Rozdział 12
O boże jak mnie on wkurwił i jak się do niej zbliży to nie wiem co mu zrobię. Kocham Nel i nie pozwolę nikomu mu jej skrzywdzić nikomu .Jest najważniejszą osobą w moim życiu.
- Kochanie nad czym tak myślisz? - Zapytała Nel
- Nie nic tak sobie myślę kiedy mnie pocałujesz. - zaśmiałem się żeby nie wyczuła że jestem na tego typa tak wkurwiony
- A proszę dostaniesz nawet dwa -wtedy ją przytuliłem a ona mnie pocałowała tak słodko - Przyjdziesz dziś do mnie bo chyba będziemy sami? - zapytałem.
- No oczywiście to na przykład po szkole podjedziemy do mnie od razu i poczekasz ja zostawię rzeczy i możemy jechać, ej a twoje rodzeństwo?
- Biedą z nami przez jakieś 30 minut a później babcia po nie przyjeżdża i nocują niej bo mama pracuje.
- A no to dobrze.
- Dobrze to za ile kończysz ? - zapytałem
- Ja kończę za 4 godziny a ty ?
- Ja tez, to akurat.
- To fajnie, a co będziemy robić u ciebie ? - zaśmiała się tak słodko.
- A różne rzeczy kochanie, jakie tylko chcesz - śmiesznie poruszyłem brwiami.
- Hehehehe, bardzo śmieszne skarbie.
- No to zobaczymy kotek , okażę się za 4 godziny.
- Dobrze dobrze, ja uciekam na lekcje bo dzwonek zadzwonił - pocałowała mnie.
- No ja tez muszę no to do zobaczenia później - pocałowałem ją i oboje poszliśmy w przeciwne strony.
4 godziny później
- No to już jedziemy ? - spytałem
- No pewnie, że tak.
- No to wsiadaj.
- Ale Justin.
- Tak tak wiem, chodź daj zapnę ci ty ty małpo moja.
- Ej ?- zrobiłam głupią minę i się odwróciłam.
- Przepraszam wiesz że to z miłości - powiedziałem i złapałem ją tak że się od mnie przytuliła.
- Kocham kiedy to robisz.
- Robię co? - zapytałem słodkim głosem.
- Tak drażnisz się ze mną, a później tak słodko przepraszasz i przytulasz mnie.
-Wiesz że mogę robić to częściej a szczególnie przytulać cie i całować. - przesunąłem się i pocałowałem ją w czoło.
- To dobrze a ja nie będę zaprzeczać skarbie.
- Dobrze to wsiadaj i jedziemy, mamy jeszcze czas na pieszczoty.
- Ha ha, dobrze misiek.
- Trzymaj się dobrze.
- Dobrze - Najpierw pojechaliśmy do Nel a za chwile już byliśmy u mnie.
- No to jesteśmy - krzyknąłem do mamy.
- Dzień dobry - Nel się przywitała się.
- O cześć, dobra to ja zmykam do pracy maluchy są na górze. Bądźcie grzeczni - zaśmiała się.
- Dobrze -Pocałowałem ją w policzek .
- No to ja spadam pa.
- No cześć. - krzyknąłem
- Dowodzenia - krzyknęła Nel
- Chcesz coś do picia ? - zapytałem
- My chcemy - odezwało się rodzeństwo Justina, wtedy podlecieli do niego.
-Jak masz na imię? - spytała mała blondyneczka
- Nel a ty ?
- Ja ma na imię Jazmyn.
- To miło cie poznać.
- A ja mam na imię Jackson. - odezwał się mały chłopiec o ślicznych brązowych włosach.
- Bardzo miło mi was poznać. - cała ich trójka wyglądała tak słodko.
- No to gdzie te picie ? spytały maluchy
- A co chcecie ?
- Soczek.
- To już, już daje.
- Jesteś bardzo ładna - powiedziała mała.
- Dziękuje, ty też jesteś piękna - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Gdzie Justin znalazł tak piękną dziewczynę?
- No wiesz..
- Znalazłem ją na ulicy błąkała się sama, więc postanowiłem ją sobie przygarnąć. - przerwał mi Justin .
- Ej!
- Nie no tak na prawdę poznaliśmy się w szkole - powiedział Justin
- A to z nią byłeś tam gdzieś niedawno? - zapytała Jazmyn.
- Tak to z nią. - powiedział i pocałował mnie w czoło
- Prozę bardzo młoda damo - Justin dał dzieciom picie w kubkach a one wzięły i pobiegły na górę. Justin wziął mnie na ręce i postawił na blacie.
- Jesteś taki słodki kiedy widzę się troszczysz o mnie.
- A dziękuje a ty jesteś słodka jak to mówisz - złączył nasze usta w namiętny pocałunek.
- Z za ściany usłyszeliśmy głośne "fuuu bleee" - oboje zaczęliśmy się śmiać. Justin podbieg do maluchów i pogonił je śmiesznie tak, że niby się przestraszyły i uciekały niby ze strachu. Widzę jak mu to sprawia dużo radości. Po czym przyszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Dobrze kochanie, zapraszam do mojego pokoju. - zaniósł mnie na górę.
- Uwielbiam twój pokój. A najbardziej twoje łóżko - zaśmiałam się a on mnie na nie rzucił.
- A ja uwielbiam ciebie w moim łóżku. - powiedział to i oparł się o łóżko tak naprzeciwko mnie żeby mnie pocałować, no i pocałował mnie.
- Oo, kochanie, a ja uwielbiam jak spędzamy razem czas w twoim łóżku he he. - zaśmiałam się.
-A wiesz co ja uwielbiam? Twoje oczy i uśmiech. Uwielbiam twoje pućki jak się uśmiechasz, są takie słodkie.
- A ja uwielbiam w tobie wszystko - przybliżyłam się do niego i zaczęłam go namiętnie całować, nie miałam ochoty przestać i wiem, że on też nie chciał pocałunek był coraz bardziej namiętny ale nie przeszkadzało mi to.
- Skarbie na pewno tego chcesz ? - zapytał
- Kotek boje się ale nie chce przestawać ciebie całować, jesteś wspaniały i to w jaki sposób mnie dotykasz.
- Ja też to lubię chce mieć cię przy sobie i będę robił wszystko żeby to się nie zmieniło. - I znowu złączyła nasze usta w bardzo wspaniały pocałunek. - W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi jakby nie miał kiedy. Usłyszeliśmy tylko krzyk maluchów.
- To babcia i dziadek! - Zeszliśmy na dół.
- Cześć - przywitał się Justin i obojgu ucałował.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Oo, dzień dobry, chodź do mnie no niech cię uściskam. Widzę że wnuczek nie próżnuje. - zaśmiał się dziadek i przytulił mnie tak mocno.
- Dziadku - zawstydził się Justin
- Oj Justin dziadek przecież się smieje - odezwała się babcia i ucałowała Justina i maluchy. - Jackson i Jazmyn spadamy stąd dajmy zakochanym pobyć trochę prywatności. Macie wszystko?
-Tak babciu.
- No to my was zostawiamy, paa. - pożegnali się i wyszli tak szybko jak weszli.
- No nareszcie sami - Justin zamkną drzwi i wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju, szczerze nie wiem czy coś widział bo cały czas go całowałam po prostu nie mogę się oprzeć jego urokowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz