyjemne.
- Heheh tak tak później przestraszony musiałem zmykać do domu
- Oj tam wiesz że moi rodzice nie gryza. Tak wiem i bardzo ich lubię.
- Tak ja też ich bardzo lubię - zaśmiałam
-Heheh no dziwne żebyś ich nie lubiła w końcu są twoimi rodzicami
- Tak to fakt.
Cause everything starts from something
wtorek, 1 lipca 2014
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Rozdział 14
Jedliśmy kolacje w ciszy, sama nie wiem dlaczego ale było miło nawet bez słów w końcu Justin się odezwał
- Nel może obejrzymy jakiś film ?
- No dobrze, a co proponujesz ?
-Horror jakiś fajny ?
- Justin nie! Błagam, będę się bała
- Ej no weź, przecież jak będziesz się bała możesz się do mnie przytulić - wtedy objął mnie i mnie przytulił
- Dobrze ale jak za bardzo będę się bała to wyłączysz dobrze ?- spojrzałam się na niego z taką słodką miną.
- Dobrze - odpowiedział i pocałował mnie w czoło. - Więc co oglądamy?
- Może jakiś mało straszny niech będzie ten horror? - nie chciałam oglądać bardzo strasznego
- No co ty, mało straszny horror to nie horror, obejrzyjmy The Ring chłopaki mówili, że jest taki straszny.
- No ale Justin no.
- Skarbie jak będziesz się bała to wyłączymy.
- No dobrze. A może zrobimy sobie popcorn? - zapytałam
- Oo fajny pomysł, to ja idę włączyć a ty zrób.
- Okej.
Parę minut później oglądaliśmy film, już od pierwszego momentu było bardzo strasznie, tak się bałam, ciągle zakrywałam się poduszką ale w końcu nie wytrzymałam i musiałam przytulić się do Justina.
- Ja się boje wyłącz to! - krzyknęłam ze strachu
- Skarbie przecież to nie jest straszne. Bardzo kocham jak się tak boisz.
- Ja ciebie też kocham. - spojrzałam się na Justina tak bardzo namiętnie i pocałowałam go, zapomnieliśmy o filmie który już nie wydawał się dla mnie taki straszny. Moim punktem zainteresowania nie był teraz ekran telewizora tylko usta Justina. Ale i tak było mi mało, musiałam pogłębić ten pocałunek, usiadłam mu na kolanach i zaczęłam go dotykać a on macał mnie po tyłku.
- Masz bardzo fajny tyłek kotku. - powiedział Justin tak namiętnie.
- A ty fajny brzusio. - odpowiedziałam mu nie przestając go dotykać, dalej całowaliśmy się tak bardzo namiętnie nie zwracając uwagi na nic, aż nagle usłyszeliśmy mamę
- Mhm hmm.
- Ym.. Amm.. Cześć mamo. - natychmiast poderwałam się z kolan Justina
- Dzień dobry, wiesz Nel na mnie chyba już pora. -zerwał się Justin
- Też tak myślę. - odpowiedział tata, który stał obok mamy
- Oj przestań kochanie niech sobie jeszcze posiedzą.
- Ale nie, naprawdę ja już pójdę. - powiedział Justin lekko zawstydzony
- To może ja cię odprowadzę. Zaraz wracam . - powiedziałam
- Okej. - krzyknęła mama. Razem z Justinem poszliśmy do przedsionku założyć buty, chcieliśmy wyjść na świeże powietrze.
- Boże, jeju.. - powiedzialam
- Co? Haha, przecież i tak nic nie robiliśmy .
- No tak, ale przerwali nam w najlepszym momencie.
- Hoho, skarbie to może go dokończymy ? Co ty na to?
- Okej - szybko rzuciłam mu się na szyję i zaczęliśmy się znowu całować, to co, że staliśmy na środku chodnika, i tak mieliśmy to gdzieś.
- Oj dzieci, dzieci bo się poprzeziębiacie, zaraz zacznie padać a wy tak lekko ubrani - powiedziała jakaś starsza pani, która akurat przechodziła obok .
- Pani się nie martwi o nas - powiedział Justin, i zaczął się śmiać tak bardzo głośno, zresztą ja też nie mogłam już powstrzymać śmiechu.
- No i teraz ta pani nam przerwała moment. - powiedziałam.
- Jeszcze będzie więcej takich momentów a nawet i lepszych .
- No nie wątpię.
- Skarbie?
- Co?
- Może już leć do domu, twoi rodzice w oknie stoją. - powiedział Justin, odwróciłam się popatrzyłam chwilę na nich tak jak oni się patrzyli na nas, pomachałam im tak bardzo głupio a oni się schowali.
- Haha, wariaty. Dobra lecę pa kochanie. - pocałowałam go jeszcze raz namiętnie i odbiegłam. Za kilka sekund byłam już w domu, rodzice stali w drzwiach i się mi przyglądali tak dziwnie .
- No co? - nadal patrzyli się na mnie tak dziwnie - Ludzi nie widzieliście?
- Nie nic.
- A no okej. - rozebrałam się szybko i wbiegłam do siebie na górę.
Jedliśmy kolacje w ciszy, sama nie wiem dlaczego ale było miło nawet bez słów w końcu Justin się odezwał
- Nel może obejrzymy jakiś film ?
- No dobrze, a co proponujesz ?
-Horror jakiś fajny ?
- Justin nie! Błagam, będę się bała
- Ej no weź, przecież jak będziesz się bała możesz się do mnie przytulić - wtedy objął mnie i mnie przytulił
- Dobrze ale jak za bardzo będę się bała to wyłączysz dobrze ?- spojrzałam się na niego z taką słodką miną.
- Dobrze - odpowiedział i pocałował mnie w czoło. - Więc co oglądamy?
- Może jakiś mało straszny niech będzie ten horror? - nie chciałam oglądać bardzo strasznego
- No co ty, mało straszny horror to nie horror, obejrzyjmy The Ring chłopaki mówili, że jest taki straszny.
- No ale Justin no.
- Skarbie jak będziesz się bała to wyłączymy.
- No dobrze. A może zrobimy sobie popcorn? - zapytałam
- Oo fajny pomysł, to ja idę włączyć a ty zrób.
- Okej.
Parę minut później oglądaliśmy film, już od pierwszego momentu było bardzo strasznie, tak się bałam, ciągle zakrywałam się poduszką ale w końcu nie wytrzymałam i musiałam przytulić się do Justina.
- Ja się boje wyłącz to! - krzyknęłam ze strachu
- Skarbie przecież to nie jest straszne. Bardzo kocham jak się tak boisz.
- Ja ciebie też kocham. - spojrzałam się na Justina tak bardzo namiętnie i pocałowałam go, zapomnieliśmy o filmie który już nie wydawał się dla mnie taki straszny. Moim punktem zainteresowania nie był teraz ekran telewizora tylko usta Justina. Ale i tak było mi mało, musiałam pogłębić ten pocałunek, usiadłam mu na kolanach i zaczęłam go dotykać a on macał mnie po tyłku.
- Masz bardzo fajny tyłek kotku. - powiedział Justin tak namiętnie.
- A ty fajny brzusio. - odpowiedziałam mu nie przestając go dotykać, dalej całowaliśmy się tak bardzo namiętnie nie zwracając uwagi na nic, aż nagle usłyszeliśmy mamę
- Mhm hmm.
- Ym.. Amm.. Cześć mamo. - natychmiast poderwałam się z kolan Justina
- Dzień dobry, wiesz Nel na mnie chyba już pora. -zerwał się Justin
- Też tak myślę. - odpowiedział tata, który stał obok mamy
- Oj przestań kochanie niech sobie jeszcze posiedzą.
- Ale nie, naprawdę ja już pójdę. - powiedział Justin lekko zawstydzony
- To może ja cię odprowadzę. Zaraz wracam . - powiedziałam
- Okej. - krzyknęła mama. Razem z Justinem poszliśmy do przedsionku założyć buty, chcieliśmy wyjść na świeże powietrze.
- Boże, jeju.. - powiedzialam
- Co? Haha, przecież i tak nic nie robiliśmy .
- No tak, ale przerwali nam w najlepszym momencie.
- Hoho, skarbie to może go dokończymy ? Co ty na to?
- Okej - szybko rzuciłam mu się na szyję i zaczęliśmy się znowu całować, to co, że staliśmy na środku chodnika, i tak mieliśmy to gdzieś.
- Oj dzieci, dzieci bo się poprzeziębiacie, zaraz zacznie padać a wy tak lekko ubrani - powiedziała jakaś starsza pani, która akurat przechodziła obok .
- Pani się nie martwi o nas - powiedział Justin, i zaczął się śmiać tak bardzo głośno, zresztą ja też nie mogłam już powstrzymać śmiechu.
- No i teraz ta pani nam przerwała moment. - powiedziałam.
- Jeszcze będzie więcej takich momentów a nawet i lepszych .
- No nie wątpię.
- Skarbie?
- Co?
- Może już leć do domu, twoi rodzice w oknie stoją. - powiedział Justin, odwróciłam się popatrzyłam chwilę na nich tak jak oni się patrzyli na nas, pomachałam im tak bardzo głupio a oni się schowali.
- Haha, wariaty. Dobra lecę pa kochanie. - pocałowałam go jeszcze raz namiętnie i odbiegłam. Za kilka sekund byłam już w domu, rodzice stali w drzwiach i się mi przyglądali tak dziwnie .
- No co? - nadal patrzyli się na mnie tak dziwnie - Ludzi nie widzieliście?
- Nie nic.
- A no okej. - rozebrałam się szybko i wbiegłam do siebie na górę.
czwartek, 29 maja 2014
Rozdział 13
Fajnie było u Justina, ciągle śmialiśmy się wygłupialiśmy, całowaliśmy się bardzo namiętnie, nagle Justin zaczął przekraczać granice
- Justin nie jestem gotowa.
- Ale czemu nie ?
- Po prostu nie chce.
- Jesteśmy sami więc czemu się boisz, przecież nikt cie tu nie widzi ani nie słyszy? - dalej kontynuował to co przerwałam.
- Justin ale ty nie rozumiesz że ja nie chce ?! czemu jesteś taki nachalny przecież powiedziałam nie! - zaczęłam się ubierać i podążać do drzwi.
- No tak najlepiej sobie idź !
- tak bo wiesz co nie umiesz uszanować tego co ja czuje
- A ty tego co ja czuje nie umiesz uszanować ?
- Nie wszytko jest oparte tylko na seksie! - Przemyśl sobie to co właśnie powiedziałeś
- Ty też sobie przemyśl
- Wiesz co dobra ja idę cześć
- Może jak ochłoniesz to zrozumiesz i się wtedy do mnie odezwij
- Cześć - Wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam zapłakana nie patrzyłam się w ogóle czy coś idzie czy nie myślałam tylko o tym co właśnie usłyszałam od Justina. Nagle na kogoś wpadłam.
- O boże prze... praszam.
- O hej Nel, ej co się stało - Powiedział Louis
- Nic takiego nie ważne
- No ale przez coś musisz płakać. Chodź może się przejdziemy to mi opowiesz wszystko
- Przepraszam ale nie chce o tym mówić
- No dobrze to może chociaż odprowadzę cię do domu - szliśmy cały czas w ciszy - To przez Justina płakałaś prawda ?
- Tak byliśmy u niego i coś zrobił ale to już nie ważne.
- Cokolwiek zrobił na pewno ja bym tak nie postąpił - Nachyliłem się ku niej i chciałem ją pocałować
- Ej Louis chyba się zapominasz ?! - Zaczęłam znowu płakać
- No ale Nel czemu nie ze mną było by ci o wiele lepiej - Znowu chciałem ją pocałować
- No rozumiesz słowa nie jesteś taki sam jak Justin - nagle usłyszałam Justina
- Ty co ty robisz w ogóle - Krzykną Justin i zaczął startować do Louisa. Uderzył go. - Chyba się zapominasz że to jest moja dziewczyna
- No chyba nie chyba z tobą zerwała
- Z nikim nie zerwałam ! - A wy uspójnijcie się wreszcie! - zaczęłam płakać odwróciłam się i jak najszybciej chciałam być w domu.
- Ale Nel poczekaj ! - słyszałam głos Justina ale nie przestawałam biec, chodź i tak wiedziałam że nie odpuści i w końcu mnie dogoni.
- No poczekaj Nel proszę - Powiedział błagająco
- Nie chce z tobą rozmawiać rozumiesz - W końcu mnie złapał i ustał przede mną
- No przepraszam Nel - Popatrzył się na mnie błaganie
- Zostaw mnie rozumiesz - nagle zobaczyłam jak przede mną klęka
- Przepraszam nie chciałem żeby to tak wyszło.
- Wstań.
- A wybaczysz mi ? - Nagle usłyszałam głośmy śmiech za sobą
- I co myślisz że ci po takiej scence wybaczy ?! To chyba jesteś w błędzie
- Odejdź Louis nie mam zamiaru z tobą rozmawiać i nie powinno cie to interesować
- Może nie ale ten dureń nie zasługuje na ciebie
- Nagle Justin wstał i kierował się w kierunku Louisa
- Justin zostaw nie warto
- Hahaha tak nie warto zrobił raz zrobi kolejny cokolwiek
- Dobra wiesz idź sobie bo nie mam ochoty rozmawiać o tym z tobą
- Hahaha to zobaczymy później jeszcze się przekonasz jaki jest nasz Justinek - odwrócił się i odszedł i znowu miałam Justina przed sobą
- No to wybaczysz - w tym monecie otarł mi zły swoimi kciukami, i patrzył się w moje oczy - obiecuje że to już się nie powtórzy po prostu poniosło mnie trochę, przepraszam.
- Przez chwile unikałam jego wzroku ale nie mogłam po prostu nie mogłam chyba za bardzo go kocha żeby się gniewać.
- Dobrze nie gniewam ale powinieneś zrozumieć że ja nie chce
- Dobrze rozumiem i kocham cie i nie chce cie stracić. Wbił się w moje usta swoimi i podniósł mnie do góry i zaczął kręcić wokoło.
- Puść mnie wariacie jeden!
- Hehehe ale jaki zakochany -x znowu mnie pocałował.
- Chodź muszę ci to jakoś wynagrodzić - zaczął się kierować do pobliskiej kwiaciarni
- Poczekaj chwile tutaj
- Dobrze - gdy się obejrzałam Justin już był przede mną. - Miał w ręku śliczna czerwoną róże.
- Jeszcze raz przepraszam księżniczko. Od tej pory będę bardziej czujny że tak powiem na to co ty mówisz i to co ty czujesz - pocałował mnie w czoło i dał mi tą piękną róże
- Kocham Cie naprawdę cie kocham jak szaleniec jakiś.
- Ja też cie Kocham Justin i na prawdę nie chce żeby były takie sytuacje.
- Tak wiem ja też nie chce i przepraszam
- Dobrze już dobrze pocałował mnie w czubek głowy i wziął mnie za rękę
- To co teraz robimy ? - zapytałam
- Hmmm... no nie wiem a masz może ochotę na lody ?
- No niby mam
- Dobrze to chodź
*** Godzinę później ***
- To może wejdziesz na chwile chociaż
- Nel ale nie chce się narzucać
- Chodź bo cie zaraz kopne w te twoje cztery litery - wzięłam go za rękę i pociągnęłam do drzwi.
- O zamknięte dziwne o tej porze - wzięłam klucz i otworzyłam drzwi - Weszłam do pokoju nic dopiero w kuchni zobaczyłam leżała kartkę na blacie " Nel poszliśmy z Ojcem na kolacje będziemy późnym wieczorem zrób sobie coś do jedzenia "
- Tak fajnie i znowu sama - wzięłam jakiś pojemnik na moją róże i wlałam do niej wody i ją włożyłam i postawiłam na stole
- hej ale przecież nie jesteś sama
- NO tak ale nie chce mi się robić nic do jedzenia nie mam siły, ale jestem strasznie głodna - spojrzałam się na Justina fajnym wzrokiem.
- To może ci chociaż pomogę mój leniuszku - zaśmiał się i pocałował mnie w pliczek
- A może upichcisz coś sam ? Hmm - spojrzałam się pytająco
- Ej ale ja nie wiem co gdzie jest
- Poradzisz sobie wierze w ciebie
- No dobrze a ty ?
- No to ty zrób coś dobrego a ja pójdę się przebrać okej - podeszłam do niego i musnęłam jego usta
- Dobrze mała - dał mi klapa w pupe
-Ej !?
-Też cie kocham.
- Ja ciebie też. Dobra to widzimy się za chwile.
*** Justin
- Miałem jej zrobić coś dobrego do jedzenia ale za bardzo mnie korciło żeby pójść i zobaczyć jak się będzie przebierać a jedzenie chwile może poczekać
- W końcu wszedłem po cichu na gore i zobaczyłam że Nel ma drzwi do pokoju otwarte a tam stała w samej bieliźnie moja kochana Nel. Boże jaka on jest seksowna nagle z zamyślenia uderzyło mnie coś miękkiego
- Justin wyjdź z pokoju - złapałem poduszkę i podszedłem do niej bliżej
- No ale czemu przecież to nic strasznego a po drugie nie masz się czego wstydzić bo jesteś mega seksowna
- wziął mnie na ręce i zaczął całować
- Puść mnie - zaśmiała się - I wcale nie jestem seksowna - i ponownie wbiła się w moje usta
- Jesteś i ja o tym wiem i ty tez
- Wcale że nie
- Yhym tak jasne, jesteś najseksowniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem
- Tak tak tak dobra postaw mnie bo muszę się ubrać wreszcie a po drug trochę się nadal krepuje stojąc przed tobą pół naga
- Ale teraz nie stoisz bo trzymam cie przecież
- haha tak tak dobra postaw mnie
- A co będę z tego miał - popatrzyłem jej się w oczy
- zobaczysz - postawiłem ją i nagle poczułem miękkie łóżko pod sobą
- właśnie to będziesz miał - zaczęła mnie namiętnie całować tak jak całowaliśmy się dziś u mnie ale już nie doprowadzę do tego nigdy chyba że tego będzie chciała
- Dobra zadowolony bo ja tak, ale jestem tak głodna że nie wiem
- No i to jak. wież że cie Kocham i to bardzo
- Tak wiem Misiek ja ciebie tez. Dobra misiek ja muszę się ubrać w końcu a ty idź robić te kanapki
- No dobrze już idę ale jak dla mnie nadal nie musisz się ubierać psuje mi taki strój jaki jesteś - tak tak dobra idź już - zaśmiała się i wypchnęła mnie z pokoju
- Ale i tak jesteś seksi
- tak wiem.
środa, 7 maja 2014
Rozdział 12
O boże jak mnie on wkurwił i jak się do niej zbliży to nie wiem co mu zrobię. Kocham Nel i nie pozwolę nikomu mu jej skrzywdzić nikomu .Jest najważniejszą osobą w moim życiu.
- Kochanie nad czym tak myślisz? - Zapytała Nel
- Nie nic tak sobie myślę kiedy mnie pocałujesz. - zaśmiałem się żeby nie wyczuła że jestem na tego typa tak wkurwiony
- A proszę dostaniesz nawet dwa -wtedy ją przytuliłem a ona mnie pocałowała tak słodko - Przyjdziesz dziś do mnie bo chyba będziemy sami? - zapytałem.
- No oczywiście to na przykład po szkole podjedziemy do mnie od razu i poczekasz ja zostawię rzeczy i możemy jechać, ej a twoje rodzeństwo?
- Biedą z nami przez jakieś 30 minut a później babcia po nie przyjeżdża i nocują niej bo mama pracuje.
- A no to dobrze.
- Dobrze to za ile kończysz ? - zapytałem
- Ja kończę za 4 godziny a ty ?
- Ja tez, to akurat.
- To fajnie, a co będziemy robić u ciebie ? - zaśmiała się tak słodko.
- A różne rzeczy kochanie, jakie tylko chcesz - śmiesznie poruszyłem brwiami.
- Hehehehe, bardzo śmieszne skarbie.
- No to zobaczymy kotek , okażę się za 4 godziny.
- Dobrze dobrze, ja uciekam na lekcje bo dzwonek zadzwonił - pocałowała mnie.
- No ja tez muszę no to do zobaczenia później - pocałowałem ją i oboje poszliśmy w przeciwne strony.
4 godziny później
- No to już jedziemy ? - spytałem
- No pewnie, że tak.
- No to wsiadaj.
- Ale Justin.
- Tak tak wiem, chodź daj zapnę ci ty ty małpo moja.
- Ej ?- zrobiłam głupią minę i się odwróciłam.
- Przepraszam wiesz że to z miłości - powiedziałem i złapałem ją tak że się od mnie przytuliła.
- Kocham kiedy to robisz.
- Robię co? - zapytałem słodkim głosem.
- Tak drażnisz się ze mną, a później tak słodko przepraszasz i przytulasz mnie.
-Wiesz że mogę robić to częściej a szczególnie przytulać cie i całować. - przesunąłem się i pocałowałem ją w czoło.
- To dobrze a ja nie będę zaprzeczać skarbie.
- Dobrze to wsiadaj i jedziemy, mamy jeszcze czas na pieszczoty.
- Ha ha, dobrze misiek.
- Trzymaj się dobrze.
- Dobrze - Najpierw pojechaliśmy do Nel a za chwile już byliśmy u mnie.
- No to jesteśmy - krzyknąłem do mamy.
- Dzień dobry - Nel się przywitała się.
- O cześć, dobra to ja zmykam do pracy maluchy są na górze. Bądźcie grzeczni - zaśmiała się.
- Dobrze -Pocałowałem ją w policzek .
- No to ja spadam pa.
- No cześć. - krzyknąłem
- Dowodzenia - krzyknęła Nel
- Chcesz coś do picia ? - zapytałem
- My chcemy - odezwało się rodzeństwo Justina, wtedy podlecieli do niego.
-Jak masz na imię? - spytała mała blondyneczka
- Nel a ty ?
- Ja ma na imię Jazmyn.
- To miło cie poznać.
- A ja mam na imię Jackson. - odezwał się mały chłopiec o ślicznych brązowych włosach.
- Bardzo miło mi was poznać. - cała ich trójka wyglądała tak słodko.
- No to gdzie te picie ? spytały maluchy
- A co chcecie ?
- Soczek.
- To już, już daje.
- Jesteś bardzo ładna - powiedziała mała.
- Dziękuje, ty też jesteś piękna - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Gdzie Justin znalazł tak piękną dziewczynę?
- No wiesz..
- Znalazłem ją na ulicy błąkała się sama, więc postanowiłem ją sobie przygarnąć. - przerwał mi Justin .
- Ej!
- Nie no tak na prawdę poznaliśmy się w szkole - powiedział Justin
- A to z nią byłeś tam gdzieś niedawno? - zapytała Jazmyn.
- Tak to z nią. - powiedział i pocałował mnie w czoło
- Prozę bardzo młoda damo - Justin dał dzieciom picie w kubkach a one wzięły i pobiegły na górę. Justin wziął mnie na ręce i postawił na blacie.
- Jesteś taki słodki kiedy widzę się troszczysz o mnie.
- A dziękuje a ty jesteś słodka jak to mówisz - złączył nasze usta w namiętny pocałunek.
- Z za ściany usłyszeliśmy głośne "fuuu bleee" - oboje zaczęliśmy się śmiać. Justin podbieg do maluchów i pogonił je śmiesznie tak, że niby się przestraszyły i uciekały niby ze strachu. Widzę jak mu to sprawia dużo radości. Po czym przyszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Dobrze kochanie, zapraszam do mojego pokoju. - zaniósł mnie na górę.
- Uwielbiam twój pokój. A najbardziej twoje łóżko - zaśmiałam się a on mnie na nie rzucił.
- A ja uwielbiam ciebie w moim łóżku. - powiedział to i oparł się o łóżko tak naprzeciwko mnie żeby mnie pocałować, no i pocałował mnie.
- Oo, kochanie, a ja uwielbiam jak spędzamy razem czas w twoim łóżku he he. - zaśmiałam się.
-A wiesz co ja uwielbiam? Twoje oczy i uśmiech. Uwielbiam twoje pućki jak się uśmiechasz, są takie słodkie.
- A ja uwielbiam w tobie wszystko - przybliżyłam się do niego i zaczęłam go namiętnie całować, nie miałam ochoty przestać i wiem, że on też nie chciał pocałunek był coraz bardziej namiętny ale nie przeszkadzało mi to.
- Skarbie na pewno tego chcesz ? - zapytał
- Kotek boje się ale nie chce przestawać ciebie całować, jesteś wspaniały i to w jaki sposób mnie dotykasz.
- Ja też to lubię chce mieć cię przy sobie i będę robił wszystko żeby to się nie zmieniło. - I znowu złączyła nasze usta w bardzo wspaniały pocałunek. - W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi jakby nie miał kiedy. Usłyszeliśmy tylko krzyk maluchów.
- To babcia i dziadek! - Zeszliśmy na dół.
- Cześć - przywitał się Justin i obojgu ucałował.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Oo, dzień dobry, chodź do mnie no niech cię uściskam. Widzę że wnuczek nie próżnuje. - zaśmiał się dziadek i przytulił mnie tak mocno.
- Dziadku - zawstydził się Justin
- Oj Justin dziadek przecież się smieje - odezwała się babcia i ucałowała Justina i maluchy. - Jackson i Jazmyn spadamy stąd dajmy zakochanym pobyć trochę prywatności. Macie wszystko?
-Tak babciu.
- No to my was zostawiamy, paa. - pożegnali się i wyszli tak szybko jak weszli.
- No nareszcie sami - Justin zamkną drzwi i wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju, szczerze nie wiem czy coś widział bo cały czas go całowałam po prostu nie mogę się oprzeć jego urokowi.
O boże jak mnie on wkurwił i jak się do niej zbliży to nie wiem co mu zrobię. Kocham Nel i nie pozwolę nikomu mu jej skrzywdzić nikomu .Jest najważniejszą osobą w moim życiu.
- Kochanie nad czym tak myślisz? - Zapytała Nel
- Nie nic tak sobie myślę kiedy mnie pocałujesz. - zaśmiałem się żeby nie wyczuła że jestem na tego typa tak wkurwiony
- A proszę dostaniesz nawet dwa -wtedy ją przytuliłem a ona mnie pocałowała tak słodko - Przyjdziesz dziś do mnie bo chyba będziemy sami? - zapytałem.
- No oczywiście to na przykład po szkole podjedziemy do mnie od razu i poczekasz ja zostawię rzeczy i możemy jechać, ej a twoje rodzeństwo?
- Biedą z nami przez jakieś 30 minut a później babcia po nie przyjeżdża i nocują niej bo mama pracuje.
- A no to dobrze.
- Dobrze to za ile kończysz ? - zapytałem
- Ja kończę za 4 godziny a ty ?
- Ja tez, to akurat.
- To fajnie, a co będziemy robić u ciebie ? - zaśmiała się tak słodko.
- A różne rzeczy kochanie, jakie tylko chcesz - śmiesznie poruszyłem brwiami.
- Hehehehe, bardzo śmieszne skarbie.
- No to zobaczymy kotek , okażę się za 4 godziny.
- Dobrze dobrze, ja uciekam na lekcje bo dzwonek zadzwonił - pocałowała mnie.
- No ja tez muszę no to do zobaczenia później - pocałowałem ją i oboje poszliśmy w przeciwne strony.
4 godziny później
- No to już jedziemy ? - spytałem
- No pewnie, że tak.
- No to wsiadaj.
- Ale Justin.
- Tak tak wiem, chodź daj zapnę ci ty ty małpo moja.
- Ej ?- zrobiłam głupią minę i się odwróciłam.
- Przepraszam wiesz że to z miłości - powiedziałem i złapałem ją tak że się od mnie przytuliła.
- Kocham kiedy to robisz.
- Robię co? - zapytałem słodkim głosem.
- Tak drażnisz się ze mną, a później tak słodko przepraszasz i przytulasz mnie.
-Wiesz że mogę robić to częściej a szczególnie przytulać cie i całować. - przesunąłem się i pocałowałem ją w czoło.
- To dobrze a ja nie będę zaprzeczać skarbie.
- Dobrze to wsiadaj i jedziemy, mamy jeszcze czas na pieszczoty.
- Ha ha, dobrze misiek.
- Trzymaj się dobrze.
- Dobrze - Najpierw pojechaliśmy do Nel a za chwile już byliśmy u mnie.
- No to jesteśmy - krzyknąłem do mamy.
- Dzień dobry - Nel się przywitała się.
- O cześć, dobra to ja zmykam do pracy maluchy są na górze. Bądźcie grzeczni - zaśmiała się.
- Dobrze -Pocałowałem ją w policzek .
- No to ja spadam pa.
- No cześć. - krzyknąłem
- Dowodzenia - krzyknęła Nel
- Chcesz coś do picia ? - zapytałem
- My chcemy - odezwało się rodzeństwo Justina, wtedy podlecieli do niego.
-Jak masz na imię? - spytała mała blondyneczka
- Nel a ty ?
- Ja ma na imię Jazmyn.
- To miło cie poznać.
- A ja mam na imię Jackson. - odezwał się mały chłopiec o ślicznych brązowych włosach.
- Bardzo miło mi was poznać. - cała ich trójka wyglądała tak słodko.
- No to gdzie te picie ? spytały maluchy
- A co chcecie ?
- Soczek.
- To już, już daje.
- Jesteś bardzo ładna - powiedziała mała.
- Dziękuje, ty też jesteś piękna - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Gdzie Justin znalazł tak piękną dziewczynę?
- No wiesz..
- Znalazłem ją na ulicy błąkała się sama, więc postanowiłem ją sobie przygarnąć. - przerwał mi Justin .
- Ej!
- Nie no tak na prawdę poznaliśmy się w szkole - powiedział Justin
- A to z nią byłeś tam gdzieś niedawno? - zapytała Jazmyn.
- Tak to z nią. - powiedział i pocałował mnie w czoło
- Prozę bardzo młoda damo - Justin dał dzieciom picie w kubkach a one wzięły i pobiegły na górę. Justin wziął mnie na ręce i postawił na blacie.
- Jesteś taki słodki kiedy widzę się troszczysz o mnie.
- A dziękuje a ty jesteś słodka jak to mówisz - złączył nasze usta w namiętny pocałunek.
- Z za ściany usłyszeliśmy głośne "fuuu bleee" - oboje zaczęliśmy się śmiać. Justin podbieg do maluchów i pogonił je śmiesznie tak, że niby się przestraszyły i uciekały niby ze strachu. Widzę jak mu to sprawia dużo radości. Po czym przyszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Dobrze kochanie, zapraszam do mojego pokoju. - zaniósł mnie na górę.
- Uwielbiam twój pokój. A najbardziej twoje łóżko - zaśmiałam się a on mnie na nie rzucił.
- A ja uwielbiam ciebie w moim łóżku. - powiedział to i oparł się o łóżko tak naprzeciwko mnie żeby mnie pocałować, no i pocałował mnie.
- Oo, kochanie, a ja uwielbiam jak spędzamy razem czas w twoim łóżku he he. - zaśmiałam się.
-A wiesz co ja uwielbiam? Twoje oczy i uśmiech. Uwielbiam twoje pućki jak się uśmiechasz, są takie słodkie.
- A ja uwielbiam w tobie wszystko - przybliżyłam się do niego i zaczęłam go namiętnie całować, nie miałam ochoty przestać i wiem, że on też nie chciał pocałunek był coraz bardziej namiętny ale nie przeszkadzało mi to.
- Skarbie na pewno tego chcesz ? - zapytał
- Kotek boje się ale nie chce przestawać ciebie całować, jesteś wspaniały i to w jaki sposób mnie dotykasz.
- Ja też to lubię chce mieć cię przy sobie i będę robił wszystko żeby to się nie zmieniło. - I znowu złączyła nasze usta w bardzo wspaniały pocałunek. - W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi jakby nie miał kiedy. Usłyszeliśmy tylko krzyk maluchów.
- To babcia i dziadek! - Zeszliśmy na dół.
- Cześć - przywitał się Justin i obojgu ucałował.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Oo, dzień dobry, chodź do mnie no niech cię uściskam. Widzę że wnuczek nie próżnuje. - zaśmiał się dziadek i przytulił mnie tak mocno.
- Dziadku - zawstydził się Justin
- Oj Justin dziadek przecież się smieje - odezwała się babcia i ucałowała Justina i maluchy. - Jackson i Jazmyn spadamy stąd dajmy zakochanym pobyć trochę prywatności. Macie wszystko?
-Tak babciu.
- No to my was zostawiamy, paa. - pożegnali się i wyszli tak szybko jak weszli.
- No nareszcie sami - Justin zamkną drzwi i wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju, szczerze nie wiem czy coś widział bo cały czas go całowałam po prostu nie mogę się oprzeć jego urokowi.
środa, 16 kwietnia 2014
Rozdział 11.
Poniedziałek, nie lubię poniedziałków, najgorszy dzień po weekendzie. Jak zwykle wstałam rano, ogarnęłam się zeszłam na dól aby zjeść śniadanie i dostałam smsa od Justina "Za 15 minut u ciebie pod furtką" od razu się uśmiechnęłam na sam widok, że napisał Justin.
- Czemu cieszysz się do telefonu? - zaśmiała się mama, która nie wiadomo skąd się pojawiła
- Ojj, przecież się nie cieszę mamo. - odpowiedziałam
- Tak tak, mnie nie okłamiesz. Kto sprawia, że się uśmiechasz?
- To tylko Justin.
- Tylko?
- No tak mamo tylko. Co jest na śniadanie? - zmieniłam temat
- Nie zmieniaj tematu, przynajmniej dobrze, że jest taki ktoś kto wzbudza w tobie szczęście. A na śniadanie jest jajecznica, włożyć ci?
- Nie dziękuje, zjem tylko jabłko Justin zaraz po mnie podjedzie.
- I znowu słyszę o Justinie. No dobrze idź, tylko jedź prosto do szkoły. Miłego dnia. - powiedziała mama
- Przecież idę do szkoły mamo. Dziękuje i wzajemnie. To lecę - ucałowałam mamę założyłam buty i wyszłam. Justin już na mnie czekał chociaż nie minęło jeszcze 15 minut. Już z daleka widziałam jego szczery uśmiech.
- Hej śliczna. - powiedziałam i pocałował mnie w usta
- No hej. - oddałam mu pocałunek.
- Twój kask. Mam ci go włożyć he he? - zaśmiał się
- No wiesz co? Sama sobie założę ale możesz zapiąć - oboje zaczęliśmy się śmiać, z pomocą Justina założyłam kask, wsiadłam i pojechaliśmy.
Kiedy podjechaliśmy pod szkołę, jak zawsze byłam podekscytowana jazdą z Justinem, zsiadłam z motoru i zobaczyłam jak jeden z kolegów Justina, Louis podchodzi do nas.
- Cześć Justin, cześć Nel. - podszedł do nas i się przywitał
- Siemasz. Co tam? - odpowiedział Justin
- A przyszedłem wcześniej dzisiaj, a wy co tak sobie razem podjechaliście?
- No teraz to chyba będziemy coraz częściej się widywać i przyjeżdżać do szkoły prawda Nel? - zapytał i pocałował mnie w czoło
- Pewnie tak. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- A co się stało? O czymś nie wiem? Justin? Nel? - zapytał Louis ze zdziwieniem
- No wiesz, jesteśmy razem - odpowiedział mu Justin.
- No dobra kochanie to ja lecę już do szkoły a wy sobie pogadajcie o męskich sprawach. - powiedziałam i odeszłam.
***Justin
- No co tam stary jeszcze słychać? - zapytałem. Louis był jednym z moich najlepszych przyjaciół.
- To może ty mi opowiesz coś. Jak to się stało, że wy jesteście razem? - zapytał
- No wiesz ten weekend zmienił sporo bardzo sporo. Byliśmy u babci Nel, chciała mi pokazać swoje rodzinne miasteczko, spotkać się z przyjaciółmi, chłopakiem. Tylko że tamten idiota, zresztą nieważne, cieszę się, że między nami coś zaiskrzyło.
- Ja też się cieszę, że ci się ułożyło - Louis powiedział to z taką ironią jakby miał mi coś do zarzucenia, jeszcze w dodatku zmrużył oczy tak na mnie.
- Louis o co ci chodzi.
- Dobra nic, idziesz na lekcje? - zapytał tak po chamsku
- Ale ej, możesz mi powiedzieć o co chodzi a nie robisz z siebie idiotę?
- Chyba ci powiedziałem, że nic! - krzyknął
- Już wiem o co chodzi! Przeszkadza ci, że jestem z Nel? Tak?! - krzyczałem a tamten milczał - Odpowiedz!
- Tak przeszkadza mi! Ona mi się podoba!
- To niech przestanie bo Nel jest teraz ze mną i kocham ją z całego serca zresztą ona mnie też i radzę ci się do niej nie zbliżać! Rozumiesz?!
- Kocha cię? Pff, jeszcze się okaże kogo ona kocha i którego z nas woli.
- Ani mi się waż do niej zbliżyć! Bo tego pożałujesz
- To też się okaże mój drogi.
Poniedziałek, nie lubię poniedziałków, najgorszy dzień po weekendzie. Jak zwykle wstałam rano, ogarnęłam się zeszłam na dól aby zjeść śniadanie i dostałam smsa od Justina "Za 15 minut u ciebie pod furtką" od razu się uśmiechnęłam na sam widok, że napisał Justin.
- Czemu cieszysz się do telefonu? - zaśmiała się mama, która nie wiadomo skąd się pojawiła
- Ojj, przecież się nie cieszę mamo. - odpowiedziałam
- Tak tak, mnie nie okłamiesz. Kto sprawia, że się uśmiechasz?
- To tylko Justin.
- Tylko?
- No tak mamo tylko. Co jest na śniadanie? - zmieniłam temat
- Nie zmieniaj tematu, przynajmniej dobrze, że jest taki ktoś kto wzbudza w tobie szczęście. A na śniadanie jest jajecznica, włożyć ci?
- Nie dziękuje, zjem tylko jabłko Justin zaraz po mnie podjedzie.
- I znowu słyszę o Justinie. No dobrze idź, tylko jedź prosto do szkoły. Miłego dnia. - powiedziała mama
- Przecież idę do szkoły mamo. Dziękuje i wzajemnie. To lecę - ucałowałam mamę założyłam buty i wyszłam. Justin już na mnie czekał chociaż nie minęło jeszcze 15 minut. Już z daleka widziałam jego szczery uśmiech.
- Hej śliczna. - powiedziałam i pocałował mnie w usta
- No hej. - oddałam mu pocałunek.
- Twój kask. Mam ci go włożyć he he? - zaśmiał się
- No wiesz co? Sama sobie założę ale możesz zapiąć - oboje zaczęliśmy się śmiać, z pomocą Justina założyłam kask, wsiadłam i pojechaliśmy.
Kiedy podjechaliśmy pod szkołę, jak zawsze byłam podekscytowana jazdą z Justinem, zsiadłam z motoru i zobaczyłam jak jeden z kolegów Justina, Louis podchodzi do nas.
- Cześć Justin, cześć Nel. - podszedł do nas i się przywitał
- Siemasz. Co tam? - odpowiedział Justin
- A przyszedłem wcześniej dzisiaj, a wy co tak sobie razem podjechaliście?
- No teraz to chyba będziemy coraz częściej się widywać i przyjeżdżać do szkoły prawda Nel? - zapytał i pocałował mnie w czoło
- Pewnie tak. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- A co się stało? O czymś nie wiem? Justin? Nel? - zapytał Louis ze zdziwieniem
- No wiesz, jesteśmy razem - odpowiedział mu Justin.
- No dobra kochanie to ja lecę już do szkoły a wy sobie pogadajcie o męskich sprawach. - powiedziałam i odeszłam.
***Justin
- No co tam stary jeszcze słychać? - zapytałem. Louis był jednym z moich najlepszych przyjaciół.
- To może ty mi opowiesz coś. Jak to się stało, że wy jesteście razem? - zapytał
- No wiesz ten weekend zmienił sporo bardzo sporo. Byliśmy u babci Nel, chciała mi pokazać swoje rodzinne miasteczko, spotkać się z przyjaciółmi, chłopakiem. Tylko że tamten idiota, zresztą nieważne, cieszę się, że między nami coś zaiskrzyło.
- Ja też się cieszę, że ci się ułożyło - Louis powiedział to z taką ironią jakby miał mi coś do zarzucenia, jeszcze w dodatku zmrużył oczy tak na mnie.
- Louis o co ci chodzi.
- Dobra nic, idziesz na lekcje? - zapytał tak po chamsku
- Ale ej, możesz mi powiedzieć o co chodzi a nie robisz z siebie idiotę?
- Chyba ci powiedziałem, że nic! - krzyknął
- Już wiem o co chodzi! Przeszkadza ci, że jestem z Nel? Tak?! - krzyczałem a tamten milczał - Odpowiedz!
- Tak przeszkadza mi! Ona mi się podoba!
- To niech przestanie bo Nel jest teraz ze mną i kocham ją z całego serca zresztą ona mnie też i radzę ci się do niej nie zbliżać! Rozumiesz?!
- Kocha cię? Pff, jeszcze się okaże kogo ona kocha i którego z nas woli.
- Ani mi się waż do niej zbliżyć! Bo tego pożałujesz
- To też się okaże mój drogi.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Rozdział 10
Jestem już w domu, zaczynam nowy etap, etap z Justinem i mam nadzieję, że może zapomnę o wszystkim co przydarzyło mi się w rodzinnym mieście. Choć niektórych chwil nie da się zapomnieć, nawet chyba nie chce zapomnieć tych chwil które przeżyłam tam z Justinem i jak się wtedy czułam pierwszy raz w życiu.
