środa, 13 listopada 2013

Rozdział 1. 
Nazywam się Nel. Mieszkam z rodzicami w miasteczku River Town. Mam tu wiele znajomych, a przede wszystkim moją ukochaną przyjaciółkę Mellane i mojego chłopaka Aleksa. Mijała już połowa wakacji, było świetnie aż do czasu kiedy dowiedziałam się, że muszę wyjechać z rodzinnego miejsca do Los Angeles. Za wszelką cenę nie chce jechać i nie chcę opuszczać moich przyjaciół, ale też nie chciałabym sprawiać rodzicom problemów, a przede wszystkim tacie który dostał awans w pracy i właśnie z tego powodu musimy się przeprowadzić.
Był poniedziałek, chciałam się spotkać z Mell i Aleksem w końcu musiałam im jakoś powiedzieć, że wyjeżdżam 500 od dwóch najważniejszych osób w moim życiu.
- Hej - powiedziałam ze smutkiem kiedy zobaczyłam ich tam gdzie zawsze się spotykaliśmy, nad naszym ulubionym jeziorem.
- Hej - odpowiedziała mi Mell, a Aleks milcząc pocałował mnie i uśmiechał się, taki jego gest zawsze sprawiał mi dużo radości.
- Skarbie co się dzieje? - zapytał Aleks
- Skąd wiesz, co się dzieje?
- Nigdy nie byłaś taka poważna kiedy spotykałaś się z nami, a szczególnie kiedy cię całowałem więc?
- Za dobrze cię znamy byś coś przed nami ukryła. Przecież wiesz, że możesz nam powiedzieć, cokolwiek by to było poradzimy z tym sobie. - powiedziała Mellane i położyła mi rękę na ramieniu.
- Tak właściwie to przyszłam bo muszę wam o czymś powiedzieć - zrobiło mi się strasznie smutno, łzy napłynęły mi do oczu. W tym momencie Aleks przysunął się do mnie i mocno mnie przytulić.
- Więc, hmm... Hmm, mój ojciec dostał awans za dwa dni przenoszą go do Los Angeles na stałe a my z mamą wyjeżdżamy razem z nim.
- Jak to?! Nie możesz nam tego zrobić! - krzyknęła Mell.
- Nie możesz mi. - powiedział Aleks, odwrócił się i usiadł na kamieniu.
- Wiem, przecież ja też nie chcę wyjeżdżać, nie chcę zostawiać was. Po prostu nie mogę zrobić tego rodzicom. Ja muszę, zrozumcie. - powiedziałam cała zapłakana
- A czyli wolisz zrobić to nam? Mi i Aleksowi? Ja wiem to dl ciebie trudne, ale przecież co będzie z nami? Los Angeles jest oddalone od naszego miasteczka o 500 km jak ty to sobie wyobrażasz?
- Przecież mogę do was przyjeżdżać co miesiąc, dla mnie to nie problem. Tylko ciekawe czy wy jesteście w stanie nie zapomnieć o mnie przez tyle czasu. Jakoś damy rade.
- Tak. Damy radę, obiecujemy. Prawda Mell? - Aleks wstał i przytulił mnie.
- PRAWDA. - odpowiedziała zapłakana Mell.
Zadzwonił do mnie telefon "Mama" .
- Tak mamo? - zapytałam
- Nel wracaj do domu na kolacje. Dzisiaj jemy pizze.
- Dobrze mamo zaraz będę. - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
- Muszę wracać do domu. Jutro się zobaczymy, kocham was. - pożegnałam się z Mell i Aleksem i ruszyłam ścieżką prowadzącą prosto do mojej furtki
                                                                     ***
- Już jestem. - krzyknęłam wchodząc do domu.
- Dobrze, umyj ręce i chodź do kuchni na kolacje. - powiedziała mama.
Gdy weszłam kolacja była już na stole. Rodzice siedzieli i czekali na mnie. Dyskutowali o naszym wyjeździe.
- Smacznego. - powiedziałam rodzicom, i usiadłam przy stole.
- Wzajemnie - odpowiedzieli rodzice.
- Mamo ja naprawdę chcę wyjeżdżać - miałam łzy w oczach
- Ale kochanie już o tym rozmawialiśmy. I wiesz co o tym myślimy, znajdziesz nowych wspaniałych przyjaciół. Będziemy mieli nowy dom, ładniejszy nie cieszysz się?
- Nie. - odeszłam zapłakana od stołu, nawet nie ruszyłam pizzy. Po prostu poszłam na górę do pokoju.
                                                                          ***
Byłam u siebie na górze gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi
-Dzień dobry, jest Nel ? - zapytał Aleks
-Tak - odpowiedziała mu moja mama
 Usłyszałam że to Alex ale w tym momencie nie chciałam z nikim rozmawiać. Nie chciałam żeby zobaczył że płakałam. Chciałam zostać sama. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam
- Hej, i jak się czujesz? - zapytał i usiadł obok mnie
- Pokłóciłam się z rodzicami.
- Właśnie widzę że coś jest nie tak.
-Tak, Alex ja wyjeżdżam nie mogę zostać tutaj. Gadałam z rodzicami oni powiedzieli że muszę. Ale nie chcę.
- Będziesz do mnie.. Do nas przyjeżdżać. A czasami ja przyjadę do ciebie z Mell.
- Ale przecież to jest tyle kilometrów.
- Nic nie stanie mi, na drodze by to zrobić. Nie martw się, będzie dobrze zobaczysz.
- Obiecujesz ?
- Obiecuje - po wypowiedzianych słowach pocałował mnie w czoło i szczerze się uśmiechnął.
Gadaliśmy jeszcze przez dłuższy czas w końcu wybiła 23:00 Alex się poderwał i powiedział, że musi już iść nie chciałam go puścić ale nie miałam wyjścia w końcu musiał wracać do domu.  Na pożegnanie pocałował mnie i mocno przytulił. Odwzajemniłam to, zeszłam z nim na dół i  odprowadziłam do drzwi.
- Do zobaczenia - powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- Okej, pa - pomachałam mu i zamknęłam drzwi.
Mama zawołała mnie do salonu.
- Nel - powiedziała.
- Tak mamo?
- Wiesz, że jeśli będziesz chciała będziesz mogła przyjeżdżać co dwa tygodnie.
- Jejku, naprawdę? Mamo dziękuje, kocham cię najbardziej na świecie. - uściskałam ją i wyszłam.
Nadchodził wieczór. Poszłam do pokoju wzięłam pidżamę i udałam się do łazienki wziąć szybki prysznic.

Witamy serdecznie. Kochani jesteśmy jeszcze początkujące ale mamy nadzieję że spodoba wam się pierwszy rozdział który napisałyśmy. Wkrótce więcej.
Komentarze mile widziane. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz