wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 7. 



Kiedy to zobaczyłam, nie wytrzymałam, łzy same spływały mi po policzkach, byłam tak strasznie zła na Aleksa i Mel ale byłam też załamana. No jak oni mogli, musiałam pokazać się Justinowi z jak najlepszej strony, musiałam być twarda. Otarłam łzy ręką, popchnęłam lekko Justina zaczęłam biec i krzyczeć w stronę tych dla mnie już obcych osób.
- Jak mogliście mi to zrobić? Nienawidzę was rozumiecie? Nienawidzę! – krzyczałam
- Nel? – odpowiedzieli jednocześnie
- Tak ja ! A co? Przeszkadzam wam? Przyjechałam zrobić wam ogromną niespodziankę a wy w tym czasie postanawiacie się miziać?! A ty! – pokazałam na Mel palcem – Mówiłaś, że nie wiesz co się  nim dzieje, że wychodzi z kimś innym, że straciliście kontakt a tak naprawdę dobrze się z nim bawiłaś! Jesteś totalną kretynką! Ja ci ufałam.
- Ale posłuchaj to nie tak. – powiedziała Mel
- Nie chce twoich wyjaśnień, już chyba wszystko rozumiem! – spojrzałam się na Aleksa – A ciebie kochałam najbardziej na świecie, ufałam ci tak bardzo a ty co? Zdradziłeś mnie!
- Tak? Ja cię zdradziłem? A kim jest ten chłoptaś za tobą ? ! – krzyczał Aleks
- To jest Justin! On w porównaniu do ciebie nigdy by mi nie zrobił czegoś tak upokarzającego! Jest kochanym przyjacielem, nie to co wasza dwójka! – cały czas krzyczałam. Justin postanowił się odezwać
- Jak mogłeś zrobić coś takiego dziewczynie którą kochasz? – zapytał
- Ja jej nie kocham. I.. – nastąpiła chwila ciszy .
- I co?! – krzyknęłam
- I nigdy nie kochałem. - dokończył. Pobiegłam z płaczem.

*** Justin:

Kiedy usłyszałem od tego kolesia, że nigdy nie kochał mojej Nel nie wytrzymałem, musiałem jakoś zareagować, nie pozwolę żeby tak ktoś traktował dziewczynę. Uderzyłem go w twarz, aż upadł, wcale nie zrobiło mi się go szkoda. Zwróciłem się do tej jej niby przyjaciółki
- A ty jesteś zwykłą szmatą! 
Pobiegłem za Nel. Wiedziałem, że teraz kogoś potrzebuje, i wiedziałem, że tym kimś muszę być ja. Znalazłem ją na przystanku siedzącą roztrzęsioną i zapłakaną, podbiegłem i przytuliłem ją z całych moich sił. Ona również mnie przytuliła.
- No już dobrze nie martw się, jestem tu, nie płacz. – powiedziałem
- Ale, to zabolało i to mocno. Ja jej.. mu… ufałam bardzo. – była cała roztrzęsiona.
- Nel, wiem jak bardzo to boli. Musisz być silna, ja cały czas będę przy tobie. Może wrócimy do domu co? Tak będzie najlepiej.
- Nie, chce zostać tutaj. Przyjechałam do babci, do dziadka. Masz racje, muszę być silna,  nie mogę pokazać mojej słabości.
- I właśnie taką cię od razu pokochałem. – powiedziałem to i nachyliłem się ku niej. Nel nawet nie stawiała oporu, myślałem, że nie chce tego. Ku mojemu zaskoczeniu ona też nachyliła się. Nasze usta połączyły się w jeden pocałunek. To było niesamowite, marzyłem o tym od samego początku jak ją ujrzałem.
- Nawet nie wiesz jak mi tego brakowało w tym momencie, jestem szczęśliwa, że ze mną przyjechałeś . Tylko proszę cię nie zrań mnie tak jak.. tak jak..
- Tak Nel, przecież wiem. No to koniec tych smutków, chodź. Pokażesz mi jeszcze trochę twoją okolicę? – zapytałem z uśmiechem na twarzy
- No pewnie. – odpowiedziała Nel, i uśmiechnęła się.
Gdy tak chodziliśmy, cały czas trzymałem jej małą delikatną dłoń, kocham z nią przebywać, kocham ją całą. Zwariowałem na jej punkcie. Patrzyłem na nią, jak po tym wszystkim co się stało chodziła i pokazywała mi swoje miasto z taką radością, była silna nie pokazywała tego co przeżyła w ostatnich paru godzinach.
- Chodź muszę ci jeszcze coś pokazać – powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
- Okej no to prowadź.
Weszliśmy do jakiegoś na pozór starego budynku, szliśmy bardzo wysoko w górę schodami, okropnie się zmęczyłem. Nel prawie biegła po schodach, a kiedy weszliśmy na ten niby balkon ustała nieruchomo i patrzyła się na ten niesamowity widok, wiatr rozwiewał jej piękne blond włosy. To wszystko zapierało dech w piersiach, poczułem się jak w romantyczniej scenie z filmu, podszedłem do niej i przytuliłem ją od tyłu, a ona powiedziała:
- Jak byłam mała to przychodziłam tutaj z mamą, zazwyczaj robiłyśmy to jak któraś z nas była smutna. W tej chwili zapominałyśmy o całym świecie, tak jakbyśmy zatrzymały się w czasie.
- Teraz już chyba nie potrzebujesz mamy, bo masz mnie. I teraz za każdym razem jak będziemy u twojej babci będziemy tu przychodzić. A jeżeli będziesz smutna i nie będziemy mogli tu przyjść za każdym razem będziesz mogła mi wszystko powiedzieć. – zrobiłem chwile ciszy – na tym w końcu polega przyjaźń.
- Ale ja już chyba nie chce, żebyś był dla mnie tylko przyjacielem. – odwróciła się i pocałowała mnie w usta – Wracajmy, trochę późno już.

*** Nel:

Justin to cudowny chłopak, jest taki inny, taki romantyczny, czuły, opiekuńczy. Jak wracaliśmy, szliśmy przytuleni, cały czas się z czegoś śmialiśmy, było mi z nim dobrze. Kiedy już byliśmy niedaleko domu mojej babci, zobaczyłam Aleksa który szedł sam, bez Mellanie, szedł z naprzeciwka, nie chciałam go widzieć ale musieliśmy go minąć. Niestety.
- A ty co? Już wzięłaś się za niego? Tego cwela. Widać jak bardzo mnie kochałaś dziwko.- zaczął krzyczeć Aleks. A mi znowu popłynęły łzy, Justin też już nie wytrzymał i wystartował do Aleksa
- Cwelem to jesteś ty a nie ja. Widać po twoim zachowaniu. I jak można odezwać się tak do dziewczyny co? – Justin był tak zdenerwowany, że w jednym momencie krzyczał na niego i bił go.
- Justin zostaw go, nie warto. – krzyczałam
- Nie! Nie pozwolę, żeby ktoś tak obrażał moją księżniczkę – krzyczał Justin, w tym momencie wstał – I nigdy masz się tak do niej nie odzywać, rozumiemy się? – zwrócił się do Aleksa, ten leżał i się nic nie odzywał.
- Justin? Wszystko dobrze? – zapytałam
- Tak, chodźmy do domu. – podszedł do mnie, otarł mi łzy, przytulił mnie i poszliśmy dalej.

piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 6. 
 Opanowała nas taka niezręczna cisza, Justin zaczął się do mnie niezauważalnie przybliżać, myślał że nie widzę ale kątem oka i tak widziałam, był już tak blisko. Jego usta zbliżały się do moich ust
- Justin ja naprawdę nie mogę - odchyliłam się od niego
- Dobrze, rozumiem przecież. Przepraszam.
- Słuchaj bo mam taki pomysł. Może byś pojechał ze mną do River Town odwiedzić moich przyjaciół, babcię i dziadka?
- No czemu nie, może być fajnie. W końcu każda chwila spędzona z tobą sprawia że się uśmiecham. - powiedział Justin. Nel przytuliła się do niego tak bardzo mocno, spojrzała na zegarek
- Ojeju Justin jak jest późno, chyba powinnam już iść.
- Dobrze chodźmy odprowadzę cię - powiedział. Był taki miły.
Szliśmy cały czas w ciszy, gdy doszliśmy do mojego domu pocałowałam go w policzek i odeszłam.

                                                                        ***

Nadszedł dzień wyjazdu do River Town. Czekałam już u mnie w domu kiedy Justin przyjdzie. Wszystko miałam spakowane, byłam strasznie podekscytowana bo w końcu zobaczę mojego Aleksa i moją Mel, no a przede wszystkim dziadków.
- Pamiętaj Nel, że jak wysiądziecie z samolotu od razu masz do mnie zadzwonić i powiadomić mnie czy wszystko jest w porządku. Dzwoniłam do babci, powiedziała, że będzie na ciebie już czekać na lotnisku z dziadkiem, więc na pewno dotrzecie do River Town bezpiecznie - tłumaczyła mama.
- Tak mamo wiem, pamiętaj. Tłumaczysz mi to chyba setny raz.
- Córciu ja się boję o ciebie - powiedziała mama. W tym samym momencie ktoś zapukał do drzwi. Szybko pobiegłam otworzyć bo wiedziałam że to Justin.
- Hej mała. Gotowa na podróż? - powiedział radośnie.
- No hej. Nawet nie wiesz jak bardzo gotowa. Wejdź jeszcze do środka, posiedzimy chwile.
- Dzień dobry. - powiedział Justin do mamy Nel
- Dzień dobry. Pamiętaj że masz się opiekować moją małą dziewczynką. - powiedziała mama
- Mamo! - krzyknęła zawstydzona Nel
- Nel twoja mama ma rację. - powiedział - Niech się pani nie martwi będę się nią opiekował jak własną siostrą.
- Dzieciaki wsiadajcie! Spóźnimy się na samolot! - krzyczał tata który siedział już w samochodzie.
Nel pożegnała się z mamą i wsiedli do samochodu. Jechali cały czas i słuchali jakiejś muzyki którą puszczali w radiu. Nagle odezwał się tata
- Macie bilety. Daje je Justinowi, nie zgubcie ich. Pamiętaj Nel co mama ci mówiła.
- Dobrze przecież wiem, mam zadzwonić. - powiedziała Nel
- Na pewno zadzwonimy, niech się pan nie martwi. - odezwał się Justin.
Dojechaliśmy na lotnisko. Tata wypakował nam nasze bagaże, pożegnał się i odjechał. My udaliśmy się na odprawę.

                                                                              ***

Podróż trwała 30 min, więc strasznie krótko. Wysiedliśmy, i od razu zobaczyłam dziadków.
- O wnusiu jak ja cie dawno nie widziałam. Jak ty wyrosłaś, zmieniłaś się, jaka z ciebie już jest panna. A kto to jest ten przystojny młodzieniec za tobą? - zapytała babcia
- Dzień dobry, jestem Justin. - przedstawił się
- Dzień dobry, babcia Rozalia jestem. Mów mi babciu, będzie lepiej. Bardzo przystojny chłopak z ciebie. Nel to jednak ma gust.
- Babciu, my się tylko przyjaźnimy. - powiedziała zawstydzona Nel. Justin od razu się zaczął śmiać.
- Dobrze, chodźmy do samochodu dziadek już czeka.
Gdy zobaczyliśmy dziadka od razu pobiegłam się przywitać. Justin się przedstawił, widać było, że czuł się niezręcznie, ale przyzwyczai się w końcu zostajemy na weekend, pomógł dziadkowi włożyć walizki do bagażnika i ruszyliśmy. Byłam szczęśliwa, że w końcu tu jestem.
Gdy dojechaliśmy chciałam pokazać Justinowi wszystko, co tutaj jest. Chciałam mu pokazać każde miejsce, każdy zakątek a szczególnie przedstawić mu Aleksa i Mel. Babcia pokazała nam gdzie mamy spać, położyłam walizkę na łóżko, tak jak Justin.
- Idziemy? Chodź, chodź. Szybko Justin dawaj no. - pospieszałam go
- Nel poczekaj chwilę muszę się odświeżyć po podróży, ty też tak powinnaś zrobić. - powiedział. Wziął swoje rzeczy i poszedł się wykąpać.
Za 15 min wrócił, wszedł do pokoju w samych bokserkach, zauważyłam że ma bardzo umięśnione ciało, spodobało mi się, ustał w drzwiach a ja się patrzyłam na niego jak w posąg.
- No co? - zapytał dziwnie - Nel! Nel! Halo ziemia do Nel.
- Ja? Co? Nic. Idę się wykąpać. - powiedziałam. Justin zaśmiał się. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam.
Wróciłam za niedługo, ubrałam krótkie spodenki i stanik, bo nie mogłam znaleźć swojej koszulki. Weszłam do pokoju
- Justin już jestem gotowa, tylko założę koszulkę - powiedziałam ale nikt mi nie odpowiedział. Nagle poczułam ciepłe ręce Justina na moim brzuchu, szły coraz wyżej. Zaskoczył mnie od tyłu, dotykał mnie i całował po szyi, byłam w siódmym niebie.
- Nie musisz zakładać tej koszulki. Jesteś bardzo seksowna. - szepnął mi do ucha
- Niestety muszę, nie wyjdę tak na miasto. - zaczęłam szukać jakiejś koszulki w walizce
- No ale wieczorem możesz ją zdjąć - zaśmiał się Justin - babcia dobrze pomyślała żeby ugościć nas w jednym pokoju - zaczął żartować.
- Bardzo śmieszne - rzuciłam go poduszką
- Osz ty! - podszedł do mnie i rzucił mnie na łóżko i usiadł na mnie okrakiem. - I co teraz zrobisz ?
- Poddam się.
- To mogę zrobić z tobą co chcę, w końcu się poddałaś. - nachylił się aby mnie pocałować
- Justin proszę cię, wiesz, że nie mogę. - powiedziałam. Zrobiła się taka dziwna atmosfera między nami. Justin zrobił smutną minę i zszedł ze mnie . - I co ? Idziemy?
- Tak tak, pokazuj mi te twoje zakątki.
Najpierw poszliśmy po Mel, kiedy jej mama otworzyła drzwi i powiedziała nam, że Mel poszła ruszyliśmy w stronę domu Aleksa, okazało się, że jego też nie ma. Od razu wiedziałam gdzie mogą być.
- Teraz pokażę ci moje ulubione miejsce - powiedziałam. Od razu widziałam jak Justin jest podekscytowany tym, że tyle mu opowiadam o wszystkich miejscach które mu pokazuje, widziałam te jego szczęście z powodu mojego szczęścia.
- Okej , prowadź.
- To niedaleko - byłam szczęśliwa jak nigdy. Doszliśmy do wąskiej ścieżki. - Ty idź pierwszy, tutaj są zarośla, i błoto, nie chce się ubrudzić.
- No dobrze, ale masz wymagania . - szliśmy tak, Justin cały czas prowadził, nawet się nie odwrócił aby na mnie spojrzeć, był bardzo skupiony aby wydeptać mi każdy krzak i żeby nie wprowadzić mnie w błoto, troszczył się o mnie bardzo. Nagle ustał i nic nie mówił - Nel?
- Tak? - zapytałam
- To na pewno tutaj?
- No tak, to tutaj, a co się stało? - w tym momencie zaniemówiłam. Z oczu popłynęły mi łzy.