poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 14 


Jedliśmy kolacje w ciszy, sama nie wiem dlaczego ale było miło nawet bez słów w końcu Justin się odezwał
- Nel może obejrzymy jakiś film ?
- No dobrze, a co proponujesz ?
-Horror jakiś fajny ?
- Justin nie! Błagam, będę się bała
- Ej no weź, przecież jak będziesz się bała możesz się do mnie przytulić - wtedy objął mnie i mnie przytulił
- Dobrze ale jak za bardzo będę się bała to wyłączysz dobrze ?-  spojrzałam się na niego z taką słodką miną.
- Dobrze - odpowiedział i pocałował mnie w czoło. - Więc co oglądamy?
- Może jakiś mało straszny niech będzie ten horror? - nie chciałam oglądać bardzo strasznego
- No co ty, mało straszny horror to nie horror, obejrzyjmy The Ring chłopaki mówili, że jest taki straszny.
- No ale Justin no.
- Skarbie jak będziesz się bała to wyłączymy.
- No dobrze. A może zrobimy sobie popcorn? - zapytałam
- Oo fajny pomysł, to ja idę włączyć a ty zrób.
- Okej.
Parę minut później oglądaliśmy film, już od pierwszego momentu było bardzo strasznie, tak się bałam, ciągle zakrywałam się poduszką ale w końcu nie wytrzymałam i musiałam przytulić się do Justina.
- Ja się boje wyłącz to! - krzyknęłam ze strachu
- Skarbie przecież to nie jest straszne. Bardzo kocham jak się tak boisz.
- Ja ciebie też kocham. - spojrzałam się na Justina tak bardzo namiętnie i pocałowałam go, zapomnieliśmy o filmie który już nie wydawał się dla mnie taki straszny. Moim punktem zainteresowania nie był teraz ekran telewizora tylko usta Justina. Ale i tak było mi mało, musiałam pogłębić ten pocałunek, usiadłam mu na kolanach i zaczęłam go dotykać a on macał mnie po tyłku.
- Masz bardzo fajny tyłek kotku. - powiedział Justin tak namiętnie.
- A ty fajny brzusio. - odpowiedziałam mu nie przestając go dotykać, dalej całowaliśmy się tak bardzo namiętnie nie zwracając uwagi na nic, aż nagle usłyszeliśmy mamę
- Mhm hmm.
- Ym.. Amm.. Cześć mamo. - natychmiast poderwałam się z kolan Justina
- Dzień dobry, wiesz Nel na mnie chyba już pora. -zerwał się Justin
- Też tak myślę. - odpowiedział tata, który stał obok mamy
- Oj przestań kochanie niech sobie jeszcze posiedzą.
- Ale nie, naprawdę ja już pójdę. - powiedział Justin lekko zawstydzony
- To może ja cię odprowadzę. Zaraz wracam . - powiedziałam
- Okej. - krzyknęła mama. Razem z Justinem poszliśmy do przedsionku założyć buty, chcieliśmy wyjść na świeże powietrze.
- Boże, jeju.. - powiedzialam
- Co? Haha, przecież i tak nic nie robiliśmy .
- No tak, ale przerwali nam w najlepszym momencie.
- Hoho, skarbie to może go dokończymy ? Co ty na to?
- Okej - szybko rzuciłam mu się na szyję i zaczęliśmy się znowu całować, to co, że staliśmy na środku chodnika, i tak mieliśmy to gdzieś.
- Oj dzieci, dzieci bo się poprzeziębiacie, zaraz zacznie padać a wy tak lekko ubrani - powiedziała jakaś starsza pani, która akurat przechodziła obok .
- Pani się nie martwi o nas - powiedział Justin, i zaczął się śmiać tak bardzo głośno, zresztą ja też nie mogłam już powstrzymać śmiechu.
- No i teraz ta pani nam przerwała moment. - powiedziałam.
- Jeszcze będzie więcej takich momentów a nawet i lepszych .
- No nie wątpię.
- Skarbie?
- Co?
- Może już leć do domu, twoi rodzice w oknie stoją. - powiedział Justin, odwróciłam się popatrzyłam chwilę na nich tak jak oni się patrzyli na nas, pomachałam im tak bardzo głupio a oni się schowali.
- Haha, wariaty. Dobra lecę pa kochanie. - pocałowałam go jeszcze raz namiętnie i odbiegłam. Za kilka sekund byłam już w domu, rodzice stali w drzwiach i się mi przyglądali tak dziwnie .
- No co? - nadal patrzyli się na mnie tak dziwnie - Ludzi nie widzieliście?
- Nie nic.
- A no okej. - rozebrałam się szybko i wbiegłam do siebie na górę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz