środa, 16 kwietnia 2014



Louis Tomilson (przyjaciel Justina, jest zakochany w Nel).
Rozdział 11. 

Poniedziałek, nie lubię poniedziałków, najgorszy dzień po weekendzie. Jak zwykle wstałam rano, ogarnęłam się zeszłam na dól aby zjeść śniadanie i dostałam smsa od Justina "Za 15 minut u ciebie pod furtką" od razu się uśmiechnęłam na sam widok, że napisał Justin.
- Czemu cieszysz się do telefonu? - zaśmiała się mama, która nie wiadomo skąd się pojawiła
- Ojj, przecież się nie cieszę mamo. - odpowiedziałam
- Tak tak, mnie nie okłamiesz. Kto sprawia, że się uśmiechasz?
- To tylko Justin.
- Tylko?
- No tak mamo tylko. Co jest na śniadanie? - zmieniłam temat
- Nie zmieniaj tematu, przynajmniej dobrze, że jest taki ktoś kto wzbudza w tobie szczęście. A na śniadanie jest jajecznica, włożyć ci?
- Nie dziękuje, zjem tylko jabłko Justin zaraz po mnie podjedzie.
- I znowu słyszę o Justinie. No dobrze idź, tylko jedź prosto do szkoły. Miłego dnia. - powiedziała mama
- Przecież idę do szkoły mamo. Dziękuje i wzajemnie. To lecę - ucałowałam mamę założyłam buty i wyszłam. Justin już na mnie czekał chociaż nie minęło jeszcze 15 minut. Już z daleka widziałam jego szczery uśmiech.
- Hej śliczna. - powiedziałam i pocałował mnie w usta
- No hej. - oddałam mu pocałunek.
- Twój kask. Mam ci go włożyć he he? - zaśmiał się
- No wiesz co? Sama sobie założę ale możesz zapiąć - oboje zaczęliśmy się śmiać, z pomocą Justina założyłam kask, wsiadłam i pojechaliśmy.
Kiedy podjechaliśmy pod szkołę, jak zawsze byłam podekscytowana jazdą z Justinem, zsiadłam z motoru i zobaczyłam jak jeden z kolegów Justina, Louis podchodzi do nas.
- Cześć Justin, cześć Nel. - podszedł do nas i się przywitał
- Siemasz. Co tam? - odpowiedział Justin
- A przyszedłem wcześniej dzisiaj, a wy co tak sobie razem podjechaliście?
- No teraz to chyba będziemy coraz częściej się widywać i przyjeżdżać do szkoły prawda Nel? - zapytał i pocałował mnie w czoło
- Pewnie tak. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- A co się stało? O czymś nie wiem? Justin? Nel? - zapytał Louis ze zdziwieniem
- No wiesz, jesteśmy razem - odpowiedział mu Justin.
- No dobra kochanie to ja lecę już do szkoły a wy sobie pogadajcie o męskich sprawach. - powiedziałam i odeszłam.

***Justin
- No co tam stary jeszcze słychać? - zapytałem. Louis był jednym z moich najlepszych przyjaciół.
- To może ty mi opowiesz coś. Jak to się stało, że wy jesteście razem? - zapytał
- No wiesz ten weekend zmienił sporo bardzo sporo. Byliśmy u babci Nel, chciała mi pokazać swoje rodzinne miasteczko, spotkać się z przyjaciółmi, chłopakiem. Tylko że tamten idiota, zresztą nieważne, cieszę się, że między nami coś zaiskrzyło.
- Ja też się cieszę, że ci się ułożyło - Louis powiedział to z taką ironią jakby miał mi coś do zarzucenia, jeszcze w dodatku zmrużył oczy tak na mnie.
- Louis o co ci chodzi.
- Dobra nic, idziesz na lekcje? - zapytał tak po chamsku
- Ale ej, możesz mi powiedzieć o co chodzi a nie robisz z siebie idiotę?
- Chyba ci powiedziałem, że nic! - krzyknął
- Już wiem o co chodzi! Przeszkadza ci, że jestem z Nel? Tak?! - krzyczałem a tamten milczał - Odpowiedz!
- Tak przeszkadza mi! Ona mi się podoba!
- To niech przestanie bo Nel jest teraz ze mną i kocham ją z całego serca zresztą ona mnie też i radzę ci się do niej nie zbliżać! Rozumiesz?!
- Kocha cię? Pff, jeszcze się okaże kogo ona kocha i którego z nas woli.
- Ani mi się waż do niej zbliżyć! Bo tego pożałujesz
- To też się okaże mój drogi.





niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 10 

Jestem już w domu, zaczynam nowy etap, etap z Justinem i mam nadzieję, że może zapomnę o wszystkim co przydarzyło mi się w rodzinnym mieście. Choć niektórych chwil nie da się zapomnieć, nawet chyba nie chce zapomnieć tych chwil które przeżyłam tam z Justinem i jak się wtedy czułam pierwszy raz w życiu.
- Hej Nel. - powiedziała mama
- Hej mamo, co tam? - zapytałam
- No opowiadaj mi. Jak tam u babci? U Aleksa i u Melanie?
- A u babci wszystko w porządku. - odpowiedziałam, lecz nie chciałam opowiadać mamie o Aeksie i Mel, chciałam to przed nią ukryć. Zrobiło mi się przykro
- Nel coś się stało?
- Nie nic, przecież wszystko było świee.. tnie.
- Widzę, że coś się dzieje, przede mną tego nie ukryjesz. Powiedz mi co się stało w ten weekend.
- Boże nic.! - krzyknęłam
- I tak wiesz, że ci nie wierzę.
- Rozstałam się z Aleksem zadowolona?! - rozpłakałam się i pobiegłam na górę. Rzuciłam się na łóżko, i za chwilę usłyszałam pukanie. Tak jak myślałam, to była mama.
- Czego? - zapytałam
- Możemy porozmawiać na spokojnie? - zapytała mama
- Proszę wejdź.
- Ej mała przecież w życiu będziesz miała jeszcze wielu chłopców. Wiem co mówię, zanim poznałam twojego tatę przechodziłam dokładnie przez to samo co ty teraz.
- Wcale nie jestem mała. Ale ty nic nie rozumiesz, on mnie zdradził. Zdradził z moją najlepszą byłą przyjaciółką. - nie wytrzymywałam już i zaczęłam płakać.
- Chodź tu do mnie -powiedziała a ja się w nią wtuliłam.-A co z Justinem ?
- A z Justnem dobrze, strasznie mi wtedy pomógł i się trochę bliżej poznaliśmy- uśmiechnęłam się na samą myśl o nim.
- A widzisz Nel, już masz na swojej drodze nową szanse teraz tylko trzeba ją wykorzystać.
- Tak tak wiem i liczę na to i on zresztą też, bardzo mu ufam.
- No to się cieszę tylko uważaj Nel bardzo cię proszę.
- Mamo?! -Powiedziałam i spojrzałam się krzywo.
- No co różne pomysły mogą mu przyjść do głowy
- Chyba raczej nie, znam go. Dobra idź już bo jeszcze coś jeszcze wymyślisz.
- Wiesz że, cie Kocham ?
- Tak tak wiem i dziękuje za to co zrobiłaś
- Nie masz za co dziękować, po prostu jestem twoja mamą i cię bardzo kocham
- Wiem a teraz już idź - pocałowałam ją w policzek i mocno uściskałam. Cieszyłam się, że mam taki kontakt z mamą, zawsze mogłam z nią porozmawiać o wszystkim, byłyśmy jak przyjaciółki, to ona zastępowała mi w tym momencie Melanie. Mogę jej zaufać, i wiem, że nigdy mnie nie opuści.