niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 5.


**** Justin:


Gdy usłyszałem że Nel ma chłopaka ogromnie się zdziwiłem. Myślałem, że będzie łatwo ją zdobyć, chyba się myliłem. Strasznie mi się podoba, nie każda dziewczyna jest taka inna jak ona. Gdy byliśmy już pod jej domem i próbowałem odpiąć jej kask zobaczyłem ze ma niebieskie oczy co bardziej mnie w niej podniecało. I nie mogłem na nią już bardziej patrzeć bo bym jeszcze coś zrobił i dostał za to w twarz. gdy wziąłem od niej kask po prostu odpowiedziałem jej cześć i odjechałem. Byłem tak na siebie wkurzony, co zrobiłem że do domu dotarłem w bardzo szybkim tempie. Wyjąłem kluczyki i udałem się do domu. Gdy wszedłem krzyknąłem do mamy, że wróciłem i poszedłem do siebie na górę. Wyjąłem z szuflady czyste bokserki ręcznik i udałem się do łazienki, wziąłem długą kąpiel. Po wyjściu z wanny wytarłem się dokładnie ubrałem czystą bieliznę i umyłem zęby. 
Poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżko. Myślałem przez chwile o tym co zrobiłem i postanowiłem przeprosić za to Nel. Napisałem do niej smsa „Przepraszam za to co zrobiłem trochę głupio wyszło” po chwili dostałem odpowiedzi „Okej, nie ma sprawy nie ty jeden nie złapałeś za tyłek hehehe.” Odpisałem szybko „No może i tak ale i tak mi głupio” a ona mi „Okej przecież nic się nie stało”, „To dobrze” odpisałem i odłożyłem telefon na półkę. Po chwili zasnąłem, obudził mnie mój nieznośny budzik w telefonie którego po prostu nienawidziłem. Wstałem i poszedłem do łazienki a następnie udałem się do kuchni. I tam zastałem mamę. 

- No dzień dobry nareszcie wstałeś - powiedziała mama.

- Cześć mamo - podszedłem i pocałowałem ją.  

- Na stole są kanapki, zjedz je przed wyjściem. Ja muszę lecieć do pracy, wrócę późno. Pa.  


 - Dobrze -  odpowiedziałem. Od razu pomyślałem o Nel, że zamiast na ten głupi  stawik co znałem go jak własną kieszeń, pójdziemy do mnie. Przynajmniej będzie cieplej i przytulniej. Gdy zjadłem udałem się do swojego pokoju wyjąłem z szafki czarne rurki i bluzę z napisem OBEY. Kiedy byłem gotowy wziąłem plecak, telefon i kluczyki od domu i motoru, założyłem buty i wyszedłem. Kiedy wyjechałem i byłem niedaleko domu Nel zobaczyłem jak wychodzi z furki. Zatrzymałem się. 
- Może podwieźć? - zapytałem

- Jasne czemu nie.

- Ale nie mam kasku. - zanim się obejrzałem już miałem ją za plecami przytuloną do mnie. - To jedziemy. - odpaliłem motor, kiedy dojechaliśmy do szkoły Nel zeszła a ja zobaczyłem, że łzy płynęły jej po policzkach, zaśmiałem się.


- Co wiatr ci przeszkadzał  ? - zapytałem

- No troszeczkę, ale i tak było ekstra. Dobra idę bo się spóźnię. – powiedziała i udała się w stronę swojej szafki, chwilę patrzyłem się jak idzie no okropnie się zamyśliłem, miała ładne nogi ale w końcu poszedłem w przeciwnym kierunku. Nadal nie mogłem przestać o niej myśleć, była idealna.
 

 

****Nel

Gdy zobaczyłam Justina ucieszyłam się, że nie będę musiała iść pieszo do szkoły a przede wszystkim sama. To było niesamowite z każdym razem podobało mi się to coraz bardziej. A jego towarzystwo sprawiało, że się czuje jakoś inaczej, lepiej.

- No to jak dziś się spotkamy ? -usłyszałam głos Justina za sobą.

- Tak tam gdzie wtedy ? - spytałam 

- Nie, pójdziemy do mnie, będzie cieplej a i tak będziemy sami w domu. 
  
- No okej. – pokiwałam głową, ze zdziwieniem. Justin był słodki, zaprosił mnie do siebie to miłe z jego strony. Ale i tak kocham Aleksa, w weekend zrobię mu i Melanie niespodziankę i pojadę do nich. 
Weszłam do klasy. 

                                                          *** 

Byłam juz po lekcjach, o 16 miałam się spotkać z Justinem. Przebrałam się w legginsy i bluzę. Była już 15.45 czekałam na niego, zeszłam na dół i zobaczyłam mamę. 
 -O jesteś, a czemu się przebrałaś wybierasz się gdzieś ? - zapłata

- Tak idę do kolegi pogadać sobie. 

- Aha, kolegi okej. – zrobiła dziwną minę i uśmiechnęła się. 

- Mamo to tylko kolega i nic więcej. Przecież wiesz że jestem z Aleksem.

- Tak, tak córciu ale, Aleks jest tam a ty jesteś tu, dużo was dzieli. Nie wiesz co on tam robi, a on nie wie co ty robisz tu.

- No tak ale chyba będę jeździła do niego i mam zamiar się wybrać w ten weekend właśnie żeby się z nim i Melani spotkać. Zrobię im niespodziankę.  

- No dobrze. Nel jak chcesz, nie mam nic przeciwko ale zapamiętaj co ci mówiłam. Nie masz wpływu na to co się dzieje.

- Tak wiem - w tym czasie usłyszałam pukanie do drzwi. szybko podbiegłam i je otworzyłam w progu stał Justin.

- Hej to co idziemy? – zapytał 
  
- Tak tak. Mamo ja idę! – krzyknęłam. I wyszliśmy na zewnątrz.

- To co idziemy do mnie tak ? – zapytał Justin.

- No jak uważasz. Możemy iść. – szliśmy w ciszy. Dopiero kiedy ustaliśmy pod pięknym dużym domem Justin się odezwał. 
  
- No właśnie tutaj mieszkam. 

- Masz ładny dom.

- Dziękuję. – odpowiedział. Weszliśmy do środka i zobaczyłam wspaniały pięknie udekorowany salon

- Napijesz się czegoś ? - zapytał Justin.

- Nie dziękuje. 
  
- To chodz do mojego pokoju. - pokazał na schody prowadzące na górę, szedł za mną. Kiedy dotarliśmy do jego pokoju. Stałam tam jak jakaś zamurowana. Był taki duży stanowczo większy od mojego. Ściany miały fioletowy kolor i były poobklejane plakatami ze sławnymi piłkarzami albo fajnymi samochodami. A na środku stało duże łóżko. 

- Coś nie tak? - zapytał 
  
- Nie wszystko okej. Masz bardzo ładny pokój stanowczo większy od mojego -zaśmiał się 
  
-Pokój jak pokój. Nie wiem co w nim takiego wspaniałego . 

- Po prostu podoba mi się i tyle.

- Okej okej. Chcesz to możesz go sobie zabrać bo mi się nie podoba.

- Dobrze to spakuj mi go i wyślij w paczce. -  śmialiśmy się przez dłuższą chwile. Miał strasznie mięciutkie łóżko tak jak moje. W końcu spoważniał i zapytał. 

- Ymm no to, Nel czemu się tu przeprowadziłaś?

- A no tak miałam ci powiedzieć, przecież po to tu przyszłam. No wiec, mój ojciec dostał awans i takie tam i musiałam się wyprowadzić z tamtego miasteczka i przyjechać tu. Zostawiłam wszystko praktycznie w tydzień, zostawiłam przyjaciół, chłopaka, wszystkie wspomnienia stamtąd, całe moje dzieciństwo. Za wszelką cenę nie chciałam tu przyjeżdżać. Tęsknie za tym co było wcześniej, zostawiłam też tam dziadków. A szczególnie Mel i mojego Aleksa. I tak to wygląda.

- No to na serio chyba ci trochę trudno. 
  
- No niestety, ale wpadałam na pomysł że będę ich regularnie odwiedzać i mieszkać u babci. 

- No to dobrze że chociaż takie coś. 
 - No ale to i tak nie jest to samo jak było. I to już nigdy nie wróci .

- Zobaczysz jeszcze będziesz mówić że tu jest lepiej niż tam było.

- Heheh ciekawe. No ale może, nie wiem miejmy taka nadzieję że tutaj się wszystko dobrze ułoży.
_____________________________________________________________________
I jest 5 jak się podoba ? 
Komentujcie, udostępniajcie ! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz