Rozdział 2
Nel Vanner (przyjaciółka Mel, jest z Aleksem)
Mellani, Mel Canssens (przyjaźni się z Nel i Aleksem)
Aleks Lekster (chłopak Nel, przyjaźni się z Mel )
Resztę bohaterów będziemy dodawać jak będziemy o nich pisać ___________________________________________________________________________________
Wakacje mijały tak szybko jak nigdy dotąd, został tylko tydzień, ale mi zleci pewnie jak jeden dzień. Te ostatnie chwile chciałam spędzić tylko z Mell i Aleksem. Wszystko już było w domu puste, zostały tylko jakieś graty i walizki ale w tej chwili nie myślałam o tym. Chciałam ten czas spędzić z chłopakiem i przyjaciółką, umówiliśmy się na 12:00. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-No hej skarbie – powiedział Aleks swoim słodkim głosem
-Hej – odpowiedziałam i rzuciłam się mu w ramiona
- To jak, idziemy ? -zapytał
- Jasne -odparłam i zamknęłam za sobą drzwi.
Szliśmy nad jezioro, droga była krótka ale męcząca. Aleks cały czas wypytywał o jakieś bzdury, które w tym momencie tak szczerze nie obchodziły mnie za bardzo. Kiedy doszliśmy zobaczyłam Mell siedzącą na kocu z jakimś piknikowym koszykiem, widząc mnie rzuciła się mi w ramiona.
- No hej, no jak tam? Kocham cię pamiętaj – powiedziała, to było strasznie kochane z jej strony
- Dobrze, tylko okropnie mi smutno, że muszę was tu zostawić.
- Ej, gadaliśmy już o tym tak? Będziesz przyjeżdżać a czasami my do ciebie – wtrącił się Aleks.
- A jeśli, poznacie sobie nową koleżankę, z czasem ty Mell się z nią zaprzyjaźnisz a ty Aleks się w niej zakochasz i będzie lepsza ode mnie?
- Ej słonko co ty mówisz? Przecież nigdy tak nie będzie. Jesteś jedyna w swoim rodzaju. – powiedział Aleks
- Właśnie – wtrąciła Mell. - Dobrze, ale nie myślmy o tym. Widzę, że zrobiliście piknik. – zmieniłam temat, ponieważ nie chciałam już dłużej ciągnąć rozmowy o wyprowadzce.
Czas zleciał nam tak szybko, spędziliśmy go bardzo miło. Najpierw wspominaliśmy stare dobre czasy, oglądaliśmy chmury, dobrze mi się leżało dopóki Aleks nie zobaczył chmury przypominającej wiadro z wodą, i właśnie ta chmura zainspirowała go aby wrzucić mnie do jeziora w ciuchach. Czasami nie rozumiem tego człowieka. A podsumowując, byłam cała mokra. Kiedy doszła już 14:00 zebraliśmy się i poszliśmy odprowadzić Mell bo akurat mieliśmy po drodze. Zostałam sama z Aleksem.
- Przyjdziecie się jutro ze mną pożegnać prawda? - zapytałam
- Przecież to oczywiste. – odpowiedział Aleks
- No dobrze, tak myślałam tylko chciałam zapytać.
- Nel? – zapytał po długiej ciszy, widać, że coś go męczyło - Tak? - Obiecaj mi, że jak pojedziesz tam nie znajdziesz sobie nikogo innego kogo pokochasz tak mocno jak mnie. Chcę być tym jedynym, chcę przetrwać związek na odległość.
- Aleks skąd ci taki pomysł przyszedł do głowy? Przecież nie znajdę sobie nikogo innego, nie ufasz mi? No powiedz, po co mam ci obiecywać skoro dobrze wiesz, że tobie nie zrobiłabym czegoś takiego za nic w świecie. – trochę krzyknęłam na Aleksa bo byłam strasznie poirytowana tym co powiedział wcześniej - Ufam ci. Przecież wiesz. – zatrzymał się, złapał mnie za rękę i pocałował tak mocno i tak długo, że straciłam poczucie czasu. Akurat byliśmy pod moim domem.
- Kochanie muszę już iść. Do jutra, kocham cię - powiedziałam
- Do jutra, też cię kocham. – odpowiedział Aleks. ***
Następnego dnia wstałam i zobaczyłam już wszystkie walizki, które stały przy drzwiach, tata wynosił je do samochodu.
- Nel, ubieraj się, zjedz coś i jedziemy skarbie czeka nas długa droga – powiedziała mama
- Dobrze mamo poczekamy jeszcze na Mell i Aleksa, mieli przyjść się ze mną pożegnać.
- Dobrze skarbie. – odpowiedziała mama.
Ubrałam się, zjadłam, wyszłam na dwór, byłam już gotowa wsiąść do samochodu, zresztą tata już mnie wołał do środka ale zobaczyłam biegnących Mell i Aleksa - Wiedziałam, że przyjdziecie. – ucieszyłam się na ich widok - Przecież musieliśmy się z tobą pożegnać – powiedziała Mell po czym przytuliła mnie tak mocno a zaraz za nią Aleks. To było najdłuższe pożegnanie jakie mogłam sobie wyobrazić. Cała nasza trójka płakała.
- Nel, wsiadaj szybko do samochodu nie mamy czasu – krzyczał zdenerwowany już tata.
- Musze już iść. Za tydzień się widzimy, będę tęsknić. Kocham was. – powiedziałam po czym puściłam ich i wsiadłam do samochodu. Natomiast oni byli tak zapłakani że tylko kiedy odchodziłam machali mi na pożegnanie.
Odjechaliśmy. Jeszcze przez chwile widziałam ich a później zniknęli za zakrętem. Znałam ten zakręt, tą drogę, to była nasza ulubiona droga która późnymi wieczorami spacerowaliśmy we trójkę. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę jechać tą drogą i płakać, że już nie będę spędzać tu większości czasu. Nie chodzi mi tylko o drogę ale także o miasteczko, jechałam z myślą, że zostawiam tu najlepsze wspomnienia. Cały czas płakałam jak głupia, do czasu aż zasnęłam.
***
- Nel, wstawaj dojechaliśmy. – obudziła mnie mama.
Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Samochód stał już na naszym podwórku, na podjeździe. Widziałam duży dom, bardzo duży, wręcz ogromny. Na początku myślałam że jesteśmy w Los Angeles ale tak naprawdę to była zbyt spora dzielnica oddalona od miasta tylko 5 km. Weszłam do środka. Było tam strasznie pusto ale kiedy zobaczyłam wnętrze zaniemówiłam. Mieszkaliśmy jak w pałacu. Wbiegłam po schodach na górę i prosto do pomieszczenia które miało być moim pokojem. Kolejny raz zaniemówiłam, stało tam duże łóżko sypialniane, które w ogóle nie przypomniało mojego małego starego skrzypiącego łóżka o ile tamto można było tak nazwać.
- I jak ci się podoba? – zapytał tata
- Dom jest super, tylko.. a zresztą. Ważne żebyś ty miał lepiej, ja z czasem przywyknę do tego miejsca i poznam nowych ludzi.
- Na pewno poznasz, wierzę w ciebie córciu. W sumie to my z mamą wszystko rozpakujemy jest jeszcze wczesna godzina zajmiemy się twoim pokojem idź na dwór może poznasz kogoś miłego. – powiedział tata
Tak, jak mam poznać kogoś skoro ja nie chce nikogo poznawać. Chcę Mell i Aleksa tutaj. No dobrze ale skoro nie byłam potrzebna w domu to poszłam się przejść.
Szłam uliczką. Było ciepło więc cała młodzież spacerowała po dworzu, widziałam jakieś dzieci bawiące się na podjeździe, to było pięknym obrazkiem ponieważ ulica tętniła życiem. Po prawej stronie zobaczyłam mały lasek i kręty chodnik który było położony aby można było dojść gdzieś, jeszcze nie wiedziałam gdzie ale poszłam tam bo wydawało mi się, że może tam być fajnie i cicho. Rzeczywiście kiedy dotarłam do końca chodnika zobaczyłam stawek niewielki a dalej znajdował się pomost, maleńki, siedziała na nim jakaś grupa osób byli w moim wieku. Usiadłam na brzegu stawku zdjęłam buty i zamoczyłam sobie stopy w wodzie. Usłyszałam jakąś rozmowę.
- Ej patrzcie czy to nie ta nowa dziewczyna o której mówiła nam rano mama. Mieszkam z nią po sąsiedzku. – powiedziała jakaś nieznajoma dziewczyna w blond włosach.
- Tak rzeczywiście twoja mama dzisiaj jak u ciebie byliśmy wspominała nam o jakiejś nowej . – odpowiedział jakiś chłopak.
- Może wypadałoby się zapoznać? Ale nie, trzymajmy się od niej z daleka wydaję mi się, że ona jest dziwna. – powiedziała jakaś inna dziewczyna. Grupka przyjaciół za bardzo przypominała mi mnie, Mell i Aleksa więc nawet na nich nie patrzyłam. Zadzwonił mój telefon.
- Tak? – powiedziałam - Halo, Nel? Wszystko dobrze? Mówi Aleks, dzwonię od mamy. - Tak jest okej, właśnie wyszłam trochę na dwór pochodzę jeszcze trochę i idę do domu. Okolica jest całkiem spoko nie narzekam, mój dom wygląda trochę jak pałac. He He. – zaśmiałam się do telefonu.
- A poznałaś już jakieś nowe osoby?
- Nie na razie nie. Pewnie jak pójdę do szkoły to poznam.
- Pewnie tak, no dobra kotek mama mnie woła. Kończę pa.
- Okej pa.
Nie miałam ochoty siedzieć tu dłużej. Wróciłam do domu, zjadłam kolacje i poszłam się położyć. Zasypiając zastanawiałam się co przyniesie mi nowy dzień.
______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
I jest drugi ! Piszcie swoje opinie w komentarzach co myślicie :) .Następny rozdział niebawem ^^



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz