czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 13 

Fajnie było u Justina, ciągle śmialiśmy się wygłupialiśmy, całowaliśmy się bardzo namiętnie, nagle Justin zaczął przekraczać granice 
- Justin nie jestem gotowa.
- Ale czemu nie ?
- Po prostu nie chce. 
- Jesteśmy sami więc czemu się boisz, przecież nikt cie tu nie widzi ani nie słyszy? - dalej kontynuował to co przerwałam.
- Justin ale ty nie rozumiesz że ja nie chce ?! czemu jesteś taki nachalny przecież powiedziałam nie! - zaczęłam się ubierać i podążać do drzwi.
- No tak najlepiej sobie idź ! 
- tak bo wiesz co nie umiesz uszanować tego co ja czuje 
- A ty tego co ja czuje nie umiesz uszanować ?
- Nie wszytko jest oparte tylko na seksie! - Przemyśl sobie to co właśnie powiedziałeś 
- Ty też sobie przemyśl 
- Wiesz co dobra ja idę cześć 
- Może jak ochłoniesz to zrozumiesz i się wtedy do mnie odezwij 
- Cześć - Wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam zapłakana nie patrzyłam się w ogóle czy coś idzie czy nie myślałam tylko o tym co właśnie usłyszałam od Justina. Nagle na kogoś wpadłam. 
- O boże prze... praszam. 
- O hej Nel, ej co się stało - Powiedział Louis
- Nic takiego nie ważne 
- No ale przez coś musisz płakać. Chodź może się przejdziemy to mi opowiesz wszystko
- Przepraszam ale nie chce o tym mówić 
- No dobrze to może chociaż odprowadzę cię do domu - szliśmy cały czas w ciszy - To przez Justina płakałaś prawda ? 
- Tak byliśmy u niego i coś zrobił ale to już nie ważne.
- Cokolwiek zrobił na pewno ja bym tak nie postąpił - Nachyliłem się ku niej i chciałem ją pocałować 
- Ej Louis chyba się zapominasz ?! - Zaczęłam znowu płakać 
- No ale Nel czemu nie ze mną było by ci o wiele lepiej - Znowu chciałem ją pocałować 
- No rozumiesz słowa nie jesteś taki sam jak Justin - nagle usłyszałam Justina 
- Ty co ty robisz w ogóle - Krzykną Justin i zaczął startować do Louisa. Uderzył go. - Chyba się zapominasz że to jest moja dziewczyna
- No chyba nie chyba z tobą zerwała 
- Z nikim nie zerwałam ! - A wy uspójnijcie się wreszcie! - zaczęłam płakać  odwróciłam się i jak najszybciej chciałam być w domu. 
- Ale Nel poczekaj ! - słyszałam głos Justina ale nie przestawałam biec, chodź i  tak wiedziałam że nie odpuści i w końcu mnie dogoni.
- No poczekaj Nel proszę - Powiedział błagająco 
- Nie chce z tobą rozmawiać rozumiesz - W końcu mnie złapał i ustał przede mną 
- No przepraszam Nel - Popatrzył się na mnie błaganie 
- Zostaw mnie rozumiesz - nagle zobaczyłam jak przede mną klęka 
- Przepraszam nie chciałem żeby to tak wyszło.
- Wstań.
- A wybaczysz mi ? - Nagle usłyszałam głośmy śmiech za sobą  
- I co myślisz że ci po takiej scence wybaczy  ?! To chyba jesteś w błędzie 
- Odejdź Louis nie mam zamiaru z tobą rozmawiać i nie powinno cie to interesować 
- Może nie ale ten dureń nie zasługuje na ciebie 
- Nagle Justin wstał i kierował się w kierunku  Louisa
- Justin zostaw nie warto 
- Hahaha tak nie warto zrobił raz zrobi kolejny cokolwiek 
- Dobra wiesz idź sobie bo nie mam ochoty rozmawiać o tym z tobą 
- Hahaha to zobaczymy później jeszcze się przekonasz jaki jest nasz Justinek - odwrócił się i odszedł i znowu miałam Justina przed sobą 
- No to wybaczysz - w tym  monecie otarł mi zły swoimi kciukami, i patrzył się w moje oczy - obiecuje że to już się nie powtórzy po prostu poniosło mnie trochę, przepraszam.
- Przez chwile unikałam jego wzroku ale nie mogłam po prostu nie mogłam chyba za bardzo go kocha żeby się gniewać.
- Dobrze nie gniewam ale powinieneś zrozumieć że ja nie chce
 - Dobrze rozumiem i kocham cie i nie chce cie stracić. Wbił się w moje usta swoimi i podniósł mnie do góry i zaczął kręcić wokoło.
- Puść mnie  wariacie jeden!
- Hehehe ale jaki zakochany -x znowu mnie pocałował. 
- Chodź muszę ci to jakoś wynagrodzić - zaczął się kierować do pobliskiej kwiaciarni 
- Poczekaj chwile tutaj 
- Dobrze - gdy się obejrzałam Justin już był przede mną. - Miał w ręku śliczna czerwoną róże. 
- Jeszcze raz przepraszam księżniczko. Od tej pory będę bardziej czujny że tak powiem na to co ty mówisz i to co ty czujesz - pocałował mnie w czoło i dał mi tą piękną róże 
- Kocham Cie naprawdę cie kocham jak szaleniec jakiś. 
- Ja też cie Kocham Justin i na prawdę nie chce żeby były takie sytuacje.
- Tak wiem ja też nie chce i przepraszam 
- Dobrze już dobrze pocałował mnie w czubek głowy i wziął mnie za rękę 
- To co teraz robimy ? - zapytałam 
- Hmmm... no nie wiem a masz może ochotę na lody ?  
- No niby mam 
- Dobrze to chodź  

*** Godzinę później *** 

- To może wejdziesz na chwile chociaż 
- Nel ale nie chce się narzucać 
- Chodź bo cie zaraz kopne w te twoje cztery litery - wzięłam go za rękę i pociągnęłam do drzwi. 
- O zamknięte dziwne o tej porze - wzięłam klucz i otworzyłam drzwi - Weszłam do pokoju nic dopiero w kuchni zobaczyłam leżała kartkę na blacie " Nel poszliśmy z Ojcem na kolacje będziemy późnym wieczorem zrób sobie coś do jedzenia " 
- Tak fajnie i znowu sama - wzięłam jakiś pojemnik na moją róże i wlałam do niej wody i ją włożyłam i postawiłam na stole 
- hej ale przecież nie jesteś sama 
- NO tak ale nie chce mi się robić nic do jedzenia nie mam siły, ale jestem strasznie głodna - spojrzałam się na Justina fajnym wzrokiem. 
- To może ci chociaż pomogę mój leniuszku - zaśmiał się i pocałował mnie w pliczek 
- A może upichcisz coś sam ? Hmm - spojrzałam się pytająco 
- Ej ale ja nie wiem co gdzie jest 
- Poradzisz sobie wierze w ciebie  
- No dobrze a ty ?  
- No to ty zrób coś dobrego a ja pójdę się przebrać okej - podeszłam do niego i musnęłam jego usta 
- Dobrze mała - dał mi klapa w pupe 
-Ej !?
-Też cie kocham.
- Ja ciebie też. Dobra to widzimy się za chwile.

*** Justin 

- Miałem jej zrobić coś dobrego do jedzenia ale za bardzo mnie korciło żeby pójść i zobaczyć jak się będzie przebierać a jedzenie chwile może poczekać 
- W końcu wszedłem po cichu na gore i zobaczyłam że Nel ma drzwi do pokoju otwarte a tam stała w samej bieliźnie moja kochana Nel. Boże jaka on jest seksowna nagle z zamyślenia uderzyło mnie coś miękkiego 
- Justin wyjdź z pokoju - złapałem poduszkę i podszedłem do niej bliżej 
- No ale czemu przecież to nic strasznego a po drugie nie masz się czego wstydzić bo jesteś mega seksowna 
- wziął mnie na ręce i zaczął całować 
- Puść mnie - zaśmiała się - I wcale nie jestem seksowna - i ponownie wbiła się w moje usta 
- Jesteś i ja o tym wiem i ty tez 
- Wcale że nie 
- Yhym tak jasne, jesteś najseksowniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem 
- Tak tak tak dobra postaw mnie bo muszę się ubrać wreszcie a po drug trochę się nadal krepuje stojąc przed tobą pół naga 
- Ale teraz nie stoisz bo trzymam cie przecież 
- haha tak tak dobra postaw mnie 
- A co będę z tego miał - popatrzyłem jej się w oczy 
- zobaczysz - postawiłem ją i nagle poczułem miękkie łóżko pod sobą 
- właśnie to będziesz miał - zaczęła mnie namiętnie całować tak jak całowaliśmy się dziś u mnie ale już nie doprowadzę do tego nigdy chyba że tego będzie chciała 
- Dobra zadowolony bo ja tak, ale jestem tak głodna że nie wiem 
- No i to jak. wież że cie Kocham i to  bardzo 
- Tak wiem Misiek ja ciebie tez. Dobra misiek ja muszę się ubrać w końcu a ty idź robić te kanapki 
- No dobrze już idę ale jak dla mnie nadal nie musisz się ubierać psuje mi taki strój jaki jesteś - tak tak dobra idź już - zaśmiała się i wypchnęła mnie z pokoju 
- Ale i tak jesteś seksi 
- tak wiem.  

środa, 7 maja 2014

Rozdział 12

O boże jak mnie on wkurwił i jak się do niej zbliży to nie wiem co mu zrobię. Kocham Nel i nie pozwolę nikomu mu jej skrzywdzić nikomu .Jest najważniejszą osobą w moim życiu.
- Kochanie nad czym tak myślisz? - Zapytała Nel
- Nie nic tak sobie myślę kiedy mnie pocałujesz. - zaśmiałem się żeby nie wyczuła że jestem na tego typa tak wkurwiony
- A proszę dostaniesz nawet dwa -wtedy ją przytuliłem a ona mnie pocałowała tak słodko - Przyjdziesz dziś do mnie bo chyba będziemy sami? - zapytałem.
- No oczywiście to na przykład po szkole podjedziemy do mnie od razu i poczekasz ja zostawię rzeczy i możemy jechać, ej a twoje rodzeństwo?
- Biedą z nami przez jakieś 30 minut a później babcia po nie przyjeżdża i nocują niej bo mama pracuje.
- A no to dobrze.
- Dobrze to za ile kończysz ? - zapytałem
- Ja kończę za 4 godziny a ty ?
- Ja tez, to akurat.
- To fajnie, a co będziemy robić u ciebie ?  - zaśmiała się tak słodko.
- A różne rzeczy kochanie, jakie tylko chcesz - śmiesznie poruszyłem brwiami.
- Hehehehe, bardzo śmieszne skarbie.
- No to zobaczymy kotek , okażę się za 4 godziny.
- Dobrze dobrze, ja uciekam na lekcje bo dzwonek zadzwonił - pocałowała mnie.
- No ja tez muszę no to do zobaczenia później - pocałowałem ją i oboje poszliśmy w przeciwne strony.

4 godziny później

- No to już jedziemy ? - spytałem
- No pewnie, że tak.
- No to wsiadaj.
- Ale Justin.
- Tak tak wiem, chodź daj zapnę ci ty ty małpo moja.
- Ej ?- zrobiłam głupią minę i się odwróciłam.
- Przepraszam wiesz że to z miłości - powiedziałem i złapałem ją tak że się od mnie przytuliła.
- Kocham kiedy to robisz.
- Robię co? - zapytałem słodkim głosem.
- Tak drażnisz się ze mną, a później tak słodko przepraszasz i przytulasz mnie.
-Wiesz że mogę robić to częściej a szczególnie przytulać cie i całować. - przesunąłem się i pocałowałem ją w czoło.
- To dobrze a ja nie będę zaprzeczać skarbie.
- Dobrze to wsiadaj i jedziemy, mamy jeszcze czas na pieszczoty.
- Ha ha, dobrze misiek.
- Trzymaj się dobrze.
- Dobrze - Najpierw pojechaliśmy do Nel a za chwile już byliśmy u mnie.
- No to jesteśmy - krzyknąłem do mamy.
- Dzień dobry - Nel się przywitała się.
- O cześć, dobra to ja zmykam do pracy maluchy są na górze. Bądźcie grzeczni - zaśmiała się.
- Dobrze -Pocałowałem ją w policzek .
- No to ja spadam pa.
- No cześć. - krzyknąłem
- Dowodzenia - krzyknęła Nel
- Chcesz coś do picia ? - zapytałem
- My chcemy - odezwało się rodzeństwo Justina, wtedy podlecieli do niego.
-Jak masz na imię? - spytała mała blondyneczka
- Nel a ty ?
- Ja ma na imię Jazmyn.
- To miło cie poznać.
- A ja mam na imię Jackson. - odezwał się mały chłopiec o ślicznych brązowych włosach.
- Bardzo miło mi was poznać. - cała ich trójka wyglądała tak słodko.
- No to gdzie te picie ? spytały maluchy
- A co chcecie ?
- Soczek.
- To już, już daje.
- Jesteś bardzo ładna - powiedziała mała.
- Dziękuje, ty też jesteś piękna - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Gdzie Justin znalazł tak piękną dziewczynę?
- No wiesz..
- Znalazłem ją na ulicy błąkała się sama, więc postanowiłem ją sobie przygarnąć. - przerwał mi Justin .
- Ej!
- Nie no tak na prawdę poznaliśmy się w szkole - powiedział Justin
- A to z nią byłeś tam gdzieś niedawno? - zapytała Jazmyn.
- Tak to z nią. - powiedział i pocałował mnie w czoło
- Prozę bardzo młoda damo - Justin dał dzieciom picie w kubkach a one wzięły i pobiegły na górę. Justin wziął mnie na ręce i postawił na blacie.
- Jesteś taki słodki kiedy widzę się troszczysz o mnie.
- A dziękuje a ty jesteś słodka jak to mówisz - złączył nasze usta w namiętny pocałunek.
- Z za ściany usłyszeliśmy głośne "fuuu bleee" - oboje zaczęliśmy się śmiać. Justin podbieg do maluchów i pogonił je śmiesznie tak, że niby się przestraszyły i uciekały niby ze strachu. Widzę jak mu to sprawia dużo radości. Po czym przyszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Dobrze kochanie, zapraszam do mojego pokoju. - zaniósł mnie na górę.
- Uwielbiam twój pokój. A najbardziej twoje łóżko - zaśmiałam się a on mnie na nie rzucił.
- A ja uwielbiam ciebie w moim łóżku. - powiedział to i oparł się o łóżko tak naprzeciwko mnie żeby mnie pocałować, no i pocałował mnie.
- Oo, kochanie, a ja uwielbiam jak spędzamy razem czas w twoim łóżku he he. - zaśmiałam się.
-A wiesz co ja uwielbiam? Twoje oczy i uśmiech. Uwielbiam twoje pućki jak się uśmiechasz, są takie słodkie.
- A ja uwielbiam w tobie wszystko - przybliżyłam się do niego i zaczęłam go namiętnie całować, nie miałam ochoty przestać i wiem, że on też nie chciał pocałunek był coraz bardziej namiętny ale nie przeszkadzało mi to.
- Skarbie na pewno tego chcesz ? - zapytał
- Kotek boje się ale nie chce przestawać ciebie całować, jesteś wspaniały i to w jaki sposób mnie dotykasz.
- Ja też to lubię chce mieć cię przy sobie i będę robił wszystko żeby to się nie zmieniło. - I znowu złączyła nasze usta w bardzo wspaniały pocałunek. - W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi jakby nie miał kiedy. Usłyszeliśmy tylko krzyk maluchów.
- To babcia i dziadek! - Zeszliśmy na dół.
- Cześć -  przywitał się Justin i obojgu ucałował.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Oo, dzień dobry, chodź do mnie no niech cię uściskam. Widzę że wnuczek nie próżnuje. - zaśmiał się dziadek i przytulił mnie tak mocno.
- Dziadku - zawstydził się Justin
- Oj Justin dziadek przecież się smieje - odezwała się babcia i ucałowała Justina i maluchy. - Jackson i Jazmyn spadamy stąd dajmy zakochanym pobyć trochę prywatności. Macie wszystko?
-Tak babciu.
- No to my was zostawiamy, paa. - pożegnali się i wyszli tak szybko jak weszli.
- No nareszcie sami - Justin zamkną drzwi i wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju, szczerze nie wiem czy coś widział bo cały czas go całowałam po prostu nie mogę się oprzeć jego urokowi.