- Hej Nel. - powiedziała mama
- Hej mamo, co tam? - zapytałam
- No opowiadaj mi. Jak tam u babci? U Aleksa i u Melanie?
- A u babci wszystko w porządku. - odpowiedziałam, lecz nie chciałam opowiadać mamie o Aeksie i Mel, chciałam to przed nią ukryć. Zrobiło mi się przykro
- Nel coś się stało?
- Nie nic, przecież wszystko było świee.. tnie.
- Widzę, że coś się dzieje, przede mną tego nie ukryjesz. Powiedz mi co się stało w ten weekend.
- Boże nic.! - krzyknęłam
- I tak wiesz, że ci nie wierzę.
- Rozstałam się z Aleksem zadowolona?! - rozpłakałam się i pobiegłam na górę. Rzuciłam się na łóżko, i za chwilę usłyszałam pukanie. Tak jak myślałam, to była mama.
- Czego? - zapytałam
- Możemy porozmawiać na spokojnie? - zapytała mama
- Proszę wejdź.
- Ej mała przecież w życiu będziesz miała jeszcze wielu chłopców. Wiem co mówię, zanim poznałam twojego tatę przechodziłam dokładnie przez to samo co ty teraz.
- Wcale nie jestem mała. Ale ty nic nie rozumiesz, on mnie zdradził. Zdradził z moją najlepszą byłą przyjaciółką. - nie wytrzymywałam już i zaczęłam płakać.
- Chodź tu do mnie -powiedziała a ja się w nią wtuliłam.-A co z Justinem ?
- A z Justnem dobrze, strasznie mi wtedy pomógł i się trochę bliżej poznaliśmy- uśmiechnęłam się na samą myśl o nim.
- A widzisz Nel, już masz na swojej drodze nową szanse teraz tylko trzeba ją wykorzystać.
- Tak tak wiem i liczę na to i on zresztą też, bardzo mu ufam.
- No to się cieszę tylko uważaj Nel bardzo cię proszę.
- Mamo?! -Powiedziałam i spojrzałam się krzywo.
- No co różne pomysły mogą mu przyjść do głowy
- Chyba raczej nie, znam go. Dobra idź już bo jeszcze coś jeszcze wymyślisz.
- Wiesz że, cie Kocham ?
- Tak tak wiem i dziękuje za to co zrobiłaś
- Nie masz za co dziękować, po prostu jestem twoja mamą i cię bardzo kocham
- Wiem a teraz już idź - pocałowałam ją w policzek i mocno uściskałam. Cieszyłam się, że mam taki kontakt z mamą, zawsze mogłam z nią porozmawiać o wszystkim, byłyśmy jak przyjaciółki, to ona zastępowała mi w tym momencie Melanie. Mogę jej zaufać, i wiem, że nigdy mnie nie opuści.
Jestem już w domu, zaczynam nowy etap, etap z Justinem i mam nadzieję, że może zapomnę o wszystkim co przydarzyło mi się w rodzinnym mieście. Choć niektórych chwil nie da się zapomnieć, nawet chyba nie chce zapomnieć tych chwil które przeżyłam tam z Justinem i jak się wtedy czułam pierwszy raz w życiu.
- Hej Nel. - powiedziała mama
- Hej mamo, co tam? - zapytałam
- No opowiadaj mi. Jak tam u babci? U Aleksa i u Melanie?
- A u babci wszystko w porządku. - odpowiedziałam, lecz nie chciałam opowiadać mamie o Aeksie i Mel, chciałam to przed nią ukryć. Zrobiło mi się przykro
- Nel coś się stało?
- Nie nic, przecież wszystko było świee.. tnie.
- Widzę, że coś się dzieje, przede mną tego nie ukryjesz. Powiedz mi co się stało w ten weekend.
- Boże nic.! - krzyknęłam
- I tak wiesz, że ci nie wierzę.
- Rozstałam się z Aleksem zadowolona?! - rozpłakałam się i pobiegłam na górę. Rzuciłam się na łóżko, i za chwilę usłyszałam pukanie. Tak jak myślałam, to była mama.
- Czego? - zapytałam
- Możemy porozmawiać na spokojnie? - zapytała mama
- Proszę wejdź.
- Ej mała przecież w życiu będziesz miała jeszcze wielu chłopców. Wiem co mówię, zanim poznałam twojego tatę przechodziłam dokładnie przez to samo co ty teraz.
- Wcale nie jestem mała. Ale ty nic nie rozumiesz, on mnie zdradził. Zdradził z moją najlepszą byłą przyjaciółką. - nie wytrzymywałam już i zaczęłam płakać.
- Chodź tu do mnie -powiedziała a ja się w nią wtuliłam.-A co z Justinem ?
- A z Justnem dobrze, strasznie mi wtedy pomógł i się trochę bliżej poznaliśmy- uśmiechnęłam się na samą myśl o nim.
- A widzisz Nel, już masz na swojej drodze nową szanse teraz tylko trzeba ją wykorzystać.
- Tak tak wiem i liczę na to i on zresztą też, bardzo mu ufam.
- No to się cieszę tylko uważaj Nel bardzo cię proszę.
- Mamo?! -Powiedziałam i spojrzałam się krzywo.
- No co różne pomysły mogą mu przyjść do głowy
- Chyba raczej nie, znam go. Dobra idź już bo jeszcze coś jeszcze wymyślisz.
- Wiesz że, cie Kocham ?
- Tak tak wiem i dziękuje za to co zrobiłaś
- Nie masz za co dziękować, po prostu jestem twoja mamą i cię bardzo kocham
- Wiem a teraz już idź - pocałowałam ją w policzek i mocno uściskałam. Cieszyłam się, że mam taki kontakt z mamą, zawsze mogłam z nią porozmawiać o wszystkim, byłyśmy jak przyjaciółki, to ona zastępowała mi w tym momencie Melanie. Mogę jej zaufać, i wiem, że nigdy mnie nie opuści.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